Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 21


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





LEPSZY JEDEN DONALD NIŻ DWA KACZORY

    "Po 14 latach demokracji wszyscy Polacy zaczynają rozumieć, że ludzi warto oceniać nie po tym, co mówią, tylko po tym, co robią."
    To jedno z pierwszych zdań, jakie wypowiedział na spotkaniu w ostrzeszowskim kinie lider Platformy Obywatelskiej, wicemarszałek Sejmu RP - DONALD TUSK. Przyjechał do Ostrzeszowa na zaproszenie tutejszych działaczy Platformy i Bloku Gospodarczego, by spotkać się z mieszkańcami miasta, podyskutować o meandrach obecnej polityki i - co tu ukrywać - zareklamować własną partię, tudzież kandydata do Parlamentu Europejskiego. Oprócz lidera Platformy w spotkaniu uczestniczyli: przew. regionu wielkopolskiego PO - Waldi Dzikowski oraz kandydat do europarlamentu - Jerzy Jarmuszkiewicz. Ponieważ Platforma we wszystkich sondażach jawi się jako ugrupowanie mające niebawem przejąć w Polsce władzę, nic więc dziwnego, że i wśród uczestników spotkania nie zabrakło przedstawicieli miejscowego establishmentu.


    Spotkanie z wicemarszałkiem otworzył Tadeusz Pelc, przewodniczący ostrzeszowskiej PO, zaraz po nim burmistrz Stanisław Wabnic przybliżył gościom najnowszą historię miasta i jego zmieniającą się sytuację ekonomiczną. Gdy powitalnych formalności stało się zadość, głos zabrał Donald Tusk. Pochwalił aktywność publiczną tutejszych działaczy "w rzeczywistości, która często ludzi zniechęca do wszelkich działań." W skrócie nakreślił sytuację polityczną w Polsce, wyrażając radość, że polityką znów zaczęli zajmować się ludzie przyzwoici. Tusk przedstawił też obecnym założenia programowe, jakimi politycy powinni się kierować. "Są ludzie, którzy obiecują 900 zł dla każdego" - mówił, robiąc aluzję do Samoobrony. Dodał jednak, że prawie w każdej partii znajdą się tacy, którzy wmawiają, że wystarczy dać im władzę, a oni pieniądze rozdadzą. "Trzeba mieć odwagę, aby stawać wszędzie, gdzie jest uprawiana taka propaganda i tłumaczyć ludziom, że dobrobyt narodów i dobra sytuacja materialna poszczególnych ludzi może wynikać wyłącznie z indywidualnego wysiłku, własnej odpowiedzialności i pracy." Donald Tusk wspomniał też o sprawach priorytetowych, o które jako lider Platformy zamierza walczyć. Pierwsza to podatek liniowy - "możliwie prosty i możliwie niski". Następna to likwidacja immunitetów. "Jeśli tylko będziemy mieli szansę zmiany konstytucji, immunitet w Polsce nie będzie więcej służył hochsztaplerom, oszustom, złodziejom czy kierowcom - pijakom, do wymachiwania legitymacją poselską." Namawiał też do wzięcia udziału w zbliżających się wyborach do europarlamentu, gdyż, jego zdaniem, od frekwencji zależy, czy znajdą się tam ludzie, którzy chociaż trochę znają się na tym, co w Europie jest istotne.
    Po tym politycznym expose przyszedł wreszcie czas na dialog ze społeczeństwem. Pierwsze z pytań dotyczyło wojny z Samoobroną wypowiedzianej przez Platformę. Co będzie - pytała reporterka TV Proart - jeśli przegracie państwo tę wojnę?
    "Nie lubię wojennego języka, bo agresja rodzi agresję - mówił D. Tusk, a w polskiej polityce, m.in. za sprawą Samoobrony, jest wystarczająco dużo agresji. Wolałbym, żeby Polacy mieli pełną świadomość, co wybierają i żeby wybierali nie dlatego, że ktoś kogoś mocniej uderzył na ringu. Dlatego tych z największym temperamentem - zarówno u nas, jak w innych partiach, przestrzegałbym przed używaniem takiej wojennej retoryki. To, że J. Rokita i A. Lepper poszli "na całość", to dla Platformy dobrze. Pokazaliśmy, że PO nie zejdzie z pola boju, nawet jeśli będzie ktoś używał pięści i inwektyw."


