W minioną sobotę nad Ostrzeszowem świeciła gwiazda Urszuli. Kilka minut po 19. pojawiła się cała w bieli, na scenie kinoteatru, by przez osiemdziesiąt minut rozgrzewać serca miłośników piosenki. Usłyszeliśmy sporą dawkę nieśmiertelnych przebojów - od „Malinowego króla” aż po „Dmuchawce”.

- Miałam szczęście spotkać na swej drodze ludzi bardzo dobrych, a przy tym pięknie piszących piosenki. Takim też człowiekiem był Staszek Zybowski - wspominała Urszula swego byłego męża, zmarłego przed 20 laty kompozytora i producenta. W trakcie koncertu artystka wykonała kilka jego kompozycji, ale zaśpiewała także inne przeboje…

K.J.

Więcej nt. koncertu Urszuli - w najnowszym „Czasie Ostrzeszowskim”.