Rębak

Latający nisko nad głowami helikopter, wystrzały armatnie i opancerzonego Rosomaka można było zobaczyć, posłuchać i podziwiać podczas największego w Polsce Pikniku Służb, jaki 8 maja odbył się w Kobylej Górze.

Od wczesnych godzin przedpołudniowych, kobylogórzanie oraz mieszkańcy pobliskich miast i wiosek ruszyli tłumnie w kierunku szkoły i stadionu, gdzie odbywała się ta jedyna w swym rodzaju impreza. Głównie chodzi tu o służby militarne - wojsko, straż, policję…ale również i o te cywilne, jak ratownictwo medyczne, placówki szpitalne, uczelnie medyczne, Lasy Państwowe, sanepid i wiele innych, które na wypadek jakichkolwiek zdarzeń muszą z sobą współpracować. Na kilkudziesięciu stoiskach przedstawiano szczegółowe informacje, oferowano gadżety, foldery...
Jedno z najważniejszych stoisk należało do Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej „SZUKAMY I RATUJEMY” z Ostrowa Wlkp., która wraz z gminą Kobyla Góra wzięła na swe barki organizację pikniku. „Szukamy i Ratujemy” to grupa około 60 ochotników, ludzi którzy poświęcają czas by nieść pomoc i szukać osób zaginionych. Powierzenie grupie współorganizowania Pikniku oraz ćwiczeń jest wielkim zaufaniem dla umiejętności jej członków. I za to zaufanie dziękował prezes Krzysztof Minge.
Ponieważ Piknik Służb był także piknikiem rodzinnym, nic dziwnego, że objęła go patronatem Minister Rodziny i Polityki Społecznej - Marlena Maląg, uczestnicząc w tym wydarzeniu i wręczając nagrody dzieciom startującym w konkursach. Na pikniku obecny był również Rzecznik Praw Dziecka - Mikołaj Pawlak.
Po godzinie 13. Orkiestra Dęta z Czajkowa zagrała hymn państwowy, a na scenie pojawili się najważniejsi goście tej imprezy - minister Marlena Maląg, posłowie Jan Mosiński i Katarzyna Sójka oraz Andrzej Wojtyła rektor Akademii Medycznej w Kaliszu.
Po części oficjalnej wzmocnionej wystrzałem z zabytkowej armatki, kilka pięknych melodii zagrała po mistrzowsku Orkiestra Dęta z Czajkowa pod dyrekcją Krzysztofa Sowy.
Tego typu imprezy to raj dla dzieci. To one były głównymi aktorami gier i zabaw, do których organizatorzy zapraszali. To najmłodsi mieli najwięcej frajdy, gdy helikopter wojskowy krążył nad stadionem, a potem jeden z żołnierzy spuszczał się na linie, i to właśnie dzieci najchętniej wdrapywały się na pancernego Rosomaka. Choć ten transporter opancerzony, który przyjechał tu z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, stanowił niemałą atrakcję także dla dorosłych.

K.J.

Więcej o Pikniku Służb w najnowszym numerze „Czasu Ostrzeszowskiego”.