    Właśnie szef miejscowej Samoobrony - Adam Durka, był kolejnym zadającym pytanie: Czy nazywanie przez jednego z waszych liderów barbarzyńcą jednego z czołowych polityków w tym kraju jest przejawem kultury? Jak widać kultury nie tylko Samoobronie brakuje. I druga sprawa. W Internecie można zobaczyć program Samoobrony zamieszczony na 140 stronach, natomiast program PO liczy 2 strony. W każdej partii są ludzie mądrzy i głupi, dobrzy i Źli - podsumował Durka.
    D. Tusk: "Pełna zgoda. Też uważam, że lepiej używać argumentów i szanować się nawzajem. Ale to Andrzej Lepper w słynnym wystąpieniu w Sejmie mówił m.in. że jestem jednym z przywódców mafii pruszkowskiej. Kiedyś podszedł do mnie i przeprosił za to. Niestety, do dzisiaj czekam na publiczne przyznanie się Leppera do tego wygłupu. Zadałem sobie trud i przeczytałem program Samoobrony. Muszę powiedzieć, że najgroŹniejsze są takie partie polityczne, które w sposób cyniczny budują program, wiedząc z góry, że jest on pustą mrzonką. Jeśli zaś A. Lepper i pan wierzycie w to, co zapisane jest w tej broszurze i będziecie starali się to zrealizować, to jest to prosta droga do katastrofy."
    Jeśli dojdziecie do władzy, co zrobicie dla tych, którzy mają dzisiaj 50 lat? Znam człowieka, który ma 57 lat, 37 lat pracy i został dziś bez środków do życia, bo nic mu się nie należy. Gdzie on teraz znajdzie pracę? Mam małą emeryturę, ale pozwoliłabym ją uszczuplić na rzecz tych bezrobotnych. Bo bezrobocie to najgorszy problem, który może człowieka dotknąć - mówiła rozżalona emerytka S. Śmiejczak.


    D. T. "Nie wydusi pani ode mnie deklaracji, że dam po 900 zł bezrobotnym. Jeśli sądzi pani, że przez zmianę przepisów pojawiają się pieniądze, to jest to pogląd, co do którego ja się fundamentalnie nie zgadzam. Nie jest sposobem zabrać tym, co jeszcze trochę mają i rozdzielić po równo wszystkim, bo w ten sposób w niedalekiej przyszłości wszyscy będziemy bezrobotni. Miejsca pracy mogą powstawać wyłącznie w rozwijających się firmach prywatnych, lecz tego nie chce zrozumieć większość obywateli polskich. Trzeba stanąć na głowie, żeby ci ludzie, którzy mają w sobie energię i pomysłowość i są gotowi tworzyć miejsca pracy, mieli maksymalnie dużo swobody i możliwości. A to oznacza niższe podatki, niższe wydatki państwa. Dostaję mdłości, gdy widzę takich facetów, którzy jeżdżą i obiecują już nie gruszki na wierzbie, ale ananasy. Po roku władzy ludzie ich pogonią, bo nie będą mogli zrealizować obietnic."
    Z ust emerytki padła też propozycja, by nie zatrudniać emerytów.
    D. T. "Nie jest też prawdą, że jeśli emeryt dostanie zakaz pracy, to pracodawca zatrudni w to miejsce młodego."
    Czy według ostatnich sondaży Samoobrona może przejąć władzę? - pytał jeden ze słuchaczy.
    D. T. "Dziś sondaże mówią oczywiście, że nie. Samoobrona ma podobne notowania jak Platforma między 22-30%. Ale nikt z nas tu siedzących nie wie dzisiaj, jakie będą wyniki wyborów za rok. Przed kilku laty Samoobrona miała 1% poparcia, w ostatnich sondażach ma 30%, zatem intuicja mi podpowiada, że jest możliwe przejęcie władzy przez tę partię."
    Kazimierz Obsadny - radny Rady Powiatu, też postawił Tuskowi kilka pytań: Państwo, jako opozycja, domagacie się przedterminowych wyborów. Mam obawę, że nie stworzycie stabilnego rządu, gdyż PO i PiS osiągnie w graniach 35-40%, co nie da połowy mandatów w sejmie. Poza tym PiS i Platforma ideologicznie bardzo się różnią, zatem jak powstanie stabilny rząd? Po drugie - w jaki sposób chcecie zredukować bezrobocie? Dla uzmysłowienia powiem, że aby zmniejszyć je o 7%, trzeba by wybudować 1000 nowych fabryk zatrudniających po 1000 osób.


