piątek, 19 lipca 2024, 2:15

Huśtawka aresztowana, czy skatepark będzie następny?

W piątek nastąpiło oficjalne otwarcie – długo wyczekiwanej przez młodych ludzi – inwestycji, jaką jest skatepark. Patrząc na nią z perspektywy poniedziałku, czyli jedynie z perspektywy 72 godzin od otwarcia, należy zadać włodarzom naszego miasta konkretne pytania.

Zacznijmy jednak od początku.

Na ulicy Norweskiej powstała strefa dla dzieci i młodzieży. Piękny plac zabaw, za (bagatela) blisko milion złotych, cieszy młodych ludzi. Z przyjemnością patrzy się na rodziny spędzające tam czas, na grupy przedszkolne, które pod bacznym okiem swoich opiekunów bawią się na, pachnących jeszcze nowością, zabawkach.

Przyznajmy szczerze, miejsce robi wrażenie. Myślę, że wielu już zapomniało, iż ta inwestycja była okupiona ofiarą ze starego placu zabaw w parku Kosynierów. Tak, tego parku, który zamknięto na całe lato, pozbawiając dzieci, naszą przyszłość, miejsca zabaw. Ba, wcześniej konsekwentnie likwidując kolejne zabawki i tłumacząc to potrzebą serwisu. Tak, piję do Ciuchci, która, jak się później okazało, nigdy nie miała wrócić na swoje miejsce, a jej los do dziś jest owiany tajemnicą.

I choć dziwi i zaskakuje brak zwykłej, standardowej huśtawki – takiej za tysiące, a nie miliony złotych – to już absolutnie nie może dziwić parcie dzieciaków na wszystko, co się buja. 

Tak więc, jedyna dostępna, huśtawka dla dzieci niepełnosprawnych wydaje się rozsądną alternatywą. Nie dziwi fakt, że zdrowe dzieci z radością korzystały z dostępnego sprzętu. Gdzieś jednak, w czyjejś głowie, zrodził się szalony pomysł, godny PKP, w ironiczny i sarkastyczny sposób swoją wyjątkowością nawiązujący do miasta za drutami… Użyto jedynie nowocześniejszych i bardziej estetycznych form zniewolenia i zdyscyplinowania.

Kłódka rowerowa miała zdyscyplinować tych niepokornych. Huśtawkę “aresztowano”.

Życie jednak zweryfikowało ten szatański plan. I tak rozbestwiona młodzież, tudzież dzieci, dodajmy w pełni zdrowe, nadal z radością, o każdej porze dnia i nocy korzysta z owej huśtawki, a ci, dla których ten sprzęt stworzono, muszą dzwonić i prosić. Tylko osoba niepełnosprawna zrozumie, jakim poniżeniem dla niej jest absurdalność tej sytuacji. 

Trudno zrozumieć o co właściwie chodzi: o zagrożenie, o to że zdrowy zrobi sobie tam krzywdę, a może o fakt, że specjalna nawierzchnia, ułatwiająca wjazd, została już uszkodzona? 

I tak dotarliśmy do skateparku. Inwestycji potrzebnej, niezwykle drogiej, ale przyznajmy: nowoczesnej. Dla przypomnienia, ta nowoczesność kosztowała ponad 3 miliony złotych. Jednak, biorąc pod uwagę czas oczekiwania na to miejsce przez kolejne pokolenia, cena wydaje się schodzić na drugi plan. 

Jak już wspomniałem wcześniej, po 72 godzinach to miejsce wygląda inaczej. 

Kiedy dzisiejszego ranka otrzymaliśmy pierwsze zdjęcia, obrazujące bałagan, jaki opanował wspomniany kompleks, trochę nas zamurowało. Udaliśmy się więc na miejsce, by na własne oczy zobaczyć ten “śmietnik”. 

Osobiście byłem wstrząśnięty tym, co widziałem i tym, co mówili napotkani ludzie. 

Dosłownie każdy kosz był przepełniony, a wokół nich walały się kolejne śmieci. I można by mówić tu o bezwstydnej młodzieży i złym wychowaniu. Ale nie! W 90% te śmieci były koło koszy. Ktoś pofatygował się, by podejść do kosza i tuż koło niego położyć nie mieszczące się śmieci. Nikt, na całym terenie, nie rozrzucał ich bezmyślnie, by nie powiedzieć – celowo. 

Co w takim razie zawiodło? Dorośli. Ci którzy wydatkowali miliony na tę inwestycję.

Można powiedzieć, że to wynik istnego oblężenia weekendowego nowo otwartej inwestycji. No cóż, jeśli zaprasza się setki gości na wielkie otwarcie to chyba należy się spodziewać, że przyjdą i będą korzystać z dostępnych atrakcji.

Mówi się, że dzieci szybko chłoną wiedzę i uczą się poprzez obserwację. Tego jednak nie można powiedzieć o osobach decyzyjnych z UMiG. Grupy społecznościowe od kilku lat są zalewane przez zdjęcia obrazujące bałagan w mieście. Przepełnione kosze w parkach JPII i Kosynierów, a także na Bałczynie, będącej popularnym miejscem rekreacji, stały się ironicznym obrazem naszej ostrzeszowskiej rzeczywistości. 

Co więc widzą dzieci i młodzież? Akceptację bałaganu i syfu. Matkę siedzącą na ławce, a tuż obok stertę śmieci wokół przepełnionego kosza. Butelki i papierki, walające się gdzie tylko okiem sięgnąć. 

Co jest tego powodem? Oszczędność, a może już skąpstwo? Brak wyczucia stylu i estetyki? Może źle zaplanowany grafik służb sprzątających?

Parafrazując obecną sytuację, można podsumować to tak: jako miasto stać nas Mercedesa, ale nie mamy już na paliwo i myjnię.

Należy zadać jeszcze jedno pytanie: czy wzorem rozwiązania zastosowanego wobec huśtawki, w najbliższym czasie można spodziewać się równie niekonwencjonalnego “aresztowania” skateparku? Przecież większość korzystających z niego osób nie nosi ani kasków ani ochraniaczy.

Tomasz Pach

***

Krytyka jest oceną zawierającą argumenty, służącą polemice, wyrażeniu opinii i zmianie czyjegoś zdania. Hejt ma na celu obrażenie i zrobienie przykrości. To działanie na najniższym poziomie, realizacja prymitywnej potrzeby wyrządzenia komuś przykrości.

Krytyka powinna być kulturalna i nie atakować personalnie.

Reklama
Reklama

Ogłoszenia

ogłoszenia o pracę

Teksty płatne