Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 26/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
Zdaniem Jangasa: W sprawie Nowotki

    Szanowny Panie Krzysztofie, fotka bloku z informacją, iż jest to osiedle M. Nowotki jest wspaniała. Dowodzi to tezie, że nic nie dają odgórne nakazy, jeśli człowiek nie zmienia swoich poglądów i nie ma przekonania do zmian. Skoro pan Pelc hołubi Marcelego Nowotkę (mogę tak wnioskować, ponieważ do tej pory nie zmienił napisu), to jak widać ani uchwała Rady Miasta, ani nawet sam burmistrz jako pracodawca, nie są w stanie zmusić go do zmiany nazwy. To samo może być z odgórnymi rządowymi nakazami.
    Po moim felietonie, ale również i po Pańskim artykule otrzymałem listy i przeprowadzono ze mną kilka rozmów. Były pochlebne, były też i bardzo krytyczne. Obiecano mi nawet zsyłkę na Syberię w towarzystwie generała Jaruzelskiego. Świadczy to o tym, że ludzi temat zainteresował i zaczęła się dyskusja. Dyskusja prowadzi do wypracowania poglądu, a mając pogląd, człowiek ma możliwość dokonania lepszego wyboru przy urnie. Mam też nadzieję, że wyborcy zaczną rozliczać, domagając się spełniania obietnic wyborczych.
    Skoro zostałem odczytany jako obrońca socjalizmu i jego symboli (jestem w dobrym towarzystwie, bo z prezesem ZGM-u) to, aby bronić swojego punktu widzenia, podam moim oponentom jeszcze kilka przykładów i porównań. Zapewne Pan, jak i większość czytelników pamięta E. Gierka i jego żonę, która, jak mówiono, latała do francuskich fryzjerów. Dzisiaj prezydent, chcąc odwiedzić wnuczkę, wsiada w rządowy samolot i robi tak samo. Wszyscy poprzedni władcy, licząc od Bieruta poprzez Jaruzelskiego, Wałęsę, a nawet Kwaśniewskiego, potrafili chodzić po śniegu i żaden z nich nie wpadł na pomysł, aby podgrzewać sobie chodnik. Dzisiaj, kiedy jeden z pierwszych (i tu użyję pańskiego słowa) "nieudaczników" IV RP poślizgnął się, to zaraz podgrzewamy mu chodnik, płacąc 5 tys. za godzinę podgrzewania. Czego to jest symbolem? Toż to przecież przykład przepychu godny członków KC PZPR albo zwyczajny objaw kacykostwa. Władzy podgrzewamy chodnik, a reszta społeczeństwa chodzi w błocie i śniegu. A może by tak dla równowagi pomyśleć o podgrzewaniu ławek dla bezdomnych. Media podają, że w lipcu paliwo może kosztować nawet 5zł za litr. Wcześniej te same media podawały, że minister gospodarki rozważa, a nawet przygotowuje program wprowadzenia kartek na paliwo. Jeszcze tylko strajkujących skoszarować i ubrać w kamasze, co już zapowiadał Ludwik Dorn (pamiętam "Dziennik" czytany w wojskowych mundurach) i wcale nie będzie potrzeby zmieniać symboli. Po co zmieniać opakowanie, skoro towar w nim ciągle nadpsuty.
    Jarosław Kaczyński, obejmując urząd premiera, mówił między innymi: "Spory o przeszłość pozostawimy w tej chwili historykom- chcemy być rządem nadziei i rządem optymizmu". Kazimierz Ujazdowski zapomniał o deklaracji premiera, wraca do sporu o przeszłość, chcąc nakazać nam między innymi przemalowywanie nazw ulic. Dlatego nazwałem go mściwym, bo widziałem, z jaką zajadłością się wypowiadał. Czyżby zapomniano już o wyborczej obietnicy wybudowania 3 milionów mieszkań, o tanim i szeroko dostępnym internecie, itd. Z budżetowych pieniędzy na dzienne utrzymanie w szpitalu posła wydaje się 900 złotych, czyli około 300 razy więcej niż na przeciętnego chorego. Porównajmy pracę murarza lud dekarza z pracą posła. Pierwsi pracują na wysokościach w spiekocie, bez odrobiny cienia, w dodatku za marne pieniądze. Poseł zaś, dobrze opłacany, z klimatyzowaną restauracją i basenem w sejmowym hotelu. Minister zachorował i już jest po operacji, chory "przeciętniak" zapisuje się w kolejkę i czeeeka. Ministerstwo Pracy w 2006r. na same premie wydało 8 milionów złotych. Szczytem rozrzutności było przyznanie 23 tys. nagrody człowiekowi, który pracował tam niespełna miesiąc. Przykładów mogę podawać więcej, ale czyż nie wystarczy jeden, aby móc powiedzieć - to nie tak miało być! Czy robotnicy właśnie o to walczyli, strajkując i obalając tamten system? Czy zmiana symboli zagłuszy to wszystko? Ja jeszcze pamiętam, jaką przyszłość przepowiadano, namawiając nas do strajku.
    Pisze Pan, że zgadza się z propozycją, by wszyscy, którzy chcą zmian, ponosili koszty tych zmian, pod warunkiem, że wszyscy, którzy chcą chodnik, będą go budować sami, itd. Może i tak, niech każdy sobie rzepkę skrobie, ale po co w takim razie płacimy podatki. Skoro jednak jesteśmy zmuszeni je płacić, to nadal uważam, że bardziej zasadne jest wybudowanie za te pieniądze chociażby 100m chodnika albo połatanie dziur w jezdni, niż przemalowanie nawet tysięcy nazw ulic. Jeśli już jestem tym, co woli MIEĆ, to tak, wolę mieć bezpieczną drogę do domu, niż wąską obrośniętą krzakami i dziurawą dróżkę choćby nawet nazwano ją ul. "Niebiańską". Wolę, aby dzieci szły bezpiecznie do domu po lekcji historii, której i tak nie wiadomo, kto i jak będzie uczył. Popisy ministra Giertycha nic dobrego nie wróżą (nie odróżnia poinformowania od propagowania) i nie wiadomo, kto przyjdzie po nim i co jeszcze wycofa z programu nauczania. Gdy byłem w wieku szkolnym, mój ojciec opowiadał nam o Katyniu, nauczyciele o tym wtedy nie wspominali. Kiedyś, bodajże na "wychowaniu obywatelskim" ośmieliłem się zapytać o Katyń. Okazało się, że od tamtego momentu miałem w szkole "przechlapane".
    Na koniec przytoczę treść jednej rozmowy. Oto pewna Pani z sentymentem wspominała lata 70-te, kiedy to ulicami spacerowali chłopcy w "dzwonach", butach na "słoninie" i tranzystorami na ramieniu. Jak mówiła, było wtedy bezpiecznie. Dziś boi się o swoją nastoletnią córkę, bo na odpowiednio nazwanej ulicy czy skwerku byle łajza może człowieka nawet zabić, a przez to, że tkwi w układach, ponosi tylko symboliczną karę. Jak widać, po zmianach systemowych układy i wyniosłość władzy pozostała.
    Aby sprawę zakończyć raz na zawsze, proponuję ulice ponumerować i wtedy nie będzie potrzeby co kilka lat zmieniać patronów i wstawiać swoich symboli. Czy jeśli diabeł zamieszka przy ulicy Anielskiej, to będzie nadal diabłem, czy już aniołem? Problem nie w nazwie tkwi.

Jan Jangas



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®