środa, 29 maja 2024, 7:27

Relokacja fontanny – łatwiej obiecać, trudniej wykonać

W ostatnich tygodniach sprawa rewitalizacji parku miejskiego zlokalizowanego tuż przy Urzędzie Miasta i Gminy budziła sporo kontrowersji, a przynajmniej żywe zainteresowanie mieszkańców.  Wielu z nich niejednokrotnie swoje uwagi i spostrzeżenia zamieszczało w przestrzeni internetowej, krytykując podjęte działania i sposób ich przeprowadzania. 

Warto zauważyć, że rewitalizacja ma również zwolenników, którzy, choć skromniej, również zaznaczają swoją obecność.

Przypomnijmy, że rewitalizacja, tocząca się w ostrzeszowskim parku i wielomilionowa inwestycja, która mało co nie doszła do skutku z powodów wzrostu kosztów wywołanych inflacją została „uratowana” przez radnych miejskich, którzy wykazali się hojnością i dołożeniem ponad 3 milionów złotych z miejskiej kasy do wspomnianej rewitalizacji. 

A to przecież nie wszystkie koszty po stronie miejskiego budżetu. To tylko kwota ratująca projekt. Należy zaznaczyć, że rewitalizacja jest elementem większego projektu, w który wchodzi nowa strefa rekreacji na ulicy Norweskiej.

Mieszkańcy, którzy przez długi czas ignorowali plany przebudowy parku, w momencie rozpoczęcia prac wybudzili się jakby z zimowego snu i zaczęli dążyć do uratowania miejskiej fontanny. I mimo że z konserwatorskiego punktu widzenia sama fontanna nie stanowi sama w sobie wartości zabytkowej, to w oczach zainteresowanych ma wartość sentymentalną. 

Pojawiły się więc działania mające na celu wstrzymanie całkowitej rozbiórki wspomnianej fontanny. W ich wyniku, 6 lipca br. dokonano oględzin i oceny sytuacji. W wyniku wspomnianego spotkania „przedstawiciele inwestora tj. Miasta i Gminy Ostrzeszów z uwagi na zainteresowanie mieszkańców Ostrzeszowa oraz sentyment do starej fontanny zaproponowali relokację wodotrysku z kamieni w inną część parku, jako świadka historii i opatrzenia ww. wodotrysku stosowną tablicą informacyjną”.

Rozwiązanie zaproponowane przez urzędników wydawała się gestem dobrej woli i stanowiło swoisty kompromis. 

Jakim więc zaskoczeniem była dla nas informacja, że wodotrysk został rozebrany na części pierwsze. Biorąc pod uwagę znaczenie słowa „relokacja”, my, jak i inni, spodziewaliśmy się czegoś innego. 

Postanowiliśmy poprosić o komentarz w tej sprawie przedstawiciela ostrzeszowskiego Urzędu. Po kilku próbach kontaktu czas dla nas znalazła pani Wiceburmistrz Barbara Gmerek i udzieliła nam dość obszernej odpowiedzi.

– Tak to się stało, że mamy opinię fachowca z branży budowlanej, który powiedział, że nie ma takiej możliwości fizycznej, aby trzon byłej fontanny przenieść w takim układzie, w jakim on w tej chwili jest.

Ten trzon jest zrobiony z betonu i kamieni, w związku z czym, żeby można w całości go podnieść, to przede wszystkim musiałby tam wjechać bardzo ciężki sprzęt. Po drugie nie możemy używać na terenie parku tego rodzaju sprzętu, więc to jest jakby pierwszy wyznacznik, że nie możemy tego trzonu podnieść w całości. Z drugiej strony z opinii budowlańca wynika, że w momencie gdybyśmy chcieli podnosić cały wodotrysk (pomijając, że tam już wjedzie ciężki sprzęt oraz to, że system korzeniowy może zostać uszkodzony) to w momencie podnoszenia tego trzonu mógłby się po prostu rozsypać, ponieważ on jest już na dzień dzisiejszy spękany. Nikt nie dawałby by gwarancji, że zostałby on w całości podniesiony i w całości przestawiony na inne miejsce. Natomiast w uzgodnieniu z wojewódzkim konserwatorem zabytków, delegatura w Kaliszu, my zobowiązaliśmy się do rozebrania się tego trzonu i postawienia go, wymurowania, od nowa w miejscu, które my wskazaliśmy, i które zostało zaakceptowane przez delegaturę kaliską. 

Czy bieg zdarzeń zaspokaja potrzeby wszystkich zainteresowanych? Tego nie wiemy.

Jedno jest pewne: sytuacja, jak na miejską fontannę, jest niezwykle dynamiczna.

Należy mieć tylko nadzieję, że przed odbudowaniem wodotrysku w nowym miejscu (co warto podkreślić: z odpowiednią tabliczką) nie nastąpią żadne nieprzewidziane sytuacje lub ograniczenia i wodotrysk, choć nowy, w starej formie, powstanie zgodnie z zapewnieniami i zobowiązaniami.

Z całej sytuacji można wysnuć tylko jeden wniosek – łatwiej obiecać, trudniej wykonać. Warto zadać pytanie czy składając deklarację o relokacji już wtedy urzędnicy nie pomyśleli, że będzie to misja niewykonalna?

Czy jesteście zadowoleni z takiego obrotu spraw?

Tomasz Pach

Reklama
Reklama

Ogłoszenia

ogłoszenia o pracę

Teksty płatne