Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 12/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
SENTYMENTALNA PODRÓŻ GRABOWSKĄ TOCZKĄ

    Lubimy powracać do dawnych, zawsze lepszych czasów i zdarzeń, które już "przeminęły z wiatrem". W taką sentymentalną podróż do przeszłości zabrał słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku prof. Roman Dziergwa. Podróż wiodła przez piękne zakątki naszego regionu, kolejką Ostrzeszów - Namysłaki. Słuchacze UTW chętnie wsiedli raz jeszcze do popularnej "grabowskiej toczki", aby wspomnieć tamte podróże sprzed lat.


    Pomysł zbudowania kolei drugorzędnej (tak to wówczas nazywano) na trasie Ostrzeszów - Namysłaki zrodził się zapewne w początkach XX stulecia. Pierwsze prasowe informacje na ten temat pochodzą z 1908r. Z przytoczonych przez prelegenta cytatów wynika, że jesienią rozpoczęto budowę wspomnianej linii. Jej koszt miał wynieść 2.530.000 ówczesnych marek, co stanowiło niebagatelną sumę, zważywszy, że 1 marka to 9,25 dzisiejszych euro. Widać ówczesnym władzom pruskim musiało się to opłacać. Kolej miała ożywić ruch graniczny z Rosją, a dokładniej z pobliskimi miejscowościami, będącymi pod zaborem rosyjskim. Ogłoszono przetargi, a całą inwestycję podzielono na cztery odcinki. Najbardziej opornie szły prace na pierwszym odcinku - z Ostrzeszowa w kierunku Ostrych Gór. Jak odnotowują kroniki, nie obyło się bez śmiertelnego wypadku. Jeden z robotników przez nieuwagę wszedł na sąsiedni tor wprost pod przejeżdżający pociąg osobowy. Nie powiodła się też pierwsza próbna jazda z użyciem ciężkiej lokomotywy. W pobliżu Tokarzewa, na skutek obsunięcia się nasypu, maszyna runęła do rowu - ofiar, szczęśliwie, nie było.
    Te jednak przypadki nie wpłynęły na termin uroczystej inauguracji trasy. Nastąpiła ona w sobotę, 1 października 1910r. Jej podniosły charakter podkreślał ówczesny tygodnik lokalny. Z przytoczonych przez R. Dziergwę cytatów dowiedzieliśmy się, że na dworcu w Ostrzeszowie setki osób i orkiestra wojskowa żegnały pociąg, wyruszający w swą pierwszą podróż do Grabowa. Składał się on z parowozu, wagonu bagażowo-pocztowego i siedmiu wagonów dla pasażerów. Wszystko było udekorowane flagami, kwiatami i zielonymi gałązkami. Do pociągu wsiedli goście specjalni z tutejszym landratem, a także liczni mieszkańcy, mogący tego dnia podróżować za darmo. W Grabowie równie uroczyste powitanie i przerwa na poczęstunek w nowo otwartej restauracji. Po południu wręcz tryumfalny powrót do Ostrzeszowa i huczny bankiet w pobliskim hotelu "Kajserhoff", gdzie - jak donosiła prasa - toastom nie było końca. Jak widać, uroczyste inauguracje nie są wymysłem współczesnych władz, możemy nawet z pewnym żalem przyznać, że te obecne swym rozmachem nie "umywają się" do tamtych. Trzeba też zauważyć, że tamte czasy to złoty okres kolei. Nawet wybuch I wojny nie przyhamował rozwoju żelaznych szlaków. Wtedy zresztą zrodził się pomysł budowy linii Wrocław - Warszawa, z włączeniem doń odcinka kolejki Ostrzeszów - Grabów. W końcu jednak te plany spełzły na niczym, podobnie jak utworzenie kolejki do Sycowa czy wąskotorówki Mikstat - Antonin.


    Różnie układały się dalsze dzieje poczciwej kolejki, ale takiej popularności, jak w początkowym okresie już nie osiągnęła. Z każdym rokiem stawała się coraz mniej użyteczna, aż wreszcie przed dziesięciu laty ruszyła w ostatnią podróż. Czy decyzja o zamknięciu tego szlaku kolejowego była słuszna? Z ekonomicznego punktu widzenia może i tak, ale przecież nie da się przeliczyć na pieniądze romantyki tamtej jazdy, rozciągających się za oknem pejzaży i rozmów, jakie w trakcie trwającej ponad godzinę podróży można było toczyć.
    Od kilku lat istnieją pomysły wskrzeszenia dawnej kolejki, rzecz jasna wyłącznie w zakresie turystycznym. Przy skorzystaniu z funduszy unijnych szansa realizacji tego pomysłu nabiera realnych kształtów. Póki co, tym, którym było dane wsiąść chociaż raz do "grabowskiej toczki" i wlec się leniwie do Kępna, Grabowa czy Namysłaków, dziś pozostają wspomnienia tamtych sentymentalnych podróży i nieśmiałe marzenie, że może kiedyś znowu wyruszą w podróż ku przeszłości.

K. Juszczak



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®