piątek, 24 maja 2024, 9:48

Klatka zamiast schroniska?

Zamknięcie schroniska dla bezdomnych zwierząt budziło i nadal budzi bardzo gorące emocje wśród mieszkańców Miasta i Gminy Ostrzeszów, tym bardziej, że informacje na temat podpisania umowy z nowym schroniskiem docierają do mieszkańców raczej szczątkowo. Na oficjalnej stronie Urzędu próżno szukać aktualnej informacji o kontakcie i adresie do schroniska, z którym Gmina podpisała umowę, a i w mediach społecznościowych Gmina nie pochwaliła się nawiązaniem współpracy z nowym schroniskiem. Co ciekawe, gdy w wyszukiwarkę Google wpiszemy frazę „Miasto i Gmina Ostrzeszów schronisko”, w wynikach wyszukiwania pojawi się informacja z… 2010 roku!

Tajemnicą Poliszynela jest, że Gmina Ostrzeszów podpisała umowę ze schroniskiem w Niemojewie, o czym zresztą poinformował burmistrz dopiero w trakcie jednostronnej debaty w telewizji Proart. Była to właściwie jedyna informacja podana do publicznej, powszechnej wiadomości.

Nic więc dziwnego, że na ostrzeszowskich grupach społecznościowych, a także na facebookowym profilu Miasta i Gminy Ostrzeszów, jak grzyby po deszczu, zaczęły pojawiać się ogłoszenia o szwędających się tu i ówdzie zwierzętach: odłowionych psach i kotach, zwierzętach zaginionych, o poszukiwaniu właścicieli. Zdjęcia zwierząt znajdujących się w klatce zaczęły budzić żywe zainteresowanie mieszkańców. W końcu burmistrz stwierdził, że „po zamknięciu naszego schroniska i podpisaniu przez nas umowy ze schroniskiem w gminie Lututów okazało się, że przez 3 miesiące tego roku na terenie naszej gminy nie pojawił się żaden bezdomny pies.” Nic więc dziwnego, że mieszkańcy zaczęli dopytywać co dzieje się ze zwierzętami odłowionymi przez straż miejską.

Legenda uliczna głosi, że psy przetrzymywane są w garażu straży miejskiej, gdzie czekają na odebranie ich przez właściciela lub odnalezienie takowego. Pytanie o przetrzymywanie zwierząt przez straż miejską padło również na debacie przedwyborczej w Radiu SUD. Zapytany o tę kwestię Burmistrz stanowczo zaprzeczył, jakoby psy były przetrzymywane przez straż miejską.

Plotki jednak, to tylko plotki, dlatego postanowiliśmy sprawdzić, jak właściwie wygląda sytuacja i zapytaliśmy u źródła.

– Mamy podpisana umowę z panem Kałużnym i jeśli pies wymaga interwencji weterynaryjnej, jest on badany przez lekarza i jeśli potrzeba go kilka dni przetrzymać, wtedy pies jest u pana Kałużnego – mówi komendant Grzegorowski. – Natomiast jeśli chodzi o przetrzymanie krótkotrwałe, kilkugodzinne, to mamy taką dużą klatkę i psa umieszczamy u nas, dajemy ogłoszenie i czekamy. Jeśli nikt się nie zgłosi wtedy powiadamiamy schronisko i oni zabierają psa w ciągu kilku godzin. 

Na pytanie, gdzie znajduje się ta klatka komendant stwierdził: klatka znajduje się na terenie przy urzędzie w pomieszczeniach gospodarczych.

Na nasze wątpliwości dotyczące zgodności tych praktyk z obowiązującymi przepisami usłyszeliśmy: Trudno określić w tej chwili, co jest lepsze dla zwierzęcia – sama trauma dla zwierzęcia związana z umieszczeniem w klatce w obecności kilkudziesięciu psów w schronisku czy spędzenie kilku godzin samotnie w klatce. Przynajmniej ja tak uważam z ludzkiego punktu widzenia.

Pozostaje tylko pytanie czy faktycznie odłowione psy spędzają w klatce zaledwie kilka godzin czy może jednak więcej czasu? A co w przypadku, gdy odłowionych zostanie kilka psów jednego dnia? 

Anna Owczarek

Reklama
Reklama

Ogłoszenia

ogłoszenia o pracę

Teksty płatne