Reklama

piątek, 19 kwietnia 2024, 17:29

Kierowco, nie chlap!

Jesień na dobre się rozkręca, zapewne dopiero przed nami większe opady deszczu, ale już te pierwsze, jakie nawiedziły nas w ubiegłym tygodniu, pozwalają stwierdzić, że kierowcy jeszcze nie przyzwyczaili się do jesiennej aury… a przynajmniej do kulturalnej jazdy, kiedy pada deszcz. Kierowca, który ma w sobie odrobinę empatii i zdrowego rozsądku, wie, że w takich warunkach należy zwolnić – po pierwsze dlatego, by nie wpaść w poślizg i nie spowodować wypadku, ale również po to, by nie ochlapać mijanych rowerzystów, motocyklistów czy przechodniów. O tym, niestety, wciąż wielu kierowców zapomina.

– Szłam do pracy, byłam przy aptece na ul. Gorgolewskiego, obok mnie szła inna pani, kiedy zza zakrętu, z ul. Armii Krajowej, nadjechał samochód osobowy. Wjechał gwałtownie wprost w kałużę, chlapiąc na nas obie brudną wodą. Mógł przecież jechać wolniej i dalej od krawężnika, a na pewno nic by się nie stało. Odnoszę jednak wrażenie, że kierowca specjalnie przyśpieszył i wjechał w kałużę, by ochlapać przechodniów – mówi jedna z poszkodowanych kobiet.
Nie jest to wykluczone, bo takie chamskie żarty są nader częstym zachowaniem niektórych kierowców (tych pozbawionych wyobraźni). A może zadziałał tu syndrom świateł? Niejednokrotnie byłem świadkiem, jak zbliżając się do świateł, kierowca nagle przyśpiesza, szczególnie, gdy widzi „zielone”. Wtedy nie obchodzą go przechodnie, i to nie tylko ci idący chodnikiem, ale też przechodzący po pasach. Takim najbardziej newralgicznym miejscem jest przejście koło galerii, które staje się bardzo niebezpieczne, gdy z ul. Daszyńskiego nadjeżdżają samochody, a, nie daj Boże, jest akurat zielone światło, przykuwające wzrok kierowców.  
Niezależnie od tego, co było powodem brawury tego kierującego, miał on pecha, bowiem jedna z opryskanych kobiet zapisała numer rejestracji samochodu i o zdarzeniu opowiedziała policji. Zobaczymy, czy stróże prawa skorzystają z tej podpowiedzi. Rozumiem, że ochlapanie brudną wodą trudno podciągnąć pod paragraf, nawet gdyby uznać, że kierowca zrobił to celowo, ale może świadomość, że nie jest się tak całkiem niezauważonym, wpłynie na kulturę jazdy niektórych „królów szos”.

 

K. Juszczak

Reklama
Reklama

Ogłoszenia

ogłoszenia o pracę

Teksty płatne