Rębak

Stęskniliśmy się za ostrzeszowskimi crossami, za tą „karuzelą biegową”, która z powodów ogólnie znanych nagle zatrzymała bieg. Ale to już przeszłość - niedziela 24 kwietnia znowu należała do miłośników biegania. Ostrzeszowskie crossy powróciły! Może jeszcze trochę nieśmiało, w skali nieco ograniczonej. Może nie wszyscy zdążyli oswoić się z myślą o ponownym bieganiu na stadionie im. J. Kusocińskiego…

Nie szkodzi, jeszcze przyjdzie na to czas, najważniejsze że znowu możemy biegać i oklaskiwać tych, którzy ruszyli na crossowe ścieżki, a także tych, którzy w sztafecie pokoleń zastąpili starszych kolegów i wraz z nowym prezesem wzięli „Crossy Ostrzeszowskie” w swoje ręce, a tym samym ocalili ideę sportowej imprezy, rozgrywanej tu od 58 lat. Tegoroczny Cross został poświęcony pamięci Wojtka Mamysa, przed laty świetnego biegacza, a potem trenera, działacza i niezawodnego spikera...
Kilka minut po 10. zabrzmiał hejnał Ostrzeszowa, a zaraz potem na stadion wbiegli biegacze z grupy „Aktywny Ostrzeszów” przynosząc ogień, od którego zapłonął znicz. Zgodnie z olimpijskim ceremoniałem, przy dźwiękach hymnu państwowego na maszt wciągnięto biało-czerwoną flagę. W skład pocztu sztandarowego weszli medaliści Mistrzostw Polski: Szymon Bodura, Kamil Kryś i Wojciech Kozłowski. Rotę apelu olimpijskiego przeczytała Patrycja Kokot - halowa mistrzyni młodzików w wieloskoku. W apelu nie zabrakło też odniesienia do trwającej na Ukrainie wojny. Głos zabrał także nowy prezes Stowarzyszenia „Crossy Ostrzeszowskie”, Dariusz Świtoń. I wreszcie starosta wraz z burmistrzem wypowiedzieli oczekiwaną od trzech lat formułę:
„56. Cross Ostrzeszowski uważamy za otwarty”.
Wielu kibiców z utęsknieniem czekało na Bieg Główny na dystansie 5000m. Zwycięzcą tego emocjonującego biegu został Dawid Borowski reprezentujący Stal Ostrów, ze znakomitym w tych warunkach czasem 16,56 min. Z naszych biegaczy najszybciej finiszował doruchowianin Maciej Marczak (19,24 min.), zajmując 7 miejsce. Zabrakło mu 7 sek. aby znaleźć się w szóstce.
- Fajnie wrócić na Cross Ostrzeszowski po takiej przerwie - mówi Maciej Marczak. - Trasa była trudna - piaszczysta, z dużą liczbą zakrętów. Oznaczona była bardzo dobrze, więc nikt się nie pomylił. Przebieganie przed publicznością jest fajne, choć był problem z dublowaniem i wyprzedzaniem. Miejscami ciężko było się „przepchać”. Ale jakoś się przecisnąłem i udało się wygrać w powiecie. Kiedyś nie lubiłem biegania, ale od siedmiu lat robię to z coraz większą frajdą. Sukces zawdzięczam swojemu obecnemu trenerowi, Olkowi Mądremu.
Z pań najwyżej, na 18 miejscu, sklasyfikowana została Paulina Bohater, uzyskując czas 21,59 min. Tuż za wrocławianką, biegaczki z naszego powiatu: Angelika Ziok i Paulina Rybczyńska.
Podczas imprezy swój talent do biegania pokazali też najmłodsi. Marsz Malucha i dwa biegi przedszkolaków wzbudziły najżywsze emocje. Umiejętności biegowe, często bardzo duże, zaprezentowali też uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych.  
- To był ciężki czas, ciężki okres przygotowań, bo mieliśmy na to dwa miesiące - mówi Dariusz Świtoń, prezes Stowarzyszenia „Crossy Ostrzeszowskie”. - Myślę, że cała ekipa, którą sobie dobrałem stanęła na wysokości zadania. Na wnioski, spostrzeżenia i opinie przyjdzie jeszcze czas. Do poprawki będzie na pewno nie łącznie marszu Nordic Walking z biegiem na 5000m. To dublowanie, przebieganie obok siebie powodowało konieczność przeciskania się - to trzeba zmienić. Jesteśmy całym sercem za powrotem do biegów przełajowych. Dysponujemy takimi terenami, że powinno się je wykorzystywać i promować w ten sposób miasto i powiat ostrzeszowski. W przyszłym roku będę starał się razem z ekipą zrobić wszystko jeszcze lepiej.
Niewątpliwie parę rzeczy trzeba będzie poprawić, ale najważniejsze, że crossy powróciły, i to nawet z dobrą pogodą. Chwała zwycięzcom, a pokonani niech trenują i szykują się do rewanżu - już za rok.

K. Juszczak
fot. K.J i W.J.


Więcej nt. tegorocznych crossów - w „Czasie Ostrzeszowskim”.