piątek, 19 lipca 2024, 2:05

STARE, PIĘKNE SAMOCHODY I GORĄCE SERCA

Klasyki na Ziemi Ostrzeszowskiej” – taką nazwę przybrała grupa zapaleńców motoryzacji, najbardziej zafascynowana starymi, klasycznymi samochodami. Chcąc dzielić się swoją pasją od czterech lat organizują zloty diagnostyczne. Ostatni z nich odbył się w sobotę, 15 czerwca, na terenie sąsiadującym ze Stacją Kontroli Pojazdów RS, na której – jak przystało na Zlot Diagnostyczny – kierowcy (i ich pojazdy) mogli skorzystać z bezpłatnej diagnostyki.

Miłośnicy motoryzacji licznie odwiedzający miejsce zlotu, mieli okazję podziwiać ponad sto klasycznych pojazdów – amerykańskich, japońskich i innych, powstałych w różnych krajach. Nie zabrakło przy tym starych, dobrych przykładów polskiej myśli motoryzacyjnej – od Żuka poprzez „malucha” po Poloneza.

Spacerując po terenie zlotu można było do woli zachwycać się starymi, pięknymi „cackami”, które choć w bardzo podeszłym wieku, żwawo przygrywały silnikami. Jednym z takich pojazdów, chyba najstarszym na zlocie był Hudson Super Six z silnikiem 6-cylindrowym, z 1924 r. Jak nietrudno policzyć – w tym roku kończy równe sto lat! Tym pięknym, zabytkowym pojazdem przyjechał na zlot Szymon Kruszelnicki

– Samochód ten mam od trzech lat. W ubiegłym roku zrobiłem nim 1 200 km, a łącznie około 2 tysięcy km. Nie jeżdżę zbyt daleko – najdalej do Ostrowa, czyli ok. 80 km z Trębaczowa, gdzie mieszkam. Byliśmy już na paru rajdach, ale tu po raz pierwszy.

Z kolei z Ostrowa Wlkp. przyjechał na zlot Jacek Kaczor. Jego czerwony Opel z zamykanymi lampami – rocznik 1971, budził duże zaciekawienie, głownie pań.

– Jeżdżę nim jedynie na tego typu imprezy, zloty i rajdy, choć kiedyś był to samochód wyścigowy i te 120 km/h spokojnie wyciąga. Współczesne samochody, to elektronika, a tutaj jest dusza.

Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Kontynuując tę myśl można powiedzieć, że duszę dawnych pojazdów w pierwotnej postaci uwypuklił Kamil Łuszczek z Kuźnicy Grabowskiej. Do Ostrzeszowa przyjechał starym, blaszanym Żukiem z 1976 roku, a na pace przywiózł cały zestaw polskich jednośladów – od motoroweru Kadet po rower Wigry, silnik i części od „malucha”.

– Wszystko stare, zakurzone, jakby wyjęte ze stodoły, jak to kiedyś bywało – mówi. – Razem z kolegą przywieźliśmy też WSK 125, którą jeździmy po placu. Na co dzień zaś jeżdżę Polonezem Caro, też pojazdem zabytkowym. Lubuję się w tych starych samochodach – pierwszego „maluszka” dostałem od rodziców jak miałem 14 lat. Miał iść na złom, ale żal mi się go zrobiło, bo w rodzinie był od lat. Zacząłem go remontować i teraz jest na chodzie. Ze starych aut mam dwa Fiaty 126p, trzy Polonezy i Żuka.

Szyku zadawały też cztery klasyczne Citroeny z połowy XX w. Dwa z nich krążą po Ostrzeszowie, a pozostałe przyjechały z innych miejscowości, m.in. z Milicza. Przyjechał nim Tomasz Kluba z synkiem Szymonem i rodzicami.

– Jeździmy tym samochodem dla przyjemności, bo to nasze hobby – mówi.

– Citroen 2CV, to francuska myśl techniczna, która zmotoryzowała Francję. Samochody te były produkowane od 1948 r. do lat 80. Znane nam szczególnie z filmów o żandarmie z Louisem de Funesem. Mój jest z 1977 r., a mam go od 11 lat – mówi Tomasz Kowalczyk, właściciel jednego z prezentowanych citroenów. – Jeżdżę nim po Europie, w zeszłym roku byłem w Szwajcarii na Światowym Zlocie Citroena 2CV. Często zabieram całą rodzinę, w tym roku byliśmy już w Kazimierzu Dolnym. Tym samochodem mógłbym jeździć na co dzień, tylko, że wzbudza zbyt wielkie zainteresowanie, co bywa kłopotliwe.

Trochę w cieniu klasycznych samochodów znajdują się zwykle motocykle – niemniej klasyczne i równie piękne. Do takich należała Honda Gaudin z 1994 r. o poj. 1500 cm3, którą na zlot przyjechali państwo Maria i Marek Obiegli z Książenic.

– Jeździmy nim dużo po świecie, teraz szykujemy się do Rumunii – mówi p. Marek. Mamy swoją grupę motocyklową i spotykamy się w różnych miejscach Polski, a nawet zagranicą.

O podsumowanie imprezy zwróciłem się do Jakuba Ławeckiego, reprezentującego grupę „Klasyki na Ziemi Ostrzeszowskiej”.

– Jest to IV Zlot Diagnostyczny, finałowa edycja tego wydarzenia. Doszliśmy do poziomu, którego już nie jesteśmy w stanie przebić, żeby zrobić jeszcze mocniej. Nie mówię, że kończymy, ale zawieszamy organizację tego wydarzenia, być może powrócimy do niego w przyszłości. Tak, jak na poprzednich imprezach mamy tu trzy strefy motoryzacyjne: klasyczna, japońska i amerykańska. Jako niespodziankę wprowadziliśmy strefę naszej ostrzeszowskiej ekipy motoryzacyjnej. Mamy też smaczną strefę gastronomiczną, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie – hamburgery, gofry, lody… Przygotowaliśmy też atrakcję, której nie było na poprzednich zlotach – strefę sim racingu, czyli wirtualnych wyścigów, gdzie każdy – niezależnie od wieku i umiejętności, będzie mógł spróbować swych sił w samochodzie wyścigowym, na dowolnie wybranym torze.Są konkursy, zabawy – dla każdego coś dobrego i miłego. Nie ukierunkowujemy się na jeden rodzaj pojazdów, lecz udostępniamy plac wszystkim fanom motoryzacji, każdy znajdzie tu swoje miejsce.

Z takiego zaproszenia skorzystało również Stowarzyszenie „Anieli w Bieli”, które zorganizowało tu zbiórkę dla Hani Mikoś.

– Od cudownych mam dowiedziałam się, że istnieje prężnie działająca grupa „Anieli w Bieli” i zaopiekowali się nami – mówi mama Hani. – Hania ma cztery latka, urodziła się z rozszczepem kręgosłupa, ma niedowład nóg. Obecnie jest intensywnie rehabilitowana, przez co istnieje szansa, że będzie chodzić. Ale czy nie będzie potrzebować żadnej pomocy, tego dziś nikt nie jest w stanie obiecać. Rehabilitacja jest długa i kosztowna, dlatego jesteśmy wdzięczni stowarzyszeniu za pomoc i wszystkim, którzy nas wsparli.

Jak widać podczas zlotu klasycznych samochodów nie tylko można podziwiać piękne, stare auta, lecz także gorące serca uczestników tej ze wszech miar pożytecznej imprezy. I to jest w tym wszystkim najważniejsze.

K. Juszczak

Reklama
Reklama

Ogłoszenia

ogłoszenia o pracę

Teksty płatne