Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 12


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Ludzie z wysypiska

    Podobnych im znaleźć można na każdym wysypisku śmieci. Dzień spędzają oczekując na kolejny transport odpadów, w którym mają nadzieję znaleźć coś, na co jest zapotrzebowanie w punkcie skupu. Choć przekonują, że nie wstydzą się swego zajęcia, odmawiają poproszeni o zgodę na zrobienie zdjęcia czy przedstawienie się. Na potrzeby tego tekstu będą więc: panem A i panem B.
    -Brak pracy to jest jedyna przyczyna, że tutaj się znajdujemy - przyznaje A. - Coś trzeba zarobić i jakoś żyć. Bez tego człowiek by się musiał powiesić. Ostatnie 5 lat chodziłem za pracą i nic.


    Wcześniej pracował jako murarz.
    -Szef zaczął kręcić, że będzie wypłata, ale później. Pracowało się po 10 godzin, a wypłaty nie było. Przeważnie każdy prywaciarz tak robi, że nie płaci na czas albo nie płaci wcale. Później trzeba prosić o pieniądze
    Również B nie ukrywa swojego rozczarowania obecnymi czasami.
    -Ten system to jest tragedia. Tu jest spokój, nikt nikogo nie goni i przynajmniej wiadomo, że coś się zarobi. Na te papierosy i jedzenie zawsze jest, bo tak to nic by nie było.
    Pan A mieszka samotnie, B, pracujący w przeszłości w zakładach stolarskich, z matką emerytką. Obaj panowie tworzą duet, który już od kilku lat wspólnie przeszukuje ostrzeszowskie wysypisko.
    -We dwójkę zawsze jest inaczej - twierdzą zgodnie.
    Dziennie poświęcają na to ok. 8 godzin. Przychodzą rano i czekają, czekają na to, aż wśród przywożonych śmieci pojawi się coś godnego uwagi. W tej chwili najbardziej w cenie są przedmioty wykonane z metali kolorowych. W odpadach znaleźć można jednak dosłownie wszystko, nawet... działające magnetowidy.
    -Ostatnio znalazłem aparat fotograficzny na chodzie - chwali się A. - Jak coś nie działa, to się remontuje i sprzedaje.
    Co sądzą o ludziach, którzy wyrzucają takie rzeczy?
    -Po prostu mają pieniądze. Jak mają pieniądze, to mogą kupić nowe, bo starego nie warto naprawiać.
    Zdarza się jednak, że nasi bohaterowie wracają do domu z niczym. Najgorzej jest właśnie zimą, kiedy poważnie spada liczba transportów.

Kto szybszy, ten lepszy
    A i B nie są jedynymi stałymi bywalcami wysypiska. Można więc powiedzieć, że działają tam konkurujące ze sobą grupy "szperaczy".
    -Kto jest szybszy, zawsze coś ma - zapewnia pan A. - Na tym to polega. Kto szybszy, ten lepszy.
    Zaprzecza przy tym, jakoby niektórzy brak refleksu nadrabiali później siłą mięśni, przemocą odbierając cudze zdobycze.


    -Tu nie ma nic takiego, nic takiego się jeszcze nie zdarzyło. Jak ktoś coś znajdzie, to jest już jego.
    W naszej rozmowie nie mogło zabraknąć pytania o pieniądze. W końcu to właśnie one są główną przyczyną tego, że A i B robią to, co robią. Według ich zapewnień, miesięcznie "wyciągają" 100 - 200zł. Pytałem też o reakcje otoczenia. Jeśli wierzyć słowom obu panów, najczęściej spotykają się z życzliwością.
    -Ludzie rozumieją, że nie ma pracy. Każdy jest człowiekiem i musi coś robić. Czy grzebie w śmieciach, czy robi coś innego, to na jedno wychodzi. Byleby były pieniądze. Jakby była praca, to by było inaczej, całkiem inaczej by się żyło. Czasy coraz gorsze, co robić?
    Zgodnie z obowiązującymi przepisami na wysypisku nie powinien znajdować się nikt oprócz obsługi i osób przywożących śmieci. Jak jednak przyznał prezes Zakładu Oczyszczania Paweł Szewczyk, próby wypraszania "szperaczy" za każdym razem paliły na panewce, przypominały walkę z wiatrakami.
    -Dlatego w tej chwili toleruję ten proceder. Jest tam taka stała grupa kilku, czasem nawet do 10 osób. Oni mi nie przeszkadzają. Wychodzę z założenia, że lepiej, kiedy sobie coś wybierają ze składowiska i sprzedają, niż mieliby zarabiać na życie np. kradnąc.
    Jedyny problem dotyczy bezpieczeństwa. Przebywanie w bezpośredniej bliskości śmieciarki podczas rozładunku wiąże się bowiem z pewnym ryzykiem. Na szczęście dotychczas nic złego się nie stało, co nie znaczy, że można wykluczyć taką ewentualność. P. Szewczyk zburzył nieco sielski obraz stosunków panujacych wśród "szperaczy".
    -Raz czy dwa razy musiała interweniować policja, ponieważ dwóch panów pokłóciło się o jedną zdobycz. Są to jednak incydenty.

Chcą być wolni
    Jak zauważył, wśród ludzi z wysypiska funkcjonuje rodzaj hierarchii. Konflikt mógł więc zaistnieć pomiędzy stałym bywalcem a debiutantem.
    -Nowym osobom trudno jest dostać się do tego środowiska.
    Prezes Szewczyk zwrócił też uwagę na cechę charakteryzującą zdecydowaną większość z tych osób.
    -Są to ludzie, którzy chcą czuć się swobodni, być wolni, nie mieć nad sobą presji przełożonego. Wybierają taki styl życia.
    Dlatego też za każdym razem, kiedy Zakład Oczyszczania składał im oferty zatrudnienia, spotykał się z odmową. Z informacji posiadanych przez prezesa Szewczyka dochody, jakie można uzyskiwać z tej specyficznej formy eksploatacji wysypiska, są znacznie większe niż te, do których przyznają się sami zainteresowani.
    -Oni dokładnie wiedzą, kiedy i jakie odpady przywozimy. Pojawiają się zawsze w odpowiednim czasie. Wybierają to, co jest najbardziej opłacalne. Zarobki uzależnione są od tego, co wygrzebią. Z tego, co słyszałem, mogą to być kwoty do 1 tys. zł.
    Trudno o jednoznaczną opinię na temat ludzi z wysypiska. Z jednej strony budzą szczere współczucie jako ofiary przekształceń ustrojowych zachodzących w naszym kraju. Są jednak wśród nich i tacy, którzy świadomie odrzucają reguły rządzące współczesnym światem. Żyją jak chcą, bez ograniczeń wynikających z podległości innym. Jedno jest pewne, nie powinniśmy zaliczać ich do tzw. marginesu społecznego. Wręcz przeciwnie, należy im się szacunek za to, że pomimo licznych przeciwności i porażek nie staczają się, nie załamują, zachowują uczciwość wobec siebie i innych. Jakże trudno stosować się w życiu do porzekadła mówiącego, iż żadna praca nie hańbi. Oni to potrafią.

Łukasz Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

pl/cgi-bin/s.cgi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">