Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 23


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Wielkie wyciskanie w "Piaście"

    Kinoteatr "Piast" kojarzył się dotąd raczej z wydarzeniami kulturalnymi. Opinia ta może się jednak zmienić po imprezie, jaka odbyła się tam 21 maja. Ostrzeszowski Klub Kulturystyczny TKKF "Gladiator" właśnie to miejsce wybrał na arenę zawodów siłowych w wyciskaniu sztangi na ławce leżąc. Do rywalizacji przystąpiło 12 zawodników.
    Przed rozpoczęciem zawodów wszyscy ich uczestnicy zostali dokładnie zważeni. W tym przypadku miało to bowiem wręcz decydujące znaczenie. Każdy ze startujących jeszcze przed podejściem do sztangi został wyposażony w 100 punktów bazowych, do których dodawano później kilogramy wyciśnięte powyżej masy ciała lub też odejmowano te poniżej. Z pięciu podejść, jakimi dysponowali, co najmniej jedno musiało być udane. W trakcie próby nie wolno było oderwać stóp od podłoża, ani bioder i pleców od ławeczki. Należało natomiast bezwzględnie słuchać komend sędziego głównego Zenona Jakubowskiego, a przy wyciskaniu całkowicie wyprostować ręce. Kiedy spełniło się te wymogi, sędziowie oceniający: Andrzej Ślęzak i Jan Zieliński, podnosili w górę białe chorągiewki, w przeciwnym razie czerwone. Bywało niejednokrotnie, że stres wywołany publicznym występem powodował, iż zawodnicy nie radzili sobie z ciężarami, które na co dzień nie sprawiają im żadnych problemów. Nikomu nie udało się wycisnąć ciężaru równemu dwukrotności masy ciała.


    Na liście startowej znaleźli się panowie w bardzo różnym wieku i o bardzo różnej wadze, od nasto- do 40-latków, od 70 do 128 kg żywej masy. Takie rozbieżności tylko uatrakcyjniły przebieg rywalizacji. Ostateczny bój rozegrał się pomiędzy Sławomirem Gałachem, Wiesławem Bożykiem i Łukaszem Cybą. Chociaż ten ostatni, mimo zaledwie 18 lat, wycisnął najwięcej, bo aż 155 kg, to musiał zadowolić się pozycją numer trzy. A wszystko za sprawą swoich 107 kg wagi. Lżejszemu o 6 kg W. Bożykowi wystarczyło w tej sytuacji podnieść 150 kg, by cieszyć się z miejsca drugiego. Najlepszy z tej trójki, a tym samym w całych zawodach, okazał się jednak S. Gałach, który przy masie ciała 91,5 kg zdołał wycisnąć tyle samo co Bożyk. Zwycięzca trenuje już od 12 lat, zaczynał jako 17-latek. Zdecydował się chodzić na siłownię, aby zapewnić sobie harmonijny rozwój sylwetki. Na pierwszym miejscu stawia więc kulturystykę. Dlaczego w takim razie postanowił wziąć udział w zawodach w wyciskaniu?
    -Kto w miarę wyciska, chciał się pokazać - tłumaczy - Wiedziałem, że będę miał szansę.
    Jak zaznaczył, 150 kg to nie maksimum jego możliwości. Zdarzało mu się już wyciskać 10 kg więcej.
    -Prawdę mówiąc, na siłowni wszystko przychodzi mi lżej, podnoszę większe ciężary. Czułem się gorzej niż normalnie na siłowni.
    Co ciekawe, był to jego pierwszy start w jakichkolwiek zawodach. Sukces zachęcił go jednak do udziału w kolejnych. Przyznał, że spodziewał się nieco lepszej postawy po młodszych od siebie zawodnikach. Jego zdaniem, przy wyciskaniu najważniejsza jest siła, w mniejszym stopniu liczy się technika.
    -Nie myśli się nad techniką, jak się wyciska.
    Można powiedzieć, że mieliśmy do czynienia z wydarzeniem historycznym, ponieważ ostatnie i do niedawna jedyne zawody w wyciskaniu miały miejsce w Ostrzeszowie w 1989r. W międzyczasie, mający już 35 lat, "Gladiator" organizował jednak konkursy kulturystyczne, ostatnio w 1993 r., kiedy gościem honorowym był najlepszy wówczas na świecie przedstawiciel tej dyscypliny Mirosław Daszkiewicz. Na zajęcia w Klubie przychodzą bardzo różni ludzie.


    -Zrzeszamy u siebie przekrój całego społeczeństwa naszego powiatu i nie tylko - powiedział Z. Jakubowski.
    Są to także mieszkańcy Kępna, Sycowa czy Ostrowa Wlkp. Do największych osiągnięć "Gladiatora" należy zaliczyć czołowe miejsca zdobywane na mistrzostwach Polski oraz mistrzowskie tytuły wywalczane na imprezach o zasięgu regionalnym. Według zapowiedzi Jakubowskiego, jeśli tylko pozwolą finanse i dopiszą startujący, można spodziewać się kolejnych tego typu wydarzeń organizowanych przez jego Klub.
    Elementem, który nieco zawiódł w przypadku relacjonowanej wyżej imprezy, była jej słaba promocja, która odbiła się niestety na frekwencji publiczności. Miejmy nadzieję, że w przyszłości organizatorzy lepiej zadbają o rozpropagowanie swojej naprawdę interesującej inicjatywy.

Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

sostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">