Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 38


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Urzędniku, naucz się!

    Miało się zmienić, miało się poprawić. I może gdzieniegdzie tak się stało. Jednak jak często jeszcze, idąc do różnych urzędów, narażeni jesteśmy na upokorzenie, wynikające z braku kultury, taktu i kompetencji ludzi, którzy mienią się urzędnikami państwowymi.
    Może warto byłoby część urzędników skierować na kurs dobrych obyczajów czy szeroko pojętej kultury bycia. Oj, przydałoby się, przydało!
    Ostatnio przygotowuję materiał dotyczący sprawy rodzinnej. Dlatego odwiedziłam właściwą instytucję. Pani dyrektor gościła u siebie innego urzędnika. I nie byłoby w tym nic niewłaściwego, gdyby nie fakt, że gdy weszłam do gabinetu, ów pan nie zmienił swojej wypoczynkowo - rozpartej postawy (po prostu prawie leżał rozwalony na krześle) i niestrudzenie kończył swą opowieść o weselu, chyba córki. Działo się to, przypominam, nie w domu którejkolwiek z osób, ale w godzinach pracy w urzędzie, gdzie przyjmuje się interesantów i w obecności jednego z nich. Panie M., proszę nie mieć do mnie urazy, ale mężczyzna, który ma choć podstawy dobrego wychowania, tak się nie zachowuje, nigdy i wobec nikogo, nawet na niwie prywatnej, a cóż dopiero w urzędzie.
    Do napisania tych refleksji skłonił mnie bezpośrednio opisany wyżej przypadek, ale z takimi zachowaniami mamy do czynienia na co dzień. Kiedyś, w podobnej instytucji, zastałam inny obrazek. Gdy weszłam do biura, gdzie obsługiwane są osoby niepełnosprawne, dwaj młodzi mężczyźni czytali sobie na głos gazetę, zaśmiewając się przy tym. Myliłby się kto, gdyby pomyślał, że na widok interesanta przestali - skądże, zupełnie niezrażeni czytali dalej, nie reagując na moją obecność. Zapytani o sprawę, którą miałam tam załatwić, odpowiedzieli mimochodem, że nie ma kierownika, a oni nie wiedzą. Pytam więc, po co tam są, skoro załatwiać może tylko kierownik? A może w przydziale czynności mają ćwiczenia z głośnego czytania? A może w zamian za ich pensje udałoby się pomóc osobom będącym w trudnej sytuacji? W tym samym czasie sprawę w tym biurze załatwić chciała osoba niepełnosprawna z terenu, niestety, też została odesłana z kwitkiem, bo kierownika nie było.
    To tylko dwa małe przykłady, obrazujące sytuację ogólną. Jestem przekonana, że każdy z nas spotkał się z arogancją, brakiem kompetencji i kultury urzędników, którzy jakby nie zdawali sobie sprawy, że mogą funkcjonować tylko dlatego, że jesteśmy my - interesanci i że to my ich utrzymujemy! W prywatnej firmie, osoby zachowujące się jak te opisane wyżej, na pewno już dawno musiałyby zmienić swój arogancki styl lub po prostu pożegnałyby się z pracą. Ale w urzędach, jak widać, wszystko jest dozwolone.
    I na zakończenie chcę dodać, że spotkałam też wielu urzędników, których cechuje kultura, takt, którzy starają się jak mogą pomóc interesantowi, którzy są urzędnikami przez duże U. Im należą się szacunek i słowa uznania. Szkoda, że ich dobre imię narażone jest na szwank przez grupę impertynenckich ignorantów, którzy urzędnikami są, niestety, tylko z nazwy.

J. Szmatuła


    Czekamy na listy Państwa w tej sprawie, może gdy wskażemy nieprawidłowości, coś uda się poprawić i śmielej będziemy wchodzić do urzędów, które przecież mają za zadanie służyć społeczeństwu.

1994 - 2007 © Borkow

szowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">