Jakiś czas temu spacerując po ostrzeszowskim cmentarzu z daleka zauważyłem mężczyznę uwijającego się z miotełką pobliżu pomnika Powstańców Wielkopolskich.

Po chwili okazało się, że to pan Tomasz, mieszkaniec Ostrzeszowa znany wielu osobom jako Tomek Wędrowniczek, przywędrował tym razem na cmentarz i z wielkim pietyzmem wymiatał liście zalegające przed pomnikiem, na nim i między grobami. Również na chodniku prowadzącym w kierunku krzyża nie pozostawił ani jednego listka.
- Zamiast siedzieć w domu, przyszedłem tutaj, by zrobić coś dla obrońców naszej Ojczyzny - mówi z uśmiechem pan Tomek.
Kiedyś o estetykę tego miejsca dbali uczniowie, harcerze, a nawet przedszkolaki… Być może czynią to nadal, ale jakoś dyskretniej... Cóż, koronawirus wymiótł wszystkich dość skutecznie, ale jak się okazuje wciąż znajdą się osoby, które całkiem bezinteresownie, bez nakazów i rozkazów, chcą zrobić coś dobrego. W naszych czasach to może wydać się dziwne, lecz tym bardziej jest cenne.
To nie wszystko - ponownie spotkałem Tomka Wędrowniczka, który tym razem przystąpił do uprzątnięcia liści ze ścieżki dla pieszych, wiodącej wzdłuż krajowej „11”. To zadanie podzielił na etapy i przez kilka dni zmiatał liście z kilkukilometrowego odcinka deptaka. Ot tak, w czynie społecznym - jak sam kwituje żartobliwie. Aż trudno uwierzyć. Oby tylko odpowiednie służby powołane do takich prac nie przyzwyczaiły się zanadto, że p. Tomasz je zawsze wyręczy.
Panie Tomku - WIELKI SZACUN!

K.J.