    D.T. "Każda prognoza obarczona jest dużym błędem. Nie wykluczam, że do parlamentu wejdą tylko 3 partie: Samoobrona, Platforma i PiS. Wówczas bardzo prawdopodobny byłby rząd PO i PiS. Ma pan rację, Platformę i PiS, szczególnie w sprawach gospodarczych, dość dużo różni. Platforma ma zdecydowanie większe zaufanie do rynku niż do biurokracji czy kontroli państwa. Ale na tym polega udręka koalicji politycznych na całym świecie. Niedawno na spotkaniu w Poznaniu, czym się bardzo chwalę, ktoś powiedział: "Lepszy jeden Donald niż dwa kaczory" - komentując w ten sposób pytanie, czy Platforma będzie w stanie sama zbudować rząd. Na razie będę robił wszystko, by Platforma tak wygrała wybory, by nie musiała tworzyć koalicji, choć w tej chwili jest to mało prawdopodobne. Jeśli mówimy o tym, że potrzebne są wcześniejsze wybory, to nie z kalkulacji, że dostaniemy lepszy wynik niż za rok. Wiem jedno, że układ, który wygrał wybory 2,5 roku temu, który Polską rządzi, jest kompletnym bankrutem politycznym. Zaufanie do rządu, który odszedł niedawno, sięgnęło 6%, a do premiera 4% - to wszystko są rekordy, które można zapisać w księdze Guinessa. I dlatego mówię o wcześniejszych wyborach. Jeśli chodzi o bezrobocie, to gdybyśmy uzyskali dynamikę 2-3% rocznie spadku bezrobocia, bylibyśmy rekordzistami świata. Możliwe jest to nie poprzez budowę nowych fabryk zatrudniających po tysiąc ludzi, lecz przez stworzenie warunków (obniżenie podatków) dla 300 tys. istniejących podmiotów gospodarczych."
    Jak PO zaopatruje się na wydłużenie wieku emerytalnego kobiet? Wiem, że poparliście w tym względzie plan Hausnera. Jak pracować do 65 lat, skoro coraz więcej ludzi nie dożywa nawet 50-tki? - pytał były radny Franciszek Szczot.
    D.T. "Być może Ostrzeszów jest wyjątkowym miejscem, gdzie średnia długość życia się obniżyła, bo w Polsce w ciągu ostatnich 14 lat wzrosła i to w sposób radykalny. Jeśli chcemy serio rozmawiać o rentach i emeryturach, to powiedzmy uczciwie, w jakiej pułapce jest Polska i cała Europa, czyli ten kontynent, gdzie państwa wywiązują się ze swoich zobowiązań rentowych i emerytalnych. Problem polega na tym, że ludzie chcą coraz krócej pracować, a żyją dłużej. Dzisiaj w Polsce z zasiłków i emerytur żyje ponad 10 mln ludzi. Jeśli taka tendencja się utrzyma, będziemy mieli coraz więcej emerytów z coraz bardziej lichymi emeryturami. Większość ludzi musi pracować, żeby mniejszość mogła się utrzymywać z renty, emerytury lub zasiłku."
    Skoro Sejm ma takie liche notowania, to dlaczego wysyłacie tych "kochanych posłów" do Unii Europejskiej, czy nie ma już ludzi młodych, nieskompromitowanych? - zapytał jeden ze słuchaczy, otrzymując gromkie brawa.
    D.T. "Nalegałem bardzo, choć nie do końca wygrałem ten bój, by żaden z posłów Platformy nie kandydował do Parlamentu Europejskiego. W kilku przypadkach uległem argumentacji. Co do Piskorskiego, powtarzam wszystkim - dajcie jakikolwiek dowód na jego nieuczciwość, a skasuję go własnymi rękami. Mimo próśb i nalegań nie dostałem żadnej informacji z US, NIK, z Prokuratury czy od Kaczyńskiego, która dowodziłaby, że Piskorski zrobił coś złego. Jako prezydent Warszawy rozhulał inwestycje jak w żadnej innej stolicy europejskiej. Odniósł sukces i niestety obnosił się z nim, co u wielu wywołało zazdrość."
