Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 03


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Pomoc społeczna nie pomaga?

    Stoły zastawione różnorakimi potrawami i prezenty pod choinkami to dla większości z nas elementy, bez których trudno wyobrazić sobie święta Bożego Narodzenia. Być może czasem nawet nie bierzemy pod uwagę, że mogłoby być inaczej. Bywa jednak, iż za sprawą nieszczęśliwych okoliczności okres ten zamiast radości przynosi przygnębienie. Uczucie to zna dokładnie jedna z rodzin zamieszkałych w Mąkoszycach.

Mam iść kraść?
    W małym, dwupokojowym, bardzo skromnie urządzonym domku mieszka 3-pokoleniowa, 6-osobowa rodzina. Wspólnie z Alicją Kłak, zameldowana jest tam trójka jej dzieci: 8-letnia Andżelika, 14-letni Sławomir oraz Barbara z mężem i synkiem Danielem. Lista ich problemów jest bardzo długa. Pani Alicji sen z powiek spędza głównie stan zdrowia Andżeliki. Dziewczynka od najwcześniejszych lat swojego życia cierpi na padaczkę, a jakby tego było mało, ostatnio pojawiły się u niej trudności z poruszaniem się. Konieczne są więc częste wyjazdy do lekarzy w Ostrzeszowie i Kaliszu, a także zakup potrzebnych medykamentów. Wszystko to kosztuje, a, mówiąc delikatnie, w rodzinie się nie przelewa. Tuż przed gwiazdką, pracę stracił mąż pani Barbary Grzegorz. Jak dotąd bezskutecznie stara się znaleźć nowe miejsce zatrudnienia. Sama Barbara zarejestrowana jest w Powiatowym Urzędzie Pracy i nie ma prawa do zasiłku. W efekcie, jedynym źródłem utrzymania całej rodziny stały się dochody A. Kłak, tj. ok. 720 zł świadczenia pielęgnacyjnego otrzymywanego na Andżelikę. Tymczasem na same lekarstwa dla tej ostatniej trzeba wydać w skali miesiąca 100 -200 zł.


    -A gdzie prąd, a gdzie żywność? - pyta ze łzami w oczach p. Alicja - Z czego ja mam coś kupić ? Mam iść kraść, a jak nie, to dzieci pomordować? Tak mi życie zbrzydło, że mam już dosyć. Ja chodziłam, puszki i butelki zbierałam, żebym miała na chleb dla dzieci.
    W tym kontekście, nawet 50 zł czynszu jest nie lada problemem.
    -Dzieciom nie odejmę chleba od ust, żeby za mieszkanie zapłacić.
    Chociaż więc nie mają zaległości w comiesięcznych płatnościach, przewidują, że teraz nie uda się ich już uniknąć. Jak zgodnie twierdzą wyżej wymienieni, wsparcie przekazywane przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Kobylej Górze nie jest w stanie poprawić ich sytuacji. Krytyczne opinie na temat tej instytucji pojawiały się zresztą w naszej rozmowie najczęściej.
    -Nie pomagają nam - zapewnia B. Bogdanowicz.
    Otrzymywana z GOPS-u pomoc jest, jej zdaniem, albo zbyt mała w zestawieniu z potrzebami, albo nawet nie ma jej w ogóle. Czara goryczy została przelana w ostatnie Boże Narodzenie, kiedy oboje młodszych dzieci A. Kłak nie dostało świątecznych paczek.
    -Czym Sławek i Andżelika różnią się od innych dzieci? - wstawia się za swoim rodzeństwem B. Bogdanowicz.
    Cieszyć mógł się tylko mały Daniel, obdarowany prezentami zarówno przez GOPS, jak i byłego pracodawcę swojego taty. Równie niepochlebnie jak o GOPS-ie, pani Kłak i państwo Bogdanowiczowie wyrażają się o wójcie Jerzym Przygodzie i sołtysie swojej wsi Bogdanie Kulli.
    -Jak mam problem, to nie idę do własnego sołtysa, idę do Hemmerlinga - oświadczyła pani Barbara.
    To bowiem właśnie Stanisław Hemmerling, radny Rady Gminy w Kobylej Górze i sołtys Parzynowa jawi się w wypowiedziach naszych bohaterów jako ich główny dobroczyńca. Chwalą ponadto kobylogórskiego przedsiębiorcę Zdzisława Poprawę i kilku pracowników Powiatowego Urzędu Pracy w Ostrzeszowie, którzy z własnych, prywatnych funduszy już nieraz ich wspomagali.

Nie jest tak tragicznie
    O ustosunkowanie się do słów A. Kłak i jej domowników poprosiliśmy kierownik GOPS w Kobylej Górze Zofię Biewald. Według niej sytuacja rodziny z Mąkoszyc nie jest aż tak zła.
    -Myślę, że pewnie nie jest tak tragicznie, jak oni to przedstawiają. Mają wszystkie przysługujące świadczenia i jeżeli spełniają kryteria, to wszystko mają przyznawane. Wysokość tej pomocy nie odbiega od udzielanej innym rodzinom.
    Jak tłumaczy Z. Biewald, wysokość świadczeń z pomocy społecznej, szczególnie zasiłków okresowych, obliczana jest na podstawie dochodu ich odbiorców. Tak więc, jeśli pomoc ta była niewielka, to tylko ze względu na fakt, iż w okresach, kiedy G. Bogdanowicz pracował, dochody rodziny osiągały wartości zbliżone do maksymalnych upoważniających do korzystania z oferty GOPS. Kierownik Biewald przyznała, że w grudniu ubiegłego roku po raz pierwszy odmówiono mieszkańcom domu numer 15 w Mąkoszycach wypłacenia dodatku mieszkaniowego. Powody miały być jednak również obiektywne. Wyliczona na podstawie odgórnych wytycznych suma wyniosła bowiem niewiele ponad 9 zł, tj o blisko 4 zł mniej niż minimum podlegające wypłaceniu. Do listopada 2004r., kwota tego dodatku kształtowała się na poziomie 80 zł. W rozmowie z Z. Biewald nie mogło zabraknąć pytania o świąteczne paczki dla dzieci, a konkretnie ich brak. I na to Z. Biewald ma proste wyjaśnienie. Brak wystarczającej puli pieniężnej spowodował konieczność ograniczenia wieku obdarowywanych. Tym samym, podarunki przekazano tylko dzieciom od 2 do 6 roku życia tj. młodszym od latorośli A. Kłak.
    Reasumując, kierownik kobylogórskiego GOPS zapewniła, iż mąkoszycka rodzina nie jest traktowana gorzej od innych na terenie gminy, w przeszłości nigdy nie odmawiano jej pomocy i tak będzie nadal. Wnioskując z tego, co mówiła, pretensje A. Kłak i jej najbliższych nie są niczym nowym. Czy można więc zamknąć tę sprawę, używając określenia "roszczeniowa postawa"? Zapewne nie, ponieważ wszyscy, którzy mieli okazję zapoznać się z warunkami, w jakich aktualnie żyją bohaterowie artykułu, doskonale wiedzą, jak bardzo są one trudne. Z tego punktu widzenia nie sposób dziwić się narastającej frustracji i brakowi pewności jutra. Z drugiej jednak strony, trudno się spodziewać, aby w najbliższym czasie placówki świadczące pomoc społeczną były w stanie zabezpieczyć wszystkie potrzeby swoich klientów. Na przeszkodzie stoją ograniczenia finansowe i nierzadko bezduszne przepisy. Czy ten swoisty pat zostanie kiedyś rozwiązany?

Łukasz Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

i-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">