Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 6/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
Zdaniem Jangasa: Prawda w oczy kole

    W pierwszych dniach stycznia dowiedziałem się, że jestem człowiekiem lewicy, służę PSL- owi i z tego powodu mam coraz więcej wrogów. Przez to, że wysługuję się lewicy, jestem niewiarygodny i ludzie się ze mnie śmieją. Podobno tak ocenia mnie większość czytelników. Dowodem na to, że niszczę prawicę wysługując się lewicy i PSL, ma być to, że nigdy krytycznie nie napisałem na ich temat. Doradzano mi nawet, abym nie atakował wszystkiego, co złe, lecz znalazł sobie jednego wroga i jego gnębił.
    Z drugiej jednak strony spotkałem się też z dość dużym gronem czytelników, którzy zachęcają mnie do tego, abym nadal pisał tak jak do tej pory.
    Stawianie mi zarzutu służenia lewicy i przy tym niszczenia prawicy jest, moim zdaniem, śmieszne. To, że dla niektórych stałem się niewygodny, wcale mnie nie dziwi. Już we wrześniu informowano mnie, że jeden z ostrzeszowskich dobrze ustawionych działaczy będzie czynił wszelkie starania, abym stracił pracę w Spółdzielni Mieszkaniowej. Powodem tych starań miało być to, że kiedyś napisałem źle o nim i jego partyjnych kolegach.
    Faktem jest, bo i ja odczułem to na własnej skórze, że jest jakaś nieformalna grupa, która próbuje zniszczyć każdego, kto się jej przeciwstawi. "Powiedz komuś prawdę w oczy, on do kija skoczy" i tak się właśnie dzieje. Ja jednak nauczony jestem żyć biednie; przez 30 lat swojego dorosłego życia żyłem bez pomocy "polityków" i w taki sam sposób mam zamiar przeżyć kolejne 50. Jeśli zaś politycy i wszelkiej maści inni działacze za to, że wytykam ich błędy, próbują się mścić i daje im to satysfakcję, to niech się cieszą. Skoro jednak, idąc do kościoła, potrafią zajrzeć w głąb swego sumienia i znajdą tam usprawiedliwienie swoich czynów, to niechże tak czynią. Jeśli ktoś jest zbyt zachłanny lub wychował swoje dziecko na łobuza, to nie powinien mścić się na mnie za to, że o tym napisałem. Wydaje mi się jednak, iż chodzi tu raczej o to, że prawda w oczy kole i dlatego piszący Jangas to podlec.
    Zapewnić jednak mogę, że nie jestem związany z żadną partią i nikomu nie służę. To, co robię i o czym piszę, zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Piszę o tym, co widzę, jak widzę i jak to odczuwam. Skoro jeden z rządzących przez długi czas zapomina o pewnej grupie społecznej i nagle tuż przed wyborami inicjuje z tą grupą spotkanie, a na odchodne uścisk dłoni i do ręki wciska czekoladę, to mnie to irytuje. Czy nie jest to próba kupowania głosów i w dodatku za marną czekoladę? Krytykuję tylko niektóre poczynania rządzących i tych, którzy rwą się do rządzenia. Cudactwem byłoby, gdybym dziś krytykował byłego burmistrza lewicy lub rządy Millera i Belki. Oceniam ludzi nie według przynależności partyjnej, lecz według ich charakteru oraz tego, co i jak robią. Jeśli ktoś chciał być osobą publiczną, musi się zmierzyć z krytyką. O niektórych podłościach informują mnie również czytelnicy i gdybym tylko każdej informacji poświęcił jeden artykuł, to do końca roku mam o czym pisać. To, co i jak piszę, wcale nie znaczy, że tylko ja mam rację i kiedyś swego zdania nie zmienię. Nie zmienię jednak swojej oceny tylko dlatego, że komuś to nie odpowiada, bo ocena ta poniekąd i jego dotyczy. Tak to już jest, że o krzywiznach nie da się pisać prosto. "Na złodzieju czapka gore", tak mówi przysłowie i czasem usprawiedliwiają się tacy, o których ja wcale nie myślałem. Czyż nie lepiej jest iść uczciwie prostą drogą, aby nie było o czym pisać? Łobuzowi trzeba powiedzieć, że jest łobuzem, co ja próbuję czasem robić, ale kilku cwaniaczkom to właśnie przeszkadza.
    Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, to zapraszam do polemiki. "Czas Ostrzeszowski" jest prywatnym pismem, na łamach którego można zaprezentować swoje poglądy i podzielić się zainteresowaniami z mieszkańcami całej Ziemi Ostrzeszowskiej, a nie w skrytości zwalczać Jangasa.

Jan Jangas



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®