Czas Ostrzeszowski

  »  Strona główna


  »  Archiwalne numery
  »  Ogłoszenia drobne
  »  Reklama
  »  Prenumerata elektroniczna

statystyka

R    E    K    L    A    M    A



Numer 1/2007 - Czas Ostrzeszowski - Regionalny Tygodnik Informacyjny
Zdaniem Jangasa: Politykierskie "wampirki"

    Przed prawie czterema laty, kiedy to K. Obsadny proponował obniżenie diet o połowę, co w skali jednego roku mogło przynieść oszczędności w kwocie ok. 100tys zł, radny i członek zarządu Jan Puchała stwierdził, że oszczędności te "gdzieś by się rozeszły". Dziwne to było stwierdzenie jak na członka zarządu, ale cóż, tamta kadencja już minęła, ale może warto dodać, że nie tak dawno komendant policji poszukiwał 70tys. zł na remont komisariatu. Gdyby więc oszczędniej gospodarowano groszem, można by było wyremontować co najmniej 5 komisariatów. Radni woleli jednak zadbać o własne kieszenie. Mamy niedoposażony szpital, dziurawe drogi powiatowe, ale dla Rady Powiatu 400tys. w skali kadencji to drobna sumka, która "gdzieś by się rozeszła". Jednocześnie na tej samej sesji podjęto decyzję o zaciągnięciu kredytu w wysokości 1.026.725 zł. Ot, taki charakterystyczny sposób dbania o finanse powiatu i dobro obywateli. Ważniejsze było dobro własne - podatnik i tak wszystko nadpłaci.
    Dziś, kiedy pada propozycja zmniejszenia liczby wiceprzewodniczących i członków zarządu, dzięki czemu można by rocznie zaoszczędzić 40 tys. zł, znowu znalazł się wybitnie uzdolniony radny, który przewiduje choroby i niedomagania. Idąc tym tropem, to przy wyborze wicestarosty należało wybrać kilku, bo co będzie, gdy starosta zachoruje, a wicestarosta będzie niedomagał? A może należałoby wybrać zastępczą Radę, która w razie niedomagań tej, będzie w rezerwie. Tylko z odbytych dwóch sesji nowej, choć dziś już nieaktualnej, Rady Powiatu można wyciągnąć wniosek, kto do czego dąży. Teraz widać, że w wybranych radnych odezwały się "wampirki", które wypiją krew z podatnika i to tak elegancko, że krew wypiją, a dziurki nie zrobią. Głosowanie nad starostą i zarządem udowodniło, że zawsze znajdzie się ktoś taki, kto wbrew obietnicom, jest gotów mocniejszemu służyć. Przed wyborami mówili to, co lud chciał usłyszeć, teraz, nie zważając na wyborców, dzielą się obficie dobrze płatnymi posadkami. W naszym powiecie panuje głód na dobre rządzenie, ale po tych przykładach widać, że nasyceni raczej nie będziemy. Do niektórych radnych aż chce się powiedzieć - człowieku wyjdź trochę na pustynię, a wtedy być może usłyszysz głos własnego sumienia.
    Druga niebywała sprawa to dziwaczne koalicje w Radzie Gminy. To, że Blok Gospodarczy jest filarem Platformy, wszyscy wiedzą i nie dziwi koalicja "Bloku" z PSL. Dziwi jednak jakaś cicha koalicja PiS z SLD, bo oto na przewodniczącego komisji oświaty, kultury, sportu i zdrowia, PiS-owski radny Ryszard Szymański zgłasza SLD-owskiego radnego Grzegorza Więcka. Jak to jest możliwe, że człowiek, który startował z listy PiS, przedstawia taką kandydaturę, wbrew temu, co mówił przewodniczący Jarosław Kaczyński. A mówił on, że wszelkie koalicje są możliwe oprócz koalicji PiS- SLD. Wygląda na to, że ostrzeszowski PiS ignoruje swojego przewodniczącego i wbrew zakazowi tworzy jakieś ciche przymierze z SLD. Widać, że ostrzeszowscy działacze PiS to twardzi ludzie i nie boją się "wodza", bo zakazał łączenia ognia z wodą, a oni jednak wiedzą, że można z tego zrobić parę. Jak tak dalej pójdzie, to Jarosław Kaczyński może czuć się zagrożony, bo para ma wielką siłę i może go zdmuchnąć z czołowego fotela. A co, do odważnych świat należy i być może niedługo usłyszymy, że ostrzeszowianin rządzi całym krajem. Trzeba brać sprawy w swoje ręce, bo cudzymi rękami żaru się nie zagarnia. Mam jednak wątpliwości, czy PiS z SLD to dobra spółka, choćby nawet była to tylko spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Być może jest to tylko umowa pomiędzy tymi dwoma radnymi i w niedługim czasie pan Grzegorz odpłaci się czymś podobnym panu Ryszardowi. A co, lepiej mieć jajko dziś niż kurę jutro, najwyżej za kolejne 4 lata wystartuje się z innej listy.
    Rządzenie to nie przywileje, lecz powinność służenia innym. Rządzenie to jest największa ze służb, którą trzeba wykonywać dla dobra wspólnego, a nie tylko dobra swojego i partii. Politykowi nie wolno przedkładać dobra własnego nad dobro wspólne. Kto tego nie potrafi zrozumieć, nie powinien startować w wyborach, a kto zrozumie to dopiero teraz, może zmienić swoje postępowanie lub się wycofać. Obawiam się jednak, że wielu ma w umysłach wykasowaną funkcję odpowiedzialności choćby przed samym sobą, za własne słowa, czyny, przyzwoitość i świadomość ponoszenia konsekwencji swych postępków. Przypominają raczej elektroniczne roboty (cyborgi), zaprogramowane na "zarabianie pieniędzy". To poraża i przeraża! Osądzać, karać, rozliczać, tak; ale innych, siebie mierzą inną miarą. Mają własny cyborgowy kodeks moralny.

Jan Jangas



© 2003 - 2017 Czas Ostrzeszowski ®