piątek, 14 czerwca 2024, 4:37

HARCERSKIE OGNIOBRANIE Z UŚMIECHEM I ŁEZKĄ W OKU

W piątkowy wieczór rozpostarła się nad Ostrzeszowem Noc Muzeów. Ukazała się nam w harcerskim mundurku, z harcerską pieśnią na ustach i w blasku harcerskiego ogniska, nad którym lekko unosił się słodki zapach pieczonych jabłek.

Ta harcerska noc w muzeum odbywała się pod hasłem „OGNIOBRANIE”. Mieszkańcy miasta, chcący w niej uczestniczyć mieli dwa miejsca zbiórki – ratusz i dziedziniec zamkowy. Ponieważ pod basztą zabawa miała rozpocząć się o zmroku, wpierw wszyscy kierowali swe kroki do ratusza. Tu, w muzealnych salach, można było „liznąć” odrobinę historii ostrzeszowskiego harcerstwa. W czterech oszklonych gablotach podziwiać można było proporce, odznaki, paski, kapelusze, dyplomy, nawet werble z pałeczkami i dziesiątki innych większych i mniejszych skarbów o wartości sentymentalnej, ale także historycznej. Te harcerskie pamiątki użyczyli: Piotr Chwalisz, Wacław Mucha-Kruczyński, Andrzej Mazurkiewicz… W leżących na stołach albumach i kronikach była okazja obejrzenia historii w obrazkach, a kto lepiej się im przyjrzał, miał szansę zobaczyć siebie sprzed lat. Na razie tych zbiorów nie jest zbyt wiele, ale to dopiero zaczątek wystawy o tematyce harcerskiej, która jesienią zostanie zaprezentowana w pełnym wymiarze. Okazja ku temu będzie szczególna – 110-lecie harcerstwa na ziemi ostrzeszowskiej. Kto wie, jeśli eksponaty okażą się wyjątkowo ciekawe i cenne, jest szansa, by harcerska tematyka stanowiła w muzeum stałą ekspozycję.

Kto nasycił oczy harcerskimi pamiątkami, czym prędzej udawał się na dziedziniec zamkowy, by stać się uczestnikiem nocnych seansów filmowych, oczywiście z harcerzami w rolach głównych. W różny sposób dzieła te trafiły na „Ogniobranie”. Jedne to już filmowe hity wielokrotnie prezentowane przy okazji harcerskich rocznic, inne, to całkiem nowe perełki, wygrzebane gdzieś w prywatnych archiwach, w przepastnych szufladach. Nawet jeśli obraz skacze, a dźwięku brak, taki film to prawdziwy skarb. Właśnie tego typu „stare kino” zafundował na dobry początek Piotr Chwalisz. Gdzieś dokopał się do starej taśmy, na której nagrany został film z obozu letniego 1978 – kręcony od wyjazdu spod szkoły podstawowej nr 2, aż po apel podsumowujący obozowisko, który odbył się… na dziedzińcu zameczka.

Bogaty i szeroki był zestaw prezentowanych filmów – od nagranych dla Kroniki Filmowej, poprzez „horrory” zachęcające do wyjazdu na obóz, filmy historyczne typu „Camelot”, aż po rejestrowane na taśmie przez samych harcerzy wycinki życia obozowego. Ale była cecha wspólna wszystkich tych obrazów – powrót do lat młodości. Dla jednych druhów ta młodość w harcerskim mundurku, to lata 60. i 70. ubiegłego stulecia. Inni cieszyli się młodością wraz z powiewem wolności lat 90., a dla najmłodszych harcerzy lata 2000 to już sentymentalny powrót do przeszłości. Niezależnie od dat, każdy uczestnik seansu odnajdywał na ekranie swój czas, a jeśli w tym migoczącym obrazie rozpoznał siebie lub kogoś z kolegów – oczy zachodziły mgiełką wzruszenia. Ze wzruszeniem patrzyło się również na postać dh Stanisława Stawskiego, pojawiającego się na ekranie i mówiącego do nas ważne słowa…

Harcerska przygoda, ta przez małe i duże P pisana. Piosenki, wykapki, wycieczki, obozowe przygody… A tych przygód było co niemiara. I deszcz, i błoto, rozmowy z ludźmi, spanie na wspólnej pryczy, niezapomniane chwile wieczornych ognisk – to są i były najpiękniejsze chwile w moim życiu. (…) To nieprawda, że „Watry” nie ma – my jesteśmy tą „Watrą”. Czym była dla mnie „Watra” mogę powiedzieć tylko jedno – była domem z miłością i przyjaźnią. „Watro”, „Watro”, gdy cię wspominam oczy wilgotnieją…”

O druhu komendancie i ostatnim spotkaniu z nim, mówił dh Michał Szmaj, przytaczając też wypowiedź Sławka Dembnego, zawartą w książce „Ognia tego blask”.

Oto, aby nie zrobiło się zbyt sentymentalnie, zadbali „mistrzowie opowieści”. W te role z wielkim talentem wcielili się: Witold Rychlak, Ziemisław Szmaj, Witold Pelka… Treść tych opowiadań nie sposób powtórzyć, ale były one bardzo pouczające.

W trakcie imprezy, z okazji przypadającego w dniu następnym Dnia Muzealnika panie prowadzące Muzeum Regionalne obdarowane zostały przez kolegów z OCK bukiecikami kwiatów. Można też było powspominać, pocieszyć swoim towarzystwem, bo niektórzy druhowie od dawna się nie widzieli. W miłej atmosferze płynął ten filmowo-gawędziarski wieczór. Jedno, co nie ulega kwestii to fakt, że historia ostrzeszowskiego harcerstwa łączy pokolenia.

K. Juszczak

Reklama
Reklama

Ogłoszenia

ogłoszenia o pracę

Teksty płatne