Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 16/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
Samowola speców od przyrody w mieście?: TOPOLE POD TOPÓR

    Nareszcie wiosna. Tylko patrzeć, jak zazielenią się drzewa...Z tym jednak mogą być pewne kłopoty, bo gdzie nie spojrzeć, to albo widać ogolone do pnia kikuty, albo też świeże pnie po ściętych już drzewach. Nawet jeśli trochę przesadzam, to każdy potrafiący spojrzeć wyżej własnego nosa, może bez trudu podać przykłady wyjątkowo aktywnej działalności naszych "przyrodników". Ostatni, to wycięcie kilkudziesięciu drzew w pobliżu remizy ostrzeszowskiej straży pożarnej - rosły w polu, na pozór nikomu nie wadziły... a jednak. Na dodatek nie były to topole. Topolom już dawno wypowiedziano w naszym mieście zagładę. Najnowszym przykładem pogardy do tych drzew jest szykowana wyrąbka wszystkich topoli znajdujących się w parku przy ul. Piastowskiej. Już czerwoną farbą postawiono na nich krzyżyk. Okazuje się, że przedwcześnie, a co gorsza -wydaje się, że bezprawnie. Potwierdził to w rozmowie ze mną Zdzisław Walczak - konserwator ds. przyrody w delegaturze kaliskiej.
    "Zajmuję się zielenią zabytkową i na razie nie dawałem na wycięcie drzew w parku żadnej decyzji. Park w Ostrzeszowie podlega Urzędowi Miejskiemu i urząd ma obowiązek zgłosić do konserwatora zabytków wycinkę drzew w obrębie układu urbanistycznego wpisanego do rejestru zabytków. My musimy dać na to zgodę, musi być zezwolenie konserwatora zabytków. Nawet samo zaznaczenie drzew powinno nastąpić po naszej decyzji. Taki jest obowiązek wynikający z ustawy o ochronie przyrody."


    Z wypowiedzi konserwatora zabytków wynika, że nad wyraz "wyrywni" okazali się nasi spece od przyrody. Mało tego - dwa dni po przytoczonej tu wypowiedzi, w minioną sobotę, część "naznaczonych" topoli już wycięto. Zaistniałe przyśpieszenie świadczy tylko o tym, że dotąd nie było problemów z uzyskaniem zgody na wycięcia, które wcześniej zaplanowali sobie spece od przyrody w mieście.
    Mimo stanowczej i jednoznacznej wypowiedzi pana konserwatora, nie mam złudzeń, że tym razem będzie inaczej. Zawsze znajdzie się argument, że to stare drzewa, których gałęzie zagrażają ludziom i samochodom parkującym przy Piastowskiej. Pewnie też usłyszymy zaklęcia, że w miejsce szkodników-topoli posadzone zostaną jakieś szlachetne odmiany drzew. Może nawet tak się zdarzyć, z tym że po paru miesiącach nikogo nie będzie obchodzić, że połowa z tych młodych drzewek zostanie wykarczowana przez wandali. I tak nam park zacznie karleć - starsze dorodne drzewa pójdą pod topór, a młode nigdy nie urosną.
    Ostrzeszowski park to nie Dolina Rospudy, nie przyjadą tu ekolodzy i nie przywiążą się do topoli. Co najwyżej paru emerytom zrobi się smutno na widok padających drzew. Nie dba się w naszym mieście o przyrodę. Nie dbają o nią mieszkańcy, śmiecąc w każdym lasku, parku i na alejkach. Nie troszczą się o nią również urzędnicy, zamieniając skwery w betonowe place, dając zgodę na ogołacanie drzew z gałęzi, jakby nie wiedzieli, że tylko zielone liście wytwarzają tlen, wreszcie lekką ręką podpisując decyzje na kolejne wycinki.
    Na koniec przytoczonej wcześniej rozmowy konserwator Z. Walczak powiedział: "Niech się wstrzymają z robotami, przyjadę obejrzeć i wtedy te, co są suche, co zasługują na wycinkę, te się wytnie." Wygląda na to, że pan konserwator już nie zdąży wydać swej opinii. Myślę, że czytelnicy mają prawo poznać, jak w tej sprawie było naprawdę, choć sam już się nie łudzę, by zachowano choćby jedną topolę z tych, na których "postawiono" krzyżyk.

K. Juszczak



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®