niedziela, 21 lipca 2024, 0:14

Pułapka dla inwalidy?

Okazuje się, że ze znajomością znaków drogowych mają problemy nie tylko piesi i kierowcy, ale także ci, którzy je umieszczają lub malują, co dotyczy tzw. oznakowań poziomych. Właśnie z czymś takim mamy do czynienia na ul. Kwiatowej w Ostrzeszowie. Tuż przed wjazdem w ul. Łąkową został wymalowany na niebiesko placyk do parkowania dla inwalidy. Ładnie wyrysowana koperta, oznaczona prawidłowo, sęk w tym, że tuż przed niebieskim poletkiem jest ustawiony znak „zakaz zatrzymywania się”, który jednoznacznie informuje, że nikt i nic nie ma prawa stać za tym znakiem.

Co zatem, jeśli jakiś inwalida zaparkuje w tym miejscu? – W świetle przepisów drogowych może (a nawet powinien) zostać ukarany mandatem. Wygląda na to, że jakieś służby zrobiły inwalidom „niedźwiedzią przysługę”, zmalowały na niebiesko pułapkę, w którą każdy łatwo może wpaść. Niestety, dobre intencje nie tłumaczą nieznajomość przepisów.
Podjęliśmy temat tego oznakowania z osobami, które z racji wykonywanych zawodów, znają się na przepisach drogowych. I tu ciekawostka, bowiem okazuje się, że zdania są podzielone; jedna z nich uważa, że oznakowanie na Kwiatowej jest nieprawidłowe (że za znakiem nikt nie ma prawa się zatrzymać), druga, że miejsce dla niepełnosprawnych jest miejscem tzw. wydzielonym z jezdni i osoba uprawniona może się tam jak najbardziej zatrzymywać swoim samochodem.
Sugestia redakcji jest taka ( nie wiemy, czy do końca słuszna), żeby znak „zakaz zatrzymywania się” całkiem z tego miejsca usunąć, bowiem, na niebieskim placyku, nikt poza osobą niepełnosprawną nie może się autem zatrzymać, dalej jest powierzchnia wyłączona z ruchu (znak P-21, który oznacza powierzchnię drogi, na którą wjazd i zatrzymanie są zabronione), a dalej skrzyżowanie, w obrębie którego też nie można się zatrzymywać, i które uniewaznia znaki ustawione przed skrzyżowaniem.
Co o oznakowaniu tego miejsca myślą inni kierowcy?

Reklama
Reklama

Ogłoszenia

ogłoszenia o pracę

Teksty płatne