Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 01


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





XLIV sesja Rady Powiatu

    W świąteczno-noworocznym nastroju rozpoczęto i kończono tę sesję. Zaczęła młodzież prowadzona przez p. Renatę Nowicką, śpiewając kilka kolęd i piosenek świątecznych. Zakończyli zaś radni noworocznym toastem. Jednakże same obrady 29 grudnia nie odbywały się w tak świątecznym, miłym nastroju. Zdominowały je dwa tematy: służba zdrowia i budżet na 2006r.

PRZESTAŃMY SIĘ Z NIMI BAWIĆ
    Ponieważ zdrowie dla większości z nas jest zapewne ważniejsze od pieniędzy, zacznijmy od tego tematu. Na sesji jako główna stanęła sprawa niepodpisania kontraktów przez lekarzy z tzw. "Porozumienia Zielonogórskiego". Dotyczy to również lekarzy pierwszego kontaktu w naszym powiecie. Rozmowy z NFZ (na dzień 29 grudnia) nie przyniosły żadnych rezultatów i wszystko wskazuje na to, że ciężar obsługi tych pacjentów spadnie na szpitalną izbę przyjęć, podobnie jak dwa lata temu. Nikt z takiej sytuacji nie może być zadowolony. Cóż z tego, skoro powiat może tylko formułować wnioski, monitować i wywierać nacisk, nie mając żadnych środków do wpłynięcia czy to na lekarzy, czy na Fundusz. Jednak radni nie chcieli być w tej sytuacji bezsilni. Z inicjatywy Iwony Wiorek postanowili przeciwstawić się Funduszowi i jednogłośnie przyjęli uchwałę umożliwiającą zarządowi skierowanie do prokuratury pozwu przeciw NFZ. "Przestańmy się z nimi bawić, bo oni uważają, że są bezkarni" - mówiła radna Wiorek, powołując się na konstytucję, a także prawo każdego obywatela do leczenia. Czy nasz samorząd złoży w prokuraturze pozew przeciw Funduszowi, o tym zapewne zdecyduje rozwój sytuacji w najbliższych dniach. Przyznać trzeba jedno, że propozycja jest śmiała i, co ważne - przyjęto ją jednogłośnie.

MAM CZYSTE SUMIENIE
    Kolejny problem dotyczący ostrzeszowskiej służby zdrowia to przychodnia "Ars Medica" przy ul. Zamkowej. Od wielu miesięcy budynek ten wzbudza sporo emocji. Jakiś czas temu powiat będąc właścicielem wystawił go na przetarg, proponując jako cenę wywoławczą 280 tys. zł. Kiedy znalazł się oferent gotów zapłacić znacznie więcej, z przetargu zrezygnowano, powołując się na względy społeczne. Radny K. Obsadny zgłosił w związku z tym interpelację, żądając od starosty wyjaśnienia podstaw prawnych takiej decyzji. "Nie można się kierować względami społecznymi - mówił. Trzeba było nie rozpoczynać całej procedury przetargu. Byłem ostatnią osobą w tej Radzie, która dała się przekonać, że ten ośrodek ma iść na przetarg. Lech Janicki przekonywał, że przychodnia ta działa dla dobra publicznego i w obecnym tyglu na pewno nie zrobiono błędu, wstrzymując przetarg. "Mam spokojną głowę i czyste sumienie" - mówił starosta. Nie wykluczył jednak, że w przyszłości do sprawy przetargu trzeba będzie powrócić. Problem w tym, że powiat nie może w inny sposób zbyć swego majątku, więc zawsze bogatszy oferent może przejąć budynek, co wcale nie musi być uzasadnione społecznie.


OCENA FINANSOWA ZZOZ
    Chyba od dawna nie było sesji powiatowej, na której nie mówiono by o trudnej sytuacji szpitala. Powołując się na wypowiedź dyrektora Sicińskiego, który nie wykluczał przekształcenia szpitala w spółkę prawa handlowego, radny Obsadny zwrócił się do starosty i Rady Społecznej ZZOZ o zobowiązanie dyrektora do przedstawienia programu redukcji zadłużenia i o powołanie eksperta, który dokona niezależnej oceny kondycji finansowej ZZOZ. Apelował też o przygotowanie strategicznych rozwiązań broniących szpital przed upadłością. Przy okazji dostało się dyr. Sicińskiemu, że w tak ważnym momencie nie jest obecny na sesji, a na kierowane do niego pytania musi odpowiadać starosta.

SPONSOR DLA SZPITALA ... W KALISZU
    Każdy temat dotyczący służby zdrowia może być gorący. Okazało się, że również mały przystanek pogotowia ratunkowego, który od niedawna istnieje w Grabowie, też może wzbudzić dyskusję. Z nich zaś wynikało, że są problemy z ogrzewaniem pomieszczenia użyczonego przez grabowską OSP. Padły głosy zdziwienia i krytyki. Radny J. Mucha pytał, kto ponosi odpowiedzialność za zaniedbanie. Zaś M. Powązka zaproponowała, by punkt pogotowia przenieść do Kuźnicy Grabowskiej, gdzie na pewno znajdzie się opał. Wtedy to radna z Grabowa - M. Gorzelanna obiecała zadzwonić do wójtów i burmistrza i załatwić sprawę. Najbardziej dostało się władzom Grabowa, przede wszystkim dlatego, że wyszło na jaw, iż wspomogli szpital w Kaliszu (podziękowania od szpitala były zamieszczone w jednej z gazet). A na nasz szpital to pieniędzy nie chcą dać - mówiono.

WSZYSTKICH PAN POKLEPUJE...
    Tradycyjnie już na ostatniej w roku sesji Rada Powiatu przyjmuje budżet na rok następny. Tak stało się i tym razem. Budżet uchwalono. Po ostatecznych poprawkach po stronie dochodów przewiduje on 34.918.537 zł, wydatki zaś oszacowano na 35.834.965 zł. Jak zawsze istotne są dochody własne powiatu. W 2006r. planowane są one na sumę 8.815.053 zł. W kwestii budżetu również nie zabrakło dyskusji. Rozpoczął ją przewodniczący komisji finansów pozytywnie opiniując propozycje, obligując przy tym zarząd do likwidacji deficytu do końca br. O budżecie wypowiadał się też K. Obsadny przedstawiając zestawienie wartości zrealizowanych w 2005r. inwestycji powiatowych (drogi) w przeliczeniu na ilość mieszkańców. Wynikało z tego, że dobrze działają radni z Kraszewic, zaś słabo z Doruchowa i z Ostrzeszowa. Niemal wszyscy koledzy radni zaatakowali Obsadnego, "Wszystkich pan poklepuje, a za chwilę łup w d..." - karciła jedna z radnych. "Za chwilę rozpocznie się krojenie powiatu na części - oponował starosta L. Janicki. Proszę oceniać nie przez liczbę mieszkańców, ale przez długość dróg." To samo proponowała I. Wiorek. Wszystko wskazuje więc na to, że na kolejnych sesjach poznamy nowe statystyki skuteczności działań radnych z poszczególnych gmin. Pytanie tylko, czy na gminnej rywalizacji ma opierać się polityka powiatu?

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">