Rębak

Co roku, gdy nadchodzi 16 sierpnia, wielu gospodarzy z powiatu ostrzeszowskiego, ale też z innych miast i miasteczek, zaprzęga do bryczek przyozdobione konie, ładuje na wóz inwentarz i rusza w drogę. Kierunek Mikstat! - miasto, które 15 lat temu obrało sobie św. Rocha za patrona.

Tradycja święcenia zwierząt trwa tu od pokoleń. Kiedyś była to niemal wyłącznie „gruba zwierzyna” - konie, krowy, byki, owce, świnie…, dziś tylko nieliczni przedstawiciele tych zwierząt gospodarskich defilują w zwierzęcej procesji, czemu trudno się dziwić, bo samych gospodarstw również coraz mniej. Głównymi uczestnikami uroczystości są właściciele piesków, kotów, ozdobnych kurek, królików, morskich świnek i najróżniejszych drobnych zwierzątek, którzy z pupilami na ręku lub w koszyczku, albo trzymając je na smyczy, dziarsko i wesoło przechodzą przed święcącym biskupem. W tegorocznej zwierzęcej procesji były nawet sokoły.

- To jest tradycja, której jesteśmy dziedzicami, a dziedzictwo zobowiązuje. Dlatego po mszy sprawowanej w intencji gospodarzy, gromadzimy się w tym miejscu, tak, jak nasi ojcowie, by przez wstawiennictwo naszego niebieskiego patrona, świętego Rocha, prosić Boga Wszechmogącego o błogosławieństwo w inwentarzu.

Tymi słowami kustosz sanktuarium św. Rocha, ks. kan. Krzysztof Ordziniak, przywitał przybyłych na uroczystości. Obrzędu poświęcenia zwierząt dokonał w tym roku ks. biskup Radosław Orchowicz, który całkiem niedawno, bo 19 marca br., otrzymał sakrę biskupią w katedrze gnieźnieńskiej.

- Dużo możemy uczyć się od zwierząt - porządku, wierności, przywiązania, cierpliwości, pracowitości… Niech przeżycie tej procesji będzie nie tylko wyrazem folkloru czy tradycji, lecz także uwielbieniem Pana Boga za dar piękna stworzenia - mówił biskup.

Chwilę później przetoczyła się prawdziwa Arka Noego, czyli duże i małe zwierzęta gospodarskie, hodowlane, ozdobne i domowe pupile. Biskup Orchowicz z uśmiechem święcił uczestników procesji, rozmawiając z niektórymi właścicielami, pytał o imiona ich podopiecznych, zwyczaje, rasy…

W takiej procesji nie mogło zabraknąć też samego św. Rocha, oczywiście z pieskiem. Za świętego świetnie przebrał się Tymek, który razem z mamą przyjechał do Mikstatu ze Szklarki Myślniewskiej. Ostatnim akcentem święcenia zwierząt było wypuszczenie ku niebu gołębi. O to, by tej tradycji stało się za dość dba od lat mikstaczanin Paweł Bochen.

- Gołąb, to symbol pokoju - mówił biskup trzymając w dłoniach białego gołębia. - Kiedy będziemy puszczać te gołębie w niebo, prośmy wszyscy o pokój u naszych sąsiadów na Ukrainie. Módlmy się, aby ludzie mogli żyć w pokoju, w wolności i bezpieczeństwie. Niech te wypuszczone białe gołębie przypominają nam też, że ten pokój rodzi się najpierw w naszych sercach, w naszych rodzinach… 

Mówiąc o uroczystościach odpustowych trzeba pamiętać o strażakach i harcerzach ZHP z 1. Szczepu Ziemi Mikstackiej, którzy jak co roku dbali o bezpieczny przebieg wszystkich uroczystości, zaś przy wsparciu ratownika Łukasza Prusaka, udzielali pomocy, jeśli ktoś jej potrzebował.

K.J.

 

Więcej nt. obrzędu święcenia zwierząt w najbliższym numerze „Czasu Ostrzeszowskiego”.