Przed paroma tygodniami pisaliśmy o zmianie ruchu drogowego w obrębie ulic: Łąkowa i Sportowa. W wyniku starań grupy mieszkańców tych i innych pobliskich ulic wprowadzono zakaz poruszania się dużych samochodów ciężarowych ul. Sportową. Zakaz funkcjonuje, choć - jak alarmują niektórzy z mieszkańców - nie wszystkie duże pojazdy się do niego stosują. Apelujemy do policji o czujność.

Ale największy problem, z którym od lat borykają się osoby mieszkające przy ul. Łąkowej, to właśnie ruch na tej ulicy. Tutaj nic się nie poprawiło, a może nawet obserwujemy natężenie ruchu. Tymczasem jest to ulica, która powinna być „pod specjalnym nadzorem”. Tędy codziennie setki uczniów zdąża do SP nr 1, przy Łąkowej jest też przedszkole, do którego matki prowadzą swoje pociechy, a od września funkcjonuje też żłobek. Tędy również zmierza młodzież ucząca się w ZS nr 2. Na dodatek dwa razy w tygodniu (czwartek i sobota) odbywa się targ, a wtedy wielu mieszkańców miasta, ale także osoby przyjezdne, przekraczają ruchliwą ul. Łąkową (niestety, nie zawsze po pasach). Wymienione sytuacje grożą wypadkiem, a mówienie, że dotąd na tej ulicy nie było ciężkich wypadków, zakrawa na kpinę z ludzkiego życia.
Wiedzą o tym osoby, które od lat angażują się w walkę o bezpieczeństwo na ul. Łąkowej. Należy do nich p. Bronisław Drogi. Trudno już zliczyć pisma, petycje i apele, które wysyłał do różnych instytucji.
Najczęstszym adresatem tych pism jest Starostwo Powiatowe, bo w końcu ul. Łąkowa należy do Powiatu.
- Co Pan, co Wy zrobiliście w tak bardzo ważnej sprawie? Jaka troska, jakie działania z Waszej strony? - te pytania B. Drogi stawia w jednym z ostatnich pism kierowanych do starosty Lecha Janickiego. - Chodziłem, rozważałem, prosiłem, rozmawiałem także z p. A. Mickiewiczem, z p. burmistrzem i innymi… I co? Kierowcy jeżdżą z ogromną prędkością ok. 100 km/h, a ograniczenie prędkości do 40 km/h poprzez znak ograniczający prędkość koło SP nr 1, widoczne jest z chodnika, ale znak ten nie jest widoczny z jezdni…
W odpowiedzi na ten list p. Drogi otrzymał w sierpniu pismo, w którym czytamy m.in.:
„Zarząd Powiatu uznał, że poprawa bezpieczeństwa w ruchu pieszych w tym newralgicznym odcinku ul. Łąkowej jest niezwykle ważna, dlatego też wystąpił do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg, realizowanego przez Wojewodę Wielkopolskiego, na dofinansowanie zadań powiatowych, mających na celu poprawę bezpieczeństwa w ruchu pieszych, w obszarze oddziaływania przejść dla pieszych”.

**

Ta poprawa, o której dość enigmatycznie pisze starosta, miałaby polegać przede wszystkim na zainstalowaniu sygnalizacji świetlnej z detektorami ruchu - coś takiego, co istnieje przy wjeździe do Kobylej Góry czy w Siedlikowie. Po prostu mieszkańcy chcą, by na ul. Łąkowej zostały zainstalowane światła reagujące na prędkość zbliżającego się pojazdu. Jeśli przekraczałaby ona 40 km/h, zapalałoby się światło czerwone, wymuszające natychmiastowe zwolnienie, a nawet zatrzymanie się pojazdu. To mogłoby w dużej mierze okazać się remedium na nagminne przekraczanie prędkości na Łąkowej, i to nie tylko przez samochody ciężarowe. Wielu kierowców uważa, że niewielkie przekroczenie prędkości, czyli jazda szybciej, niż pozwala znak drogowy, to jedynie „drobne” wykroczenie i jeśli w pobliżu nie ma patrolu policji, można sobie na nie pozwolić. Co innego czerwone światło - przejechanie na czerwonym świetle, to już przestępstwo drogowe, za co bez wątpienia kary są dotkliwsze. Dlatego podzielam opinię, że instalacja tego typu sygnalizacji na ul. Łąkowej byłaby pożądana, a w obecnej sytuacji jest wręcz konieczna.
Razem z grupą mieszkańców-wnioskodawców, ale też wszystkich pieszych i zmotoryzowanych użytkowników ruchu, korzystających z tej powiatowej arterii, oczekujemy, by wspomniana sygnalizacja świetlna wreszcie rozbłysła na Łąkowej, co choć w części powinno poprawić bezpieczeństwo w tym rejonie miasta.

K. Juszczak