Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 6/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
Czy jaz w Skrzynkach będzie odbudowany?
Rośnie napięcie wokół elektrowni

    O tej inwestycji jest już głośno, choć na razie nie wiadomo nawet, kiedy i czy ruszy jej realizacja. Mowa o planach odbudowy jazu na Prośnie w miejscowości Skrzynki. Zgodnie z planami inwestora powstać tam ma elektrownia wodna o mocy 120 kW. Propozycji sprzeciwiają się mieszkańcy miejscowości położonych nad rzeką. Uważają, że zagraża ona ich uprawom.


    Poparty przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej wniosek o zgodę na budowę wpłynął do Urzędu Miasta i Gminy w Grabowie n. Prosną. Złożyła go firma "EKO-MEW" S.C. Reszka, Blatkiewicz i Mieleszko z Gorzowa Wlkp. Co ciekawe, gmina nie jest właścicielem ani przebiegającego przez jej teren odcinka Prosny, ani też zabezpieczającego go wału. Mimo to w jej gestii jest wydanie decyzji otwierającej drogę do ubiegania się przez inwestora o dalsze pozwolenia.
    -My, jako Gmina, jesteśmy za odbudową tego jazu - mówi inspektor ds. planowania i gospodarki przestrzennej Małgorzata Dembek. - Wiadomo, że powstanie takiej elektrowni wiąże się z korzyściami dla gminy, ale najważniejszy jest interes mieszkańców. Zanim więc podejmiemy decyzję, musimy szczegółowo wszystko rozpatrzyć.
    Jeszcze w grudniu ubiegłego roku zwołane zostało zebranie poświęcone temu tematowi. Wśród 33 jego uczestników znaleźli się przedstawiciele społeczności Skrzynek, Kuźnicy Bobrowskiej i Bobrownik, czyli wsi, gdzie opór przed inwestycją jest największy, a także przewodniczący Gminnej Spółki Wodnej. Próbę przekonania ich do swoich zamierzeń podjęli Wojciech Odziemski z RZGW oraz Jan Blatkiewicz reprezentujący inwestora. Efekty dyskusji z pewnością ich nie zadowoliły.
    -Niestety, rolnicy bardzo obawiają się tej inwestycji, dlatego że mają dużo swoich gruntów przy Prośnie. Obawiają się, że jeżeli woda zostanie spiętrzona, to wtedy pola ulegną zalaniu - wyjaśnia M. Dembek.
    Przed burmistrzem Grabowa teraz trudne zadanie wzięcia pod uwagę wszystkich za i przeciw, a następnie wydanie lub niewydanie zgody na rozpoczęcie budowy.

Pole kompromisu jest bardzo małe
    Gdyby zależało to od Wiesława Dębskiego, mieszkańca Skrzynek, którego gospodarstwo zlokalizowane jest ok. 400m od miejsca planowanej budowy, z całą pewnością inwestycja by nie ruszyła. Jest przekonany, że elektrownia to realne zagrożenie.
    -Byłem na spotkaniu, które zorganizowali inwestorzy, ale niczego nie można się było dowiedzieć, bo na konkretne pytania nikt nie chciał odpowiedzieć.
    Najbardziej zabrakło mu dokumentów mogących potwierdzać zapewnienia o tym, że wszelkie obawy są bezzasadne.
    -Nie przedstawili żadnych pomiarów, tylko powiedzieli, że chcą odbudować jaz. Takie spotkanie było daremne (...) To, że jest wał, niczego nie zmienia, bo woda przejdzie gruntem. Z moich danych wynika, że oni chcą piętrzyć wodę ponad poziom gruntów znajdujących się za wałami. Na pytanie jednego z mieszkańców, co będzie z odprowadzaniem wody rowami, czyszczeniem rowów itd., odpowiedzieli, że ich to nie interesuje. Kto będzie te koszty ponosił? My mieszkańcy mamy za to płacić?
    Wiedzę na ten temat W. Dębski czerpie z doświadczeń swoich przodków, właścicieli młyna. Wspomina, że w przeszłości woda nie była piętrzona do wysokości, o której teraz mówi inwestor, a i tak pojawiały się konflikty z innymi mieszkańcami.
    -Pole kompromisu jest bardzo małe (...) To jest prywatny inwestor, który myśli tylko o swoich korzyściach, a nie o nas. A przy poziomie piętrzenia, który by nas satysfakcjonował, podejrzewam, że jemu ta inwestycja nie będzie się opłacać.
    W opinii Dębskiego inwestycja na pewno nie wpłynie na poprawę sytuacji na wyżej położonych, dotkniętych stepowieniem terenach. Pogorszy ją zaś tam, gdzie wilgoci jest dość. Nasz rozmówca zapowiada więc wystosowywanie przez mieszkańców kolejnych pism protestacyjnych. A co będzie, jeśli nie przyniesie to oczekiwanych rezultatów.
    -Jest jeszcze droga sądowa, odszkodowania (...) Na razie wszyscy mieszkańcy będą pisać (...) Wiadomo, że jeśli inwestor będzie miał układy, to sobie to załatwi, takie dzisiaj są czasy.

