Od kilku tygodni mieszkańcy i przedsiębiorcy z ulicy Kolejowej w Ostrzeszowie mają z okien widok na prace związane z wymianą sieci wodno-kanalizacyjnych. Choć nikt nie kwestionuje tego, że remont był potrzebny, to niestety znacząco utrudnia on prowadzenie biznesu w tym miejscu - takiego zdania jest również pan Jerzy Morek, współwłaściciel jednego ze sklepów, znajdujących się na ulicy Kolejowej.  

- Jakiś czas temu wśród mieszkańców i przedsiębiorców zebrano podpisy pod petycją nawołującą do skrócenia terminu zakończenia prac remontowych, które znacząco wpływają na nasze zyski, a właściwie ich brak. My przecież utrzymujemy się z tych sklepów, a, niestety, władze to lekceważą.
Nie negujemy samego remontu, bo to oczywiste, że był potrzebny. Nie podoba mi się jednak sposób jego wykonywania, a jeszcze bardziej sposób oznakowania, z którego wynika, że cała Kolejowa jest zamknięta, co mija się z prawdą. Na znakach lub pod nimi powinno być zaznaczone, że np. do placu Kazimierza można dojechać od strony ul. Sienkiewicza lub ul. Świętego Mikołaja. Inaczej nasi potencjalni klienci, widząc znak o całkowitym zamknięciu ulicy, rezygnują ze skorzystania z naszych usług.
Drugą bardzo ważną sprawą jest wyjątkowo długi, a wręcz za długi czas wyznaczony na zakończenie tychże prac. Takie rzeczy powinny być robione szybko i sprawnie, w końcu miasto płaci za to duże pieniądze. Ja nie mam pretensji ani do firmy, która wygrała przetarg, ani do jej pracowników, podpisali taką, a nie inną umowę, więc nie muszą się spieszyć. Moim zdaniem wina tkwi po stronie władz naszego miasta, bowiem nikt nie pomyślał ani o mieszkańcach, ani o przedsiębiorcach, którzy prowadzą działalność na tej ulicy.
Jestem po prostu rozgoryczony, bo to wszystko powinno być zrobione znacznie szybciej. Mam pretensje do burmistrza, bo to on jest władzą, która ustalała kryteria przetargowe, więc to on przyczynił się do wyznaczenia tak odległego terminu.
Panie Burmistrzu, jak ja mam na Pana głosować w następnych wyborach?

Jerzy Morek


Kominki tekst