Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 36


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Zdaniem Jangasa: Dlaczego aż tyle?

   Pomalutku zaczyna klarować się sytuacja, tworzą się lokalne mariaże, powstawać będą komitety i bloki wyborcze. Jednym z przykładów jest podpisane porozumienie pomiędzy PiS a KPZO. Mam nadzieję, że dowiemy się jeszcze przed wyborami, w jakim celu, kto, z kim i przeciwko komu partie te i komitety wyborcze łączą się i wystawiają swoich kandydatów. Widać też, że PiS szykuje się do całkowitego przejęcia władzy, nie zważając na uczciwość i czystość gry, bo to, co stało się 22 sierpnia w sejmie, to już nie demokracja, a raczej zaprzeczenie demokracji. Postanowiono rozszerzyć komisję samorządu terytorialnego, głosując 5 razy ten sam projekt tylko po to, aby mieć większość i dzięki temu tuż przed wyborami zmienić ordynację wyborczą na taką, która pomoże powielić sejmowy sojusz w samorządach, a tym samym, zcentralizować zarządzanie. Na tych zmianach, w starciu z partyjnymi blokami, stracą mniejsze lokalne siły samorządowe, a to niczemu dobremu nie służy. Takie rzeczy w sejmie jeszcze nie miały miejsca i mam wątpliwości, czy przejęcie władzy w taki sposób przyniesie nam pożytek. Jeśli dzięki podpisanemu w rocznicę Cudu nad Wisłą porozumieniu PiS-u z KPZO taki sposób podejmowania decyzji i rządzenia trafi do ostrzeszowskiego samorządu, to biada nam. Tu nie potrzebna nam jest wielka polityka, wrogość i popisywanie się widowiskową retoryką.
   Z drugiej strony coraz częściej słychać już, choć na razie jeszcze cichutko, że czynione są kroki, aby jeden z kandydatów na burmistrza wygrał wybory w pierwszej turze. Ma to być uwieńczeniem jego dotychczasowej pracy w samorządzie. Trudno nawet sobie wyobrazić, jakie koszty takiego przymierza poniesie społeczeństwo. Przecież partia, która wystawi miernego kandydata tylko po to, aby przegrał, lub też, aby tuż przed wyborami wycofać go, proponując wyborcom w ostatniej chwili głosowanie na wskazanego, nie zrobi tego za darmo. W zamian wygrywający będzie musiał odwdzięczyć się, powiedzmy jakimiś posadkami w spółkach gminnych (możliwości jest wiele), a to może przynieść nam szkodę. Wcale tak nie musi być, ale ja już przez dłuższy czas uważnie słucham i obserwuję to, co się dzieje, i zawsze w takich plotkach jest dużo prawdy. Jeśli zatem takie kroki są czynione, to jest to umyślne manipulowanie wyborcami dla osiągnięcia korzyści. Jest jeszcze czas, aby z takich układów się wycofać. Politykę trzeba rozumieć służebnie, a nie jako interes i wejście w pomocne układy, dzięki którym można czuć się bezkarnie.
   Mam już swoje lata i wiem, że taka mobilizacja sił na samej górze, jak i tu na dole, nie jest czyniona tylko po to, aby społeczeństwu było lepiej. Ten pęd do władzy ma również finansowe podłoże, bo przecież te ponad 9,500 zł, jakie otrzymuje burmistrz czy starosta, to nie jakieś tam 899,10 zł brutto, za które musi wyżywić swoją rodzinę podatnik, który płaci władającym pensje i diety. Czy ta wielka pensja notabli, to nie za dużo w czasach, gdy wiele rodzin żyje poniżej minimum socjalnego, a niektóre nawet poniżej granicy ubóstwa? Czy to jest słuszne i sprawiedliwe? Wiem, że zaraz odezwą się tacy, co powiedzą, że burmistrz czy starosta odpowiada za powierzone mienie, że mają na głowie tysiące spraw, o których biedakom się nawet nie śniło, i wobec tego muszą być godnie wynagradzani. Tak, tylko że starosta i burmistrz mają do pomocy prawników, skarbników i dziesiątki urzędników, których my wszyscy opłacamy. Dokładnie 652,93 zł netto