Rzecz dla pasjonata
    Równie co W. Dębski swoich racji pewny jest J. Blatkiewicz. Daje wyraźnie do zrozumienia, że reakcje, z jakimi spotkał się podczas grudniowego spotkania z mieszkańcami, są efektem niewiedzy i niechęci do przyjęcia rzeczowych argumentów. Jak zapewnia, mająca zostać zastosowana w Skrzynkach technologia jest sprawdzona i zdała egzamin w Polsce i wielu innych krajach Europy.
    -Jest to rozwiązanie, które bardzo często stosuje się w Szwajcarii, Szwecji, Niemczech, Czechach... - wylicza.
    Tym samym, jego zdaniem, obawy dotyczące zwiększenia się prawdopodobieństwa zalewania upraw przez wody Prosny są całkowicie bezzasadne.
    -Na tysiąc procent mogę powiedzieć, że ryzyko absolutnie się nie zwiększy.
    Blatkiewicz odrzuca ponadto zarzut, jakoby jego firma zwracała uwagę jedynie na swój własny interes.
    -Budowa tego typu to naprawdę rzecz dla pasjonata. To jest w zasadzie na granicy opłacalności.
    Kolejna kwestia, której zaprzecza w swoich wypowiedziach nasz rozmówca, to brak odpowiedniego przygotowania do inwestycji. Na opracowywanie koncepcji, uzgodnienie jej z RZGW i konsultacje z fachowcami firma J. Blatkiewicza poświęciła podobno ostatnie kilka lat. Niemal gotowe są już nawet warunki przyłączenia do elektrowni Energetyki Kaliskiej. Dlatego też inwestor ma zamiar dołożyć wszelkich starań, aby swoje zamiary urzeczywistnić. Zaznacza jednak, że nie za wszelką cenę.
    -Jeżeli okaże się, że ktoś wymyśla nie wiadomo jakie schody dla mnie, to po prostu z tego zrezygnuję (...) Wszystko zależy od tego, czy zablokowana będzie w gminie decyzja o warunkach zabudowy.
    Wydaje się bowiem, że jeśli Urząd Miasta i Gminy zgodę wyda, o resztę koniecznych pozwoleń, w tym wodno-prawne od Starostwa Powiatowego, będzie już łatwiej. J. Blatkiewicz wymienia wiele argumentów, które mają przekonać rolników do budowy elektrowni. Mówi, że dzięki temu zatrzymaniu, a nawet cofnięciu ulegnie proces stepowienia gruntów leżących w okolicy Prosny, że w czasie żniw i sianokosów będą okresy, kiedy dla pełnego bezpieczeństwa zbiorów urządzenia zostaną wyłączone, że za powstałe w trakcie prac budowlanych szkody zapłaci inwestor, że wreszcie on sam cały czas otwarty jest na rozmowy i współpracę z mieszkańcami
    -W przypadku takiego obiektu nie może być tak, że się go wybuduje i odwróci tyłem do ludzi.
    Czy ta argumentacja przekona właścicieli nadprośniańskich pól i burmistrza Grabowa n. Prosną? Pokażą to najbliższe tygodnie.
    Jaz w miejscowości Skrzynki wykreślony został z ewidencji urządzeń hydrotechnicznych 21 stycznia 1983r. Był to efekt poważnych uszkodzeń, jakich doznał podczas kruszenia lodu na rzece. Inicjatorzy jego odbudowy chcieliby rozpocząć prace w lipcu tego roku i zakończyć je po ok. 4 miesiącach. Zdaniem J. Blatkiewicza, tak powstałaby na Prośnie jedna z kilku elektrowni wodnych z prawdziwego zdarzenia. W tej sprawie każde rozstrzygnięcie jest jednak jeszcze możliwe.

Łukasz Śmiatacz



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®