Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 8/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
Zdaniem Jangasa: Tylko 9 róż za 696 głosów

    Przed zabraniem się do pisania odczekałem kilka dni, aby opuściły mnie emocje po tym, co zobaczyłem i usłyszałem na III sesji Rady Powiatu, która odbyła się 7 lutego. Wybrano ponownie prezydium Rady oraz składy komisji stałych. Kiedy przystąpiono do wybierania przewodniczącego Rady, radny K. Obsadny zapewne tylko po to, aby wysondować, jak zachowają się nowo wybrani radni (3 osoby) zgłosił kandydaturę Jacka Ibrona. Rewelacji nie było, okazało się, że nowi radni zostali już ugłaskani i pouczeni, jak głosować, bo J. Ibron uzyskał zaledwie 2 głosy poparcia.
    Na wniosek starosty usunięto też z poprzednio wybranego zarządu powiatu radną Mariannę Powązkę, która w wyborach otrzymała 696 głosów. W zamian powołano Zenona Lewka (299 głosów). I to najbardziej mnie zaskoczyło, że radna, która dla PSL zebrała tyle głosów, co w znacznej mierze pomogło temu ugrupowaniu zająć czołowe miejsce, tak właśnie została potraktowana przez starostę. Lech Janicki pod względem ilości zdobytych głosów (384), wśród powiatowych radnych zajmuje dopiero dziewiątą pozycję, pani Powązka- pierwszą. Jeśliby porównać tylko te dwie pozycje, to trzeba by się zastanowić, kto w takiej sytuacji powinien zostać starostą.
    Wniosek starosty spowodował burzliwą dyskusję, padły nawet słowa o zlekceważeniu i zdeptaniu godności kobiety. Ja dodam, że w ten sposób zlekceważono również 696 wyborców i ich rodziny. Starosta, uzasadniając prośbę o odwołanie Marianny Powązki, prosił między innymi o to, aby pozwolono mu dobrać do zarządu taki zespół, jaki uważa w tym momencie za optymalny. Mówił też: "To jest po prostu twarda rzeczywistość samorządowa. To są publiczne pieniądze i chciałbym to zrobić jak najlepiej. Jeżeli mi Państwo powierzyliście w sposób zdecydowany obowiązki starosty, to pozwólcie mi je czynić". Najpierw jednak był przeciwny ponownemu wybieraniu starosty, zaznaczając, że odwołanie go wiąże się z wysoką odprawą dla niego. Gdzie tu więc powierzenie mu obowiązków w zdecydowany sposób? Po odsunięciu pani M. Powązki, starosta wręczył jej 9 róż, kupionych zapewne również za pieniądze jej wyborców. Dwulicowość czy szczerość? Ja dokładnie widziałem twarz obdarowywanej i obdarowującego. Otrzymanie 696 głosów świadczy o tym, że wyborcy darzą swoją radną zaufaniem, być może za postawę społeczną, uczciwe wywiązywanie się z danego słowa, dobre zarządzanie powierzoną jej placówką, itd. Odniosłem wrażenie, że starosta bał się, iż blask M. Powązki przyćmi jego osobę, i stąd to odsunięcie jej na dalszy plan. Przecież pan Z. Lewek mógł dostać równie ważne stanowisko w komisjach czy prezydium Rady. Byłby wtedy "wilk syty i owca cała".
    No cóż, starosta ma słuszność dobierając sobie współpracowników. Jeśli jednak dobrał na przewodniczącego Rady człowieka, który zatrudnia swoją żonę jako sekretarkę w podległej sobie szkole, to starosta obowiązki swe zaczyna czynić niezbyt czysto. Ustawa o pracownikach samorządowych z 22 marca 1990r Dz. U Nr 142/2001 Art. Nr6 brzmi: "Małżonkowie oraz osoby pozostające ze sobą w stosunku pokrewieństwa do drugiego stopnia lub stosunku powinowactwa pierwszego stopnia i przysposobienia, opieki lub kurateli-nie mogą być zatrudniani u pracodawców samorządowych, jeżeli powstałby między tymi osobami stosunek bezpośredniej podległości służbowej". Dziwi mnie fakt, że niektórzy radni, wiedząc o łamaniu przepisów ustawy o samorządzie przez A. Mickiewicza, głosowali na niego. Spośród 17 radnych 2 na Ibrona, reszta na Mickiewicza.
    W Radzie Powiatu jest kilku bardzo dobrze wykształconych ludzi i aż dziw bierze, że nikt z nich nie został przewodniczącym komisji rewizyjnej. Czyżby chodziło o to, aby komisja ta nie była zbyt dociekliwa? Zadziwia też fakt, że do komisji rewizyjnej nie wszedł nikt z opozycji. Gorszącym przykładem jest to, że przewodniczącym tej komisji został członek PSL, czyli człowiek z ugrupowania starosty. Przyzwoitość wymagałaby, aby ta komisja nie podlegała obozowi rządzącemu, lecz opozycji. Jeśli ktoś sam siebie kontroluje, to potem nie dziwota, że na 26 decyzji tylko 3 podejmuje się zgodnie z obowiązującym prawem.
    Na sesji tej zadziwił mnie jeszcze ironiczny uśmieszek starosty, kiedy wypowiadali się przedstawiciele opozycji, choć wypowiedzi ich nie były nielogiczne. Nerwowe ruchy i konsultacje starosty oraz dziwne zachowywanie się niektórych radnych podczas ogłaszanych licznych przerw, a potem wyniki głosowania, świadczyły o uległości wobec starosty i dyscyplinie partyjnej. Pytanie jednak brzmi, czy taka uległość i dyscyplina partyjna jest uczciwa w stosunku do wyborcy. Po tej sesji widać, że dla niektórych radnych władza jest jak woda morska, im więcej piją, tym większe mają pragnienie. Ciekawi mnie, jak wspaniałymi dokonaniami zadziwi nas ten optymalnie dobrany przez starostę zespół. Podejrzewam jednak, że będzie tak jak dotąd, rządzący pójdą z uniesionymi głowami górą, zaś my, dobrze ich opłacając, nadal dreptać będziemy doliną.

Jan Jangas



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®