Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 36


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





IMIĘ FALSKIEGO ROZSŁAWIA KUŹNICĘ

    "W dzieje Kuźnicy Grabowskiej nierozerwalnie wpisane zostały nazwiska Oxnerów i Falskich. Profesor Marian Falski przyjeżdżał tutaj z żoną Ireną do dworku swych teściów Oxnerów na wakacyjny wypoczynek. Być może, spacerując pięknymi alejkami parku kuźnickiego, tworzył koncepcje pedagogiczne, które później zrealizował w postaci elementarza." Słowa te wypowiedziała Marianna Powązka - inicjatorka powstania Muzeum Oświaty w Kuźnicy Grabowskiej, a przy tym główna organizatorka konferencji poświęconej twórczości Mariana Falskiego i jego związków z ziemią kuźnicką.



FENOMEN ELEMENTARZA FALSKIEGO
    W konferencji zorganizowanej 3 i 4 września uczestniczyło ponad dwustu słuchaczy, a przecież byli też liczni prelegenci i goście. Już w wejściu do budynku szkoły, gdzie odbywała się konferencja, jakże miły, swojski obrazek - prosto z elementarza: Wszystkich wchodzących z uśmiechem witają Ala, Ola i As.
    Współorganizatorem konferencji był Instytut Historii Nauki i Oświaty, który reprezentowała prof. Kalina Bartnicka. Serdecznymi brawami powitano uczestniczących w spotkaniu krewnych Mariana Falskiego - Barbarę Szczerbińską, Ewę Wrońską, Annę Olszewską i Piotra Trojanowskiego. W konferencji, prócz osób ze świata nauki, uczestniczyli też liczni politycy. Jeden z nich - wicemarszałek woj. wielkopolskiego - Józef Racki wspólnie z Marianną Powązką uroczyście otwarli konferencję.


    "Można sądzić, że elementarz zakończy swój pracowity żywot wraz z ostatnimi nauczycielami, którzy umiejętność czytania i pisania zdobywali, poznając przygody Oli, Ali, Janka oraz wesołego Asa." Takie przekonanie wyraził wicemarszałek, mówiąc o fenomenie elementarza, którego pierwsze wydanie miało miejsce w 1910r., zaś ostatnie, wciąż wznawiane, w 1974r.
    O niezaprzeczalnych walorach elementarza mówili kolejni goście: kurator wielkopolski S. Sikorski, starosta L. Janicki i poseł A. Grzyb. Ich wystąpienia dotyczyły również Muzeum Oświaty, które przy okazji konferencji zostało otwarte. Mieści się ono w dworku Oxnerów, w miejscu, gdzie wielokrotnie przebywał twórca elementarza. L. Janicki przypomniał, że istniał zamiar sprzedaży tego obiektu, na co była już zgoda Rady Powiatu i chyba to był przyczynek do spontanicznego zrywu tutejszych mieszkańców w obronie dworku. Podkreślił też wkład w to dzieło Marianny Powązki, której w dowód uznania wręczył kwiaty. Nie były to jedyne kwiaty dla p. Marianny. W ten sposób dziękowali jej także koledzy nauczyciele ze szkoły w Kraszewicach oraz kolega z liceum A. Grzyb. Radość z powodu powstania nowej placówki muzealnej wyraziła też kierownik Muzeum Regionalnego w Ostrzeszowie - M. Rzepecka: "Miejcie marzenia i realizujcie je, bądźcie wytrwali i odważni, otwarci i wrażliwi, sprawiedliwi i dobrzy dla siebie i swojej małej ojczyzny" - życzyła w imieniu pracowników ostrzeszowskiego muzeum.


    Wykład inauguracyjny nosił tytuł "Profesor Marian Falski jakiego znałem". Przygotował go dr Józef Miąso, który jednak nie mógł uczestniczyć w konferencji. Jego referat wygłosiła więc prof. Kalina Bartnicka. W referacie znalazły się refleksje autora, wspomnienia, a także biografia Falskiego (urodził się w 1881r., zmarł w 1974r.). We wspomnieniach autor elementarza i jeden z pierwszych laureatów "Orderu Uśmiechu" jawi się jako człowiek niepokorny, nieidący na kompromisy.
    Referaty naukowe stanowiły zasadniczą część dwudniowej imprezy. Nie sposób jednak w tym miejscu prezentować ich treść chociażby w zarysie. Mają zostać zebrane w okolicznościowym wydawnictwie, do którego już dziś odsyłamy zainteresowanych.

MUZEUM OŚWIATY OTWARTE!
    "A gdy przyjdzie słońce i pogoda, pójdziemy se razem do ogroda". Ta znana piosenka rozległa się z głośników i w jej takt goście uczestniczący w konferencji, tworząc wesoły orszak udali się do stojącego w pobliżu dworku. Na czele, podrygując w rytm poloneza, maszerowały uśmiechnięte przedszkolaki. Przed progiem budynku, w którym przed laty przebywał Falski, a który nie tak dawno zaczynał niszczeć, powitał wszystkich prezes powstałego w Kuźnicy Stowarzyszenia im. M. Falskiego - Waldemar Dudka. To działania podjęte przez powstałe w ubiegłym roku Stowarzyszenie przyczyniły się do uratowania dla lokalnej społeczności tego pięknego budynku i urządzenia w nim Muzeum Oświaty. Prezes Dudka przypomniał pokrótce historię wsi, a także dzieje samego dworku. Ostatnią decyzją dotyczącą tego budynku było przekazanie go przez starostę w październiku ub. roku w bezpłatne użyczenie Stowarzyszeniu.


