Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 35


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





W PRZYTOCZNICY ZNÓW KRÓLUJE TENIS

    Przed dwoma miesiącami pisaliśmy na łamach "CzO" o kortach w Przytocznicy. Robiły przygnębiające wrażenie - porośnięte chwastami, z liniami sterczącymi ponad powierzchnią. Mało kto wierzył, że jeszcze w tym roku będzie tu można normalnie grać w tenisa. A jednak! Znaleźli się właściwi ludzie i wszystko zaczęło wyglądać normalnie. Najważniejsze, że w Przytocznicy można znów grać w tenisa. Zasługa to przede wszystkim dwóch osób: Walentego Okonia, głównego animatora powstania przed laty tych kortów oraz Sylwestra Wróbla, który przez wiele lat sprawował nad nimi bezpośrednią pieczę. Co tu dużo mówić - kiedy pozbawiono go tej funkcji, korty zaczęły podupadać.


Pan Sylwester Wróbel z sercem dogląda kortów.

    "Od początku wiosny, gdy widziałem, że nic się tu nie dzieje, monitowałem, by coś z kortami zrobić - mówi W. Okoń. Przyszedł czerwiec, a korty porastały coraz większą trawą. Coraz głośniej mówiono o oddaniu któregoś z nich w prywatne ręce. Dla mnie, osoby która od początku tyle zaangażowania włożyła w powstanie kortów, budując je z myślą o tutejszej młodzieży, takie rozwiązanie było nie do przyjęcia. Szczęśliwie od pomysłu odstąpiono, a obiekty pozostają własnością gminy. Skontaktowałem się z p. Wróblem oraz nauczycielem wf. p. Dybalskim i postanowiliśmy zaopiekować się kortami."
    W połowie lipca br. władze gminy zdecydowały, że kompleks trzech kortów przy SP w Przytocznicy przejmie pod opiekę UKS "Giganciki" z Doruchowa. Klub istnieje przy szkole podstawowej, której dyrektorem jest W. Okoń. Ma mocną sekcję piłkarską, piłkę siatkową dziewcząt, no i oczywiście sporo młodzieży zainteresowanej tenisem. Korty będą też w pełni udostępnione uczniom ze szkoły w Przytocznicy, którzy w czasie lekcji oraz na zajęciach popołudniowych będą mogli, tak jak dotychczas, z nich korzystać.
    "Jeśli nauczymy dzieciaki grać w tenisa - mówi W. Okoń - spędzać w ten sposób wolny czas, to wychowamy sobie potencjalnych użytkowników tychże kortów w przyszłości."
    Obecny wygląd kortów to przede wszystkim zasługa p. Sylwestra Wróbla - mieszkańca pobliskich Godziętów, człowieka, który z sercem opiekował się tym obiektem od wielu lat, aż do stycznia br. Wtedy to postanowiono go zwolnić, by zrobić miejsce młodszym. To było bezpośrednią przyczyną zaniedbań kortów. Ale p. Wróbel nie chce do sprawy wracać, chętnie za to, namówiony przez W. Okonia, powrócił na kilka tygodni do dawnych zajęć, by kortom przywrócić blask. Pomoc okazała się nieoceniona. Trzeba było poprawić linie, wyrównać nawierzchnię... Bardzo też przydały się deszcze. Prezes klubu "Giganciki" zapewnia, że od wiosny przyszłego roku problemów nie będzie, bo korty będą pod opieką sporej grupki osób - członków klubu, a p. Sylwester Wróbel przyjdzie od czasu do czasu na "inspekcję".


Cieszę się, że korty wróciły do dawnego stanu - mówi Walenty Okoń.

    Okazuje się, że sprawę niszczejących kortów można było załatwić z satysfakcją dla wszystkich stron. Władze gminy mogą być zadowolone, bo nie poniosły żadnych kosztów, nie licząc skierowania dwóch pań z robót interwencyjnych do wypielenia kortów. Satysfakcję ma też dyrektorka szkoły w Przytocznicy, dla której korty stanowiły niemały problem organizacyjno-finansowy. I wreszcie "Giganciki", klub opiekujący się teraz kortami, też może się cieszyć z pięknych obiektów, które służyć będą ich młodzieży do podnoszenia umiejętności tenisowych. Walenty Okoń przekonuje, że trzy korty to w niektórych sytuacjach nawet za mało przy zainteresowaniu nimi miłośników tenisa z całego powiatu. Okoń zapewnia też, że w przyszłym roku ponownie odbędą się tu mistrzostwa powiatu, których tej wiosny nie można było rozegrać.
    W Przytocznicy znów króluje tenis. Wiedząc, jak przed dwoma miesiącami wyglądały te korty, aż trudno uwierzyć, że tak szybko, sprawnie, bez konfliktów i dodatkowych nakładów można było przywrócić je do życia. Ale minionych zmarnowanych miesięcy, a przy tym również zniechęconych amatorów tenisa, którzy w tym czasie być może poszukali innych miejsc do gry, trochę szkoda.

K. JUSZCZAK


1994 - 2007 © Borkow

zeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">