Szanowna Redakcjo!
Zwracam się z uprzejmą prośbą o wydrukowanie kilku moich zdań na temat relacji ksiądz proboszcz - parafianie, dotyczącej Kobylej Góry.
Chciałabym przerwać ciąg pomówień, które godzą w naszego księdza, dr. Tomasza, proboszcza tej parafii.

Otóż ludzkie języki nie dają spokoju człowiekowi, który zabiega o dotacje, remontuje kościółek w Myślniewie i kościół parafialny w Kobylej Górze. Robi to z sercem, ogromnym zaangażowaniem i troską o nasz wspólny dom, jakim jest kościół. Czyni to od kilku lat, co widać gołym okiem w kościele i wokół. Jak można tego nie widzieć i nie doceniać? Języki sobie strzępią ci, którzy zapewne niewiele się udzielają. Nigdy nasz proboszcz nie wyznaczył nam jakichś kwot na tacę, nie naciskał, jak robią to inni w wielu parafiach. Najwyższa pora przerwać to targowisko plotek. Nie pomagasz - nie przeszkadzaj!
Ogromna większość ma szacunek do tego, co nasz ksiądz proboszcz robi i docenia te piękniejące dzieła, by nasz DOM służył wielu pokoleniom. Dziękuję! Tak trzymać, proszę szanownego Księdza Proboszcza - na chwałę Boga i ludzi… mimo wszystko. Niech źli, kamyki zła wrzucają do swoich ogródków.

Z jesiennymi (złoto-rdzawymi) pozdrowieniami
stała czytelniczka „CzO”, a zarazem parafianka Kobylej Góry
(Nazwisko do wiad. red.)

 

Kominki tekst