    Temat parlamentu europejskiego podjęła też inna uczestniczka spotkania, pytając, do jakiej frakcji ma zamiar dołączyć się PO i jaką politykę będzie tam prowadzić.
    D.T. "Od dłuższego czasu Platforma jest już uczestnikiem Europejskiej Partii Ludowej. Jest to środowisko łączące partie umiarkowanej prawicy wszystkich krajów europejskich. Tak naprawdę politycy w Europie starają się mniej lub bardziej reprezentować narodowe interesy. Oczywiście nie należy konfliktować, ale też nie dać się zrobić w jelenia, tak jak to się stało z polską delegacją w konwencie, gdzie dyskutowano o Traktacie Konstytucyjnym."
    Jako jeden z ostatnich głos zabrał Jan Jangas. Odnosząc się do najniższych emerytur, pytał, czy nie należałoby podnosić je kwotowo, a nie procentowo, by uniknąć śmiesznych podwyżek. Mówił też o niespełnionych obietnicach lewicy i innych polityków. Czy może w razie ich niezrealizowania będziecie zwracać diety? - pytał. Rozumiem, że wszystkie partie mają złych ludzi, ale może należałoby oczyścić chociaż swoją - mówił - podając znów za przykład Piskorskiego.
    Przedstawienie długiej listy niezbyt ugrzecznionych pytań nieco poirytowało wicemarszałka, który mało elegancko zaproponował słuchaczowi zwołanie własnej konferencji, na której mógłby przedstawić swe poglądy. Jednak nie uchylił się od odpowiedzi na niektóre z pytań.
    D.T. "Jako człowiek o dość liberalnych przekonaniach gospodarczych uważam, że im mniej zakazów, tym lepiej. Chciałbym, by o tym, gdzie i kto pracuje, decydowała wolna umowa między zatrudniającym a zatrudnionym. Coś złego stało się z nami wszystkimi jeśli, okazuje się, że dwa miliony rencistów to lewi renciści. Do tego ileś tysięcy lekarzy do dzisiaj pracuje w wielkiej fabryce wydawania lewych zwolnień i zaświadczeń. Mam wrażenie, że najgenialniejszy rząd, kiedy ma do czynienia z takim upadkiem obyczajów, może być bezradny. Czasami nam się wydaje, że jako naród jesteśmy aniołami, tylko ta cholerna władza wszystko psuje. Ale bywają takie sytuacje, kiedy ta władza jest warta swojego narodu i wice wersa. Nie wyleczymy wszystkiego jakimiś mądrymi ustawami, bo kupa robactwa siedzi w każdym z nas. Jeśli będę miał wpływ na władzę, to gdy tu przyjadę następnym razem, na pewno będziecie mogli mnie rozliczyć. Też nie akceptuję sytuacji, w której byli nauczyciele mają 650 zł emerytury, a byli milicjanci - 2.500 zł. Tutaj jest między nami pełna zgoda."
***
    Dwugodzinne spotkanie z Donaldem Tuskiem dobiegło końca. Tuż po nim poprosiłem posła Platformy o krótki komentarz do sondażu oceniającego ewentualnych kandydatów do prezydentury, w którym zajął pierwsze miejsce z 20% głosów.
    "Ten ostatni sondaż, który daje mi pierwsze miejsce - mówił D.Tusk - mimo wszystko uważam za żółtą kartkę dla polityków, dla mnie też. Bo 20% poparcia dla lidera pokazuje, jak ciągle brak wyraŹnego faworyta i brak zaufania dla polityków. Poza tym był to sondaż bez p. Kwaśniewskiej, p. Lisa, czyli osób spoza partii politycznych. Oczywiście za rok temat prezydencki stanie się dla Platformy sprawą istotną. Jako jedna z najważniejszych partii nie uciekniemy od odpowiedzi na to pytanie. Będziemy starali się wystawić lub poprzeć takiego kandydata, który będzie miał realne szanse na zwycięstwo. Niewykluczone, że to mogę być ja, ale niekoniecznie ja."

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

i-bin/s.cgi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">