Ociepa
Rębak

12-letnia uczennica okaleczyła się podczas przerwy w szkolnej toalecie. Do tego zdarzenia doszło w miniony poniedziałek, w jednej ze szkół w gminie Ostrzeszów. Rany na szczęście okazały się powierzchowne i dziecku nic nie zagraża.

O komentarz do zdarzenia zwróciliśmy się do dyrektora szkoły.
- To wydarzyło się podczas przerwy w szkolnej toalecie. Szczęśliwie niemal natychmiast całe to zajście zauważyła jedna z nauczycielek. Dziewczynkę zaprowadzono do higienistki, która opatrzyła rękę. Zaraz też zostali powiadomieni rodzice uczennicy. Po kilkunastu minutach przyjechała jej mama, odbyła się rozmowa z udziałem pedagoga. Dziewczynka czuła się na tyle dobrze, że 20 minut później chciała wracać na lekcję, doszliśmy jednak do wniosku, że lepiej będzie wezwać pogotowie. Tak też się stało - lekarz zdecydował o zabraniu dziecka.
Samookaleczenie, to nie próba samobójcza, to najczęściej nacięcia skóry. Dziecko, które ucieka się do tego zwykle nie potrafi poradzić sobie ze swoimi emocjami. Może to wypływać z przyczyn osobistych, z kłótni z rówieśnikiem… Jedne dzieci krzyczą, biją się, zaś inne właśnie poprzez samookaleczenie reagują na stres, z którym nie potrafią sobie poradzić. Są to zaburzenia mające wewnętrzny, emocjonalny charakter. U nas w szkole zdarzyło się to pierwszy raz, choć z różnych filmików, które krążą w Internecie można dowiedzieć się, iż takie przypadki są niestety nagminne. Młodzież coraz częściej ucieka się do tego typu zachowań. Chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. Tę dziewczynkę widziałam jakieś 15 minut przed zdarzeniem na korytarzu. Z uśmiechem powiedziała: Dzień dobry pani dyrektor - pomyślałam, że jest w wyjątkowo dobrym nastroju…
Samookaleczenie, to nie jest coś, co dzieje się tylko w ostatnich latach. Około dziesięciu lat temu, pracując w małej, wiejskiej szkole którą kierowałam, też spotkałam się z podobnym przypadkiem. Wówczas dotyczyło to kilkunastoletniego chłopca, który nie potrafił poradzić sobie z kłopotami, jakie go spotykały i tak właśnie zareagował. Ważne, by nagłaśniając zdarzenie nie zrobić większej krzywdy poszkodowanemu dziecku. Mieliśmy już spotkanie z rodzicami, rozmowy pedagoga z uczniami tej klasy. Teraz naszym zadaniem jest spokojne, normalne przyjęcie uczennicy, kiedy wróci do szkoły.

K.J.