Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 9/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
ZAKOPANA HISTORIA

    Pana Krzysztofa spotkałem dość przypadkowo. Był środek zimy, choć wokół roztaczał się jesienny krajobraz. Wtedy właśnie w blasku słońca, wśród dość wysokiej trawy zauważyłem postać mężczyzny. Ubrany w mundur, z dziwnym przedmiotem w ręku, uporczywie szukał czegoś w ziemi. Szybko okazało się, że to kolekcjoner - poszukiwacz, który przyjechał aż z Ostrowa Wlkp., by oddać się swojej życiowej pasji - poszukiwaniu w ziemi powojennych skarbów.


KOLEKCJONER
    Historia interesowała go zawsze. Może dlatego już w latach 70. różnego rodzaju militaria stały się jego kolekcjonerską pasją. Z czasem skoncentrował się na zbieraniu bojowych nakryć głowy, czyli hełmów i czapek. Posiada ich 146 sztuk - od I wojny światowej do współczesności. W swej kolekcji ma także mniejsze akcesoria typu orzełki, okulary, odznaczenia, guziki... Nie stroni od innych pamiątek z tamtego okresu, które często stanowią przedmiot wymiany z kolegami z kolekcjonerskiej branży.
    Od trzech lat dodatkową pasją p. Krzysztofa jest poszukiwanie podziemnych pamiątek.

INFORMACJA I SZCZĘŚCIE
    Zaczęło się do zakupu wykrywacza metalu. Urządzenie to jest w stanie wykryć przedmioty metalowe do głębokości 40cm, rozróżniając ich rodzaj. Wykrywacz ma 1,5m długości i wyposażony jest w akumulator. Sprzęt jednak to nie wszystko, mówi p. Krzysztof. Dobra informacja o miejscu poszukiwania to 50%, szczęście kolejne 40%, a reszta to dopiero zasługa sprzętu i umiejętnego kopania. Gdy pytam się o źródło informacji, przytacza cytat: "Trzeba przejrzeć minimum jedną szafę książek, żeby wiedzieć, gdzie szukać i tyle samo, by wiedzieć, co się znalazło". Nasz bohater tajniki zbieractwa zgłębiał wpierw wśród bliskich i przyjaciół, potem przyszedł czas na fachową literaturę i informacje od innych ludzi. Wyposażony w pełną wiedzę wyrusza w teren. Osoby zafascynowane szukaniem skarbów ziemi obowiązuje też kodeks postępowania. W miejscach, co do których wiadomo, że mogą kryć w sobie ludzkie szczątki, nie prowadzi się poszukiwań.

NIM ZACZNIE PIKAĆ
    Zlokalizowanie miejsca i właściwe wyposażenie (wykrywacz, łopata, plecak, strój) to podstawa, by zacząć działać w terenie. Każdy sygnał wykrywacza wzbudza dreszczyk emocji. Najczęściej za chwilę przychodzi rozczarowanie, lecz potem znów nadzieja. Najlepiej poszukiwania przeprowadzić na terenach prywatnych, wówczas nie trzeba zezwoleń, jak to jest w przypadku państwowych gruntów. Reakcja ludzi jest najróżniejsza: bez emocji, z zaciekawieniem lub po prostu stwierdzają, by im nie zawracać głowy. Pikanie wykrywacza i zgrzyt metalu pod łopatą powoduje zainteresowanie wszystkich. Niestety, jak mówi mój rozmówca - bezproduktywnych wykopalisk jest mnóstwo. Szybko obliczył, że w ciągu roku jeden tydzień to tzw. przekopane godziny. Do domu powraca jednak wypoczęty, z nadzieją, że może kiedyś, gdzieś znajdzie swój skarb.

SKRZYNIA SKARBÓW
    Ucieszył się z tego znaleziska, które całkiem niedawno udało mu się wykopać. O przysługę poprosił kolega, by w swoim ponadstuletnim domu sprawdzić miejsce, gdzie miała być wykonana posadzka. Gdy wykrywacz dał sygnał, zaczęło się kopanie. Na głębokości ok. 1,5m znaleziono skrzynie sprzed I wojny światowej, a w niej akcesoria medyczne i aptekarskie. Oczywiście emocji było sporo, zwłaszcza przed otwarciem skrzyni - wspomina p. Krzysztof, ale skarb w całości pozostawił właścicielowi domu.

NA ZIEMI OSTRZESZOWSKIEJ
    Jak dotąd niezbyt dużo poszukiwań przeprowadził na Ziemi Ostrzeszowskiej. Owszem, odwiedził kilka historycznych miejsc, gdzie toczyły się walki. Był na Bałczynie, w Wygodzie Tokarskiej, w Ligocie... Skutek tych poszukiwań był jednak mizerny, choć podczas naszego spotkania (co widać na zdjęciu) szczęście się trochę uśmiechnęło.
    W trakcie swoich poszukiwań spotykał wielu miłych i ciekawych ludzi, dlatego też obiecuje powracać tu wielokrotnie.

MOJE MARZENIE
    Najbliżsi mówią, że to nieszkodliwe hobby, choć nie ukrywają zdziwienia zwłaszcza, że jest ono nierentowne. Czasem też deszcz wysmaga lub akumulator w wykrywaczu odmówi posłuszeństwa. Orzełki, łuski czy guziki od mundurów nie przynoszą materialnych korzyści. Co innego szabla ułańska, dobrze zabezpieczona i zakopana w ziemi. O tym marzy p. Krzysztof i wie, że taki skarb gdzieś na niego czeka. Trzeba tylko mieć trochę ułańskiej fantazji, cierpliwość i dużo, dużo szczęścia.

Włodzimierz Juszczak



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®