Rębak

Wielkim bólem przeszyła nasze serca wiadomość o śmierci Stanisława Bojszczaka - postaci wielce znaczącej dla naszego miasta, działacza „Solidarności”, internowanego w stanie wojennym, a dla nas przede wszystkim jednego założycieli i pierwszych redaktorów „Czasu Ostrzeszowskiego” - mądrego człowieka, życzliwego kolegi i oddanego przyjaciela.

Wiedzieliśmy, że od kilku tygodni zmaga się z chorobą, ale nikt nie tracił nadziei, że i tym razem wyjdzie z tej walki zwycięsko. Niestety, dzisiaj (30 marca) w godzinach popołudniowych stało się to najgorsze - Pan Stanisław Bojszczak zmarł.
Solidarność - i ta przez duże „S” i ta zwykła, międzyludzka sprawiła, że bliskie były mu sprawy pracownicze, sprawy zwykłych ludzi, często sponiewieranych przez system. To dlatego mocno zaangażował się w tworzenie wolnych związków zawodowych w największym w mieście zakładzie FUM Ponar Ostrzeszów.
Od września 1980 r. był w „Solidarności” wiceprzewodniczącym Komitetu Założycielskiego, a następnie sekretarzem Komitetu Zakładowego. Jego talent twórczy sprawił, że został redaktorem gazetki zakładowej „Nasza Solidarność”, prowadził audycje poświęcone „Solidarności” w zakładowym radiowęźle. Od maja 1981 był także członkiem prezydium Miejskiej Komisji Porozumiewawczej „Solidarności” w Ostrzeszowie i delegatem na I Wojewódzki Zjazd Delegatów woj. kaliskiego.
13 grudnia 1981 r. zostaje internowany w ośrodku odosobnienia w Ostrowie Wlkp., a następnie w Głogowie - zwolniony 22 marca 1982 r. Po wyjściu współpracuje z innymi działaczami ostrzeszowskiej opozycji, powoli przyczyniając się do przemian politycznych, które w 1989 r. z nową mocą wybuchły w Polsce i także w naszym mieście. Potem jeszcze przez kilka lat był radnym Rady Miejskiej, a następnie urzędnikiem miejskim - skrupulatnym i solidnym archiwistą.
Stanisław stronił od wielkiej, a nawet tej lokalnej polityki, za to bezgranicznie oddawał się swojej największej pasji - sportowi, a głównie piłce nożnej. W młodości jako świetny piłkarz, potem zaś jako trener, działacz sportowy, komentator… Miłość do sportu przelewał też na papier, publikując kolejne książki i zamieszczając w „Czasie Ostrzeszowskim” relacje z meczów ukochanej Victorii. Zawsze też mogliśmy Go spotkać na patriotycznych uroczystościach i kolejnych rocznicach ważnych wydarzeń.
Nam, znającym Pana Stanisława od lat, trudno pogodzić się z Jego śmiercią, z tym, że nie usłyszymy już wypowiadanej przez Niego opinii, mądrej rady, czy zabawnej dykteryjki, bo przecież był to człowiek o dużym poczuciu humoru, ale też wielkiej kultury i wiedzy, którą niejednokrotnie zaskakiwał. Chętnie dzielił się nią, publikując książki i zamieszczając artykuły w „Czasie Ostrzeszowskim”. Dzięki temu nie odchodzi tak całkiem do końca… Pozostawia po sobie swoje myśli zawarte w publikacjach i czułą pamięć u tak wielu osób.
Panie Stasiu, bardzo będzie nam Pana brakować.

Najszczersze wyrazy współczucia dla Żony i Rodziny śp. Stanisława Bojszczaka.

Redakcja

fot. archiwum „CzO” i D. Wrzalski