Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 21/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
Przy dębach Mamre: Księdza Mirosława o pornografii i modzie kazania

Strój - mową duszy ludzkiej
Część III
Duch Pisma Świętego


    Zapewne trudno byłoby, przeszukując Pismo św. według słowa - hasła " moda" i tego, co ewentualnie Pismo św. na ten temat mówi, znaleźć literalne odniesienia. Czy oznacza to niemożność formułowania moralnych postulatów i dokonywania ocen w odniesieniu do tegoż zagadnienia? Założenie takie byłoby z gruntu błędne. Przecież czas i życie stale przynoszą nowe sprawy, dla których potrzeba sformułowania odpowiednich kryteriów moralnych dla ich oceny, choć Pismo św., ze zrozumiałych zresztą względów, nic o nich wprost nie mówi. Przywołajmy choćby dla przykładu problematykę inżynierii genetycznej czy transplantacji narządów, albo nawet coś z pogranicza futurologii, jak choćby ewentualność istnienia innych, pozaziemskich cywilizacji w kosmosie.
    Z pomocą w dokonywaniu analizy nowych zjawisk przychodzi tutaj coś, co można by określić mianem "ducha Pisma św." i w tym "duchu" Kościół może bez lęku mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami, dając człowiekowi moralne drogowskazy.
    Tu gdzieś wypełnia się Chrystusowe zapewnienie o asystencji Ducha Świętego i "władza kluczy" udzielona Kościołowi, zwłaszcza w osobie Piotra.
    W odniesieniu do mody, rzec można, że istnieje wręcz sytuacja komfortowa. Liczba przesłanek zawartych w Piśmie św. pozwala na niezwykle łatwe dokonanie moralnych ocen omawianej przez nas sprawy. Przy czym nie chodzi tu o zjawisko mody jako takiej (choć i to byłoby ciekawe w analizie), lecz o ocenę niektórych, propagowanych, a więc modnych w danym czasie, sposobów ubierania się.
    Niejako już otwierając Pismo św., na samym jego początku, znajdujemy stwierdzenia godne uwagi. Oto jedną z cech opisu pierwotnej harmonii "zamieszkującego raj" człowieka z Bogiem, drugim człowiekiem, światem, a także z samym sobą, jest właśnie nagość: " Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu" (Rdz 2,25), a przecież stworzonym przekazany został dar: " bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną." (Rdz1, 28b). Człowiek, według zamysłu Boga, dostrzegał siebie i drugiego w całym wymiarze osobowym i to całkowicie uporządkowanym, czyli, stosując odpowiednią hierarchię wartości. Nagość jest m. in. tego wyrazem: nie psuje właściwej "optyki" patrzenia jedno na drugiego.
    Rzecz zmienia się radykalnie po grzechu pierworodnym. Nagość w pojęciu duchowym staje się problemem wobec Boga: " Usłyszałem twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się." (Rdz 3,10). Odczucie nędzy duchowej wobec Boga, który dotąd był Przyjacielem. Ale nie tylko to: zburzenie pierwotnej harmonii sięga dalej - godzi bowiem w istotę samego człowieczeństwa. Odtąd ani na siebie, a tym bardziej na drugiego człowieka nie umie już patrzeć "normalnie". "Spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski." (Rdz3,7). Pęka całościowa wizja osoby ludzkiej, a pojawia się groźne rozwarstwienie utrudniające właściwe postrzeganie drugiego człowieka. Później skrótowo określi to św. Paweł Ap., mówiąc, że do czego innego dąży dusza, a do czego innego ciało i nie ma stąd między nimi zgodności.
    Odzienie staje się odtąd znakiem, że człowiek jest powołany do godności, którą utracił przez grzech. Ubranie wyraża pewną dwoistość: godność człowieka upadłego i możliwość ponownego przyodziania się w chwałę ongiś utraconą. Odruch człowieka nagiego, by się okrył (przepaska z gałązek figowych) zostaje potwierdzony przez Boga: opuszczając raj, człowiek otrzymuje od Boga odzienie ze skór, którym zostaje przyodziany (Rdz 3, 21).
    Drugi tekst, na który trzeba zwrócić uwagę, to nauka Chrystusa z Kazania na Górze, we fragmencie dotyczącym szóstego przykazania." Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5, 28).
    W warstwie słownej wypowiedź kierowana, rzez jasna, do mężczyzn. Jednak rozumienie ducha tekstu nakazuje sytuację niejako odwrócić: a jeżeli kobieta (np. przez strój) stwarza okazję do takich spojrzeń, to jest także winna grzechu cudzołóstwa, czy nie? Odpowiedź jest chyba jasna.
    Kolejny tekst pochodzi od św. Pawła. (1 Tm 2, 9): "...kobiety w skromnie zdobnym odzieniu, niech się przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem..." słowa te apostoł kieruje przede wszystkim do chrześcijan. Przypominać je byłoby warto nie tylko przysłowiowym "gościom kościelnym" pojawiającym się w kościele przy okazji ślubów, chrztów i komunii.
    Problem nieodpowiedniego ubioru dotyka także wielu katolików, być może z braku świadomości problemów, na które nikt - może z braku odwagi - nie zwraca uwagi. Jakże nie uzupełnić zdania św. Pawła zdaniem z Mądrości Syracha: "Wdzięk nad wdziękami skromna kobieta i nie masz nic równego osobie powściągliwej. Jak słonce wschodzące na wysokościach Pana, tak piękność dobrej kobiety między ozdobami jej domu". (Syr 26,15-16).
    Wdzięk więc według Mędrca to połączenie piękna i skromności.
    Wypada także przytoczyć wzmiankowaną już naukę św. Pawła o skłonnościach upadłej natury (Rz 7, 14-15). Podwójne prawo targające człowiekiem. Napięcie, pośród którego należy rozpatrywać poszczególne elementy składające się na całość ludzkiego życia. Stąd też nieomal każda rzecz, którą można użyć dwojako i dwojaki może przynosić skutek: dobry lub zły.
    No i wreszcie, jakby spinające to wszystko w jedno, słowa Chrystusa raz jeszcze z Kazania na Górze: "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą". (Mt 5,8)



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®