otrzymuje wiele pracownic ostrzeszowskich sklepów (8 godzin na nogach, a po godzinach sprzątanie sklepu), czy to jest godne wynagrodzenie? Jak to porównać z wygodnym fotelem i służbową komórką? W czym gorsze są dzieci tych kobiet od dzieci starosty czy burmistrza? Rozumiemy, że różnica w wynagradzaniu musi być, ale dlaczego tak ogromna. Jakim więc dobrym taktykiem musi być człowiek żyjący na granicy ubóstwa, że mimo tych nędznych grosików potrafi utrzymać swoją rodzinę przy życiu. Bez pomocy skarbnika i prawników musi trwać, musi zapłacić podatki, leczyć i kształcić swoje dzieci, po prostu musi. Jeśli zaciągnie kredyt, to nie dojada, lecz spłaca, bo inaczej komornik już stoi u jego drzwi i zabiera wszystko. Rady gmin i powiatów zaciągają kredyty i to najczęściej największe w roku wyborczym, aby tuż przed wyborami zabłysnąć inwestycjami. W tym roku ostrzeszowska gmina zaciągnęła 4.726,734zł długoterminowego kredytu. Nie martwią się tym, kto je spłaci, bo albo po kolejnych wyborach podniesie się podatki i wszelkie opłaty, albo w pierwszych latach kolejnego rządzenia będzie mniej inwestycji. Po wygraniu wyborów jest jednak 4 lata spokoju oraz zapewniona pensja lub dieta. Ten "szaraczek" płacący w danej gminie podatek nie zna dnia ani godziny, kiedy to może stać się bezrobotnym, a dzieci jego będą skazane na dożywianie w szkole, o ile takowe tam będzie.
   Proponuję więc wszystkim partiom i komitetom wyborczym, aby już teraz określiły swój stosunek co do wynagrodzenia starosty, burmistrza i przewodniczących rad. Ideałem by było, gdyby każdy kandydat na radnego podczas drukowania list wyborczych pod swym wizerunkiem oprócz hasła umieścił jeszcze kwotę, jaką przydzieliłby burmistrzowi czy staroście jako wynagrodzenie. Kandydat ten musi jednak pamiętać, że właśnie z tych deklaracji będzie rozliczany. Ugrupowanie, które nie zechce się wypowiedzieć w tym temacie, będzie traktowane przez wyborców jako to, które rwie się do władzy tylko dla pieniędzy i możliwości bezkarnego kombinowania. Prosiłbym też, aby nie używać argumentu, że staroście czy burmistrzowi nie wolno obniżyć zarobków. Wszyscy wiedzą, że wybierani są na 4 lata i tylko na tyle obowiązuje ta umowa. Jeśli zaś wyborcy zadecydują o ponownym wyborze na to stanowisko, to już na nowych warunkach, i tego należy się trzymać. Stare przysłowie mówi, że "Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje"- tak, więc wielki już czas, aby tym razem wykroić więcej dla społeczeństwa. Wyborcy mają swoje prawa, mają nawet obowiązek rozliczać i żądać informacji, jak również mają prawo domagać się, aby traktować ich godnie, a nie jak prostaczków, którym można wmówić wszystko. Ja i przynajmniej kilkudziesięciu moich znajomych chcemy wiedzieć, czego i od kogo możemy się spodziewać, a tym samym, co nas czeka po wyborach?
   Aby pomóc w zadeklarowaniu kwoty na pobory dla burmistrza i starosty, proponuję za dolną granicę przyjąć trzykrotność miesięcznego zarobku brutto, jaki podałem powyżej, czyli 899,10, a jako górną granicę, co powinno być ostatecznością, trzykrotność średniej płacy pracowników stałych UMiG w Ostrzeszowie, a byłoby to 2.447 zł. Suma 7.341 zł powinna być nieprzekraczalną granicą. Nie powinno dalej być tak, że władający żyją wykwintnie, a wielu poddanych je tylko kartofle w mundurkach. Dobry polityk (nawet ten lokalny) to taki, który wiedząc, co to jest honor, oraz pamiętając, co obiecywał, staje przed lustrem i nie musi czerwienić się przed samym sobą.

JAN JANGAS


1994 - 2007 © Borkow

owski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">