    O trudach tworzenia Muzeum Oświaty mówił też Wiktor Łopata. To jego dociekliwość i starania w największym stopniu przyczyniły się do zebrania niemałej już liczby eksponatów kojarzonych z dawną szkołą. Dlatego też dużymi brawami nagrodzono decyzję o uhonorowaniu Wiktora Łopaty odznaczeniem "Za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego". Zanim jeszcze muzeum otwarło swoje podwoje, odsłonięto znajdującą się przed wejściem tablicę upamiętniającą Mariana Falskiego. Odsłonięcia dokonali najbliżsi profesora oraz mieszkająca tu przed wojną pani Józefa Krzak, zaś poświęcił tablicę proboszcz Małolepszy. Chwilę później nastąpił oczekiwany przez wszystkich moment przecięcia wstęgi i drzwi Muzeum Oświaty zostały otwarte dla zwiedzających. Szczególną radość, a może nawet wzruszenie wzbudzała pierwsza z sal, gdzie w starym stylu urządzono izbę szkolną. Małe drewniane ławki z otworem na kałamarz, wyposażone w tabliczki do pisania, a na boku gdzieś wiszące stare mundurki szkolne i radio "Pionier" współgrające z tamtą epoką. Niektórym łza zakręciła się w oku, no bo jak się nie wzruszyć, gdy wśród eksponatów spotyka się ławkę, w której spędziło się najpiękniejsze szkolne lata.

SENTYMENTALNA PODRÓŻ W KRAINĘ DZIECIŃSTWA
    Szczególnie dla osób bliskich Marianowi Falskiemu, którzy część swego życia związali z tutejszym dworkiem, przyjazd do Kuźnicy stanowił swoistą sentymentalną podróż w krainę dzieciństwa. Tak też postrzegają swój pobyt tutaj panie Ewa Wrońska i Barbara Szczerbińska - siostrzenice M. Falskiego:
    "Znałam wuja całe życie, bo właściwie przez wujostwo byłam wychowywana - wspomina Ewa Wrońska. To był wspaniały wuj i wspaniały człowiek. Ten ogrom pracy, który całe społeczeństwo włożyło w doprowadzenie tego obiektu do takiego stanu, przygotowanie tego muzeum jest zadziwiające. W tych czasach, gdy tak mało równie wspaniałych inicjatyw, jest to wspaniałe dzieło. Cieszę się, że dom, w którym bywał wuj, ostał się na taki cel, został tak pięknie przygotowany, że jest tu muzeum oraz tablica upamiętniająca M. Falskiego.


    "Myśmy w dzieciństwie tutaj przyjeżdżały - dodaje Barbara Szczerbińska. Byłyśmy tu parę razy i ten dom pamiętamy z dzieciństwa. Jest on teraz troszkę inny, pozbawiony wielkiej werandy. Pamiętamy obiady pod tymi dębami, zabawy. Był tak cudownie prowadzony ogród, obecnie go nie ma, a może warto go przywrócić, za to dęby się ostały. Ostatni raz byłyśmy tu latem 1939r., przed samym wybuchem wojny stąd wyjechałyśmy. Przyznam, że ogromnie byłyśmy dziś ciekawe tej Kuźnicy. Przyjechałyśmy więc z przyjemnością, ale nie wyobrażałyśmy sobie, że wszystko będzie tak wspaniałe i podniosłe."
    Obie panie z satysfakcją zauważyły, że tak miło wspominane przez nich dęby otrzymały imiona. Jeden z nich nazywa się "Marian" (oczywiście na cześć twórcy elementarza), inny "Józef", a trzeci "Sewerynek". Właśnie wnuczka Seweryna Oxnera, ostatniego gospodarza tej posiadłości - Anna Olszewska również była gościem konferencji.
    "To dla mnie podwójna przyjemność i satysfakcja - uczczenie profesora Mariana Falskiego, który również dla mnie był wujkiem Marianem. Gdy miałam dwa lata, dostałam od niego swój pierwszy elementarz, z adnotacją, żebym się nauczyła ładnie pisać i czytać, chociaż wtedy dopiero oglądałam obrazki. Poza tym chciałam zobaczyć, jak to wszystko tu wygląda, bo dotąd znałam jedynie ze wspomnień mojego taty i zdjęć rodzinnych. Pierwszy raz byłam tu jako dziecko, ale teraz jestem pod wielkim wrażeniem inicjatywy lokalnej. Obserwuję radość osób, które to zorganizowały."
    Relacja z konferencji byłaby niepełna, gdyby nie wspomnieć o występach artystycznych. Wszystkich gości urzekły dzieci z miejscowej szkoły podstawowej mówiące najpopularniejsze wierszyki z elementarza, a przy tym pięknie ucharakteryzowane na bohaterów tych wierszy. Szczególne brawa otrzymał nasz czarny koleżka - murzynek Bambo. Z kolei bardziej poważnym wydarzeniem był koncert organowy w kościele parafialnym w Kraszewicach, gdzie uczestnicy kongresu oraz liczni mieszkańcy mieli okazję wsłuchać się w utwory Bacha i Hendla.
    Przeprowadzona z wielkim rozmachem dwudniowa impreza przeszła już do historii. Było to znaczące wydarzenie, ważne dla społeczności lokalnej, jak też podkreślające istotę rozpoczynającego swą działalność Muzeum Oświaty. Ludzie Stowarzyszenia tworzący tę placówkę dali dowód, że można zrealizować nawet nierealne pomysły, kiedy tylko chce się działać. Teraz przed nimi kolejne wyzwania, a także uzupełnianie izb muzealnych o następne eksponaty. Przecież imię patrona placówki zobowiązuje, aby była ona żywą skarbnicą tego, co w polskiej szkole było najlepsze, do czego z sentymentem mogą powracać kolejne pokolenia.

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

n/s.cgi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">