Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 45


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





11 listopada sprzed lat: Śpiewem czcili odrodzoną ojczyznę

    "Na patriotycznych pieśni śpiewanie ku czci Wskrzeszonej lat temu siedem dziesiątek i jeden; w Piastowskim Grodzie przy Kazimierzowskim Placu, w domostwie Ogrodowskich, w jedenasty dzień listopada anno domini 1989, na pół godziny nim kościelne dzwony oznajmią mszę wieczorną w zabytkowej farze w intencji Zmartwychwstałej, pragnę ogłosić uroczystą zbiórkę, na której Państwa (tu padały nazwiska zaproszonych) mam nadzieję ujrzeć.


    Gera z Izydorczyków Ogrodowska".
    Tak sformułowane zaproszenia trafiały do uczestników spotkań organizowanych w celu uczczenia kolejnych rocznic odzyskania przez Polskę niepodległości. Począwszy od trudnego okresu stanu wojennego, aż po lata 90. to samo grono bliskich znajomych zbierało się w domu prowadzonym przez panią Gerę Ogrodowską, aby snuć wspomnienia, ale przede wszystkim śpiewać. Dominowały oczywiście pieśni patriotyczne, żołnierskie, partyzanckie. Przy pianinie zasiadał pan Rejmanowski, na skrzypcach towarzyszył mu Kazimierz Nalepa, a wszyscy pozostali, "uzbrojeni" w stare śpiewniki, wytężali głosy przy takich utworach jak: "Wojenko, wojenko", "Rozkwitały pąki białych róż", a nawet "Płonie ognisko".


    - Była to taka zabawa dorosłych ludzi, wspominanie nieistniejącej już rzeczywistości - opowiada stała bywalczyni spotkań p.Irena Żurawska. - Często po tych śpiewach trudno było wracać do otaczającej nas rzeczywistości.
    Rzeczywiście, spotkania traktowane były przez jego uczestników jako jedno z najważniejszych wydarzeń w roku, odskocznię od codziennego życia. Przychodzili więc odświętnie ubrani, a pokój, w którym się gromadzili, zdobiły flagi narodowe oraz portrety wybitnych Polaków, w tym Ignacego Mościckiego. Panowała atmosfera prawdziwie patriotycznego uniesienia. Zaglądające tam czasem dzieci państwa Ogrodowskich mogły poczuć się jak na niezwykłej lekcji historii. Nawet przy pisaniu zaproszeń posługiwano się sformułowaniami rodem ze staropolszczyzny. Co więcej, również odpowiedzi na zaproszenia musiały być tworzone w podobny sposób. Oto jak np. zdarzyło się odpowiedzieć państwu Żurawskim.


Tak w 1938 r. "Przewodnik Katolicki" uczcił 20 rocznicę odzyskania niepodległości
(1 strona pisma ze zbiorów I. Żurawskiej)

    "Wszakże, kiedy zapraszają w gospodyni miłe progi, nie wypada by odmówić, nie skosztować wina, miody i zaglądnąć w te piwniczki pełne dobra wszelakiego toć słynnego w okolicy i wabiące niejednego. Nisko tedy się kłaniając z zaproszenia są kontenci Zygmunt i Irena mają przybyć w gości szczere chęci."
    Z czasem grono uczestników spotkań stawało się coraz węższe. Niektórzy z nich pozostali już tylko w pamięci najbliższych i przyjaciół, a także na fotografiach dokumentujących wspólne, patriotyczne śpiewy. Czy ci, którzy ciągle są wśród nas, jeszcze kiedyś zbiorą się w tym samym miejscu, by przez kilka godzin żyć latami minionymi i czcić odrodzoną ojczyznę? I. Żurawska wciąż ma taką nadzieję.

    Powyższy tekst powstał w oparciu o wspomnienia pani Ireny Żurawskiej.

Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

strzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">