Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 04


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Bestialski napad w Mikstacie

    Jest sobota 17 stycznia, kilka minut po 19. Pan Bernard J., który mieszka samotnie w Mikstacie Pustkowiu, krząta się po swoim mieszkaniu. W tv leci "dobranocka". Nagle przed jego domem zatrzymuje się samochód, gasną światła, pan Bernard do tchórzy raczej nie należy, więc wychodzi sprawdzić, kto zatrzymał się przed jego domem, a widząc ludzi, pyta, czego chcą. "Chcemy wody" - słyszy w odpowiedzi.


    Po wodę to idźcie do strugi - ripostuje p. Bernard.
Samochód odjeżdża, ale po chwili jego pasażerowie wracają i na pewno tym razem nie po wodę. Pan Bernard czuje się zagrożony, widząc czterech złowrogo nastawionych do niego młodych, silnych ludzi. Chce uciekać, krzyczy, ale oni kneblują mu usta i wpychają do domu. Tu krępują mu ręce i nogi, zadają kilka ran nożem, kłując szczególnie nadgarstki i plecy. Biją pięściami po głowie i twarzy. Przykładają nóż do gardła i grożą, że je poderżną. Chcą pieniędzy. Nie zadawala ich jednak 200zł, które dostają od swojej ofiary. Chcą więcej: "Sprzedałeś konia, to pieniądze masz".
    Mimo strachu i bólu p. J. nie chce dać więcej. "Za co będę żył? Za co kupię opał"? - pyta. Oprawcy nie ustępują. Oblewają mężczyznę denaturatem, a następnie podpalają. Na widok coraz większych płomieni przyduszają ofiarę pierzyną. Widać tlą się w nich jeszcze resztki człowieczeństwa. Potem plądrują dom i odjeżdżają. Mówią tylko: "dobranoc" i "powieś się sam".
    Zmaltretowany pan Bernard powoli uwalnia się z więzów. Trwa to ponad godzinę. W samej bieliźnie idzie po ratunek do sąsiadów. Ci dzwonią po policję, pogotowie i zawiadamiają rodzinę p. Bernarda.


    Tak przedstawia wydarzenia poszkodowany - ofiara napaści - 63-letni Bernard J, z którym rozmawialiśmy w szpitalu.
    "Panie, żeby Polak Polakowi zrobił coś takiego. Kiedy wziąłem siekierę i chciałem się bronić, to powiedzieli, że uderzę tylko jednego, a pozostali rozerwą mnie na kawałki, wsadzą do samochodu i ślad po mnie zaginie. To przecież bestialstwo. Nie rozpoznałem nikogo, nawet tych czterech niezamaskowanych. Byli wysocy, młodzi, mieli ponad 20 lat. Potem przyszło jeszcze dwóch w kominiarkach. Musieli wiedzieć, że sprzedałem konia. Pewnie to jacyś miejscowi." Pan Bernard prosi jeszcze, byśmy ten artykuł wysłali do biskupa kaliskiego, żeby widział, co