Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 30


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Skazani na śmierć?




    Prawdopodobnie jest ich dziesięciu. Dokładnie nie wiadomo, skąd są ani jak się nazywają. Spotykają się w zatęchłych, walących się ruderach naprzeciw ostrzeszowskiego szpitala, tuż przy ulicy, którą każdego dnia przechodzą setki osób. Za zdobyte gdzieś i jakoś grosze kupują denaturat i piją. Piją na umór, bez opamiętania, do utraty świadomości. Potem padają. Ci, co mają szczęście, na lepiących się od brudu, śmierdzących nibypryczach, pod takimiż okryciami i czymś, co od biedy można byłoby nawet nazwać dachem. Inni na gołej ziemi, całkowicie otumanieni śmiertelnymi dla przeciętnego człowieka dawkami alkoholu, nie czujący chłodu i deszczu. Czasem ktoś życzliwy próbuje im pomóc, dzwoniąc na, mające swoją siedzibę kilkadziesiąt metrów dalej, pogotowie ratunkowe. Byłem świadkiem jednej z takich prób. Jeden telefon - zgłoszenie przyjęte. Mija piętnaście minut, karetki ani widu, ani słychu. Drugi telefon - potwierdzenie zamiaru przyjazdu. Kolejny kwadrans nie przynosi jednak rezultatu. Trzeci telefon - odmowa przyjazdu z powodu niestwierdzenia zagrożenia dla życia. Tak po prostu, na odległość. Wspólnie ze wspomnianym życzliwym przetransportowaliśmy jednego z nieszczęśników na śmierdzący tapczan, pod zawalony dach, do leżącego tam, półprzytomnego, majaczącego kompana. Co się z nimi później stało? Pewnie przeżyli, tym razem jeszcze przeżyli...

Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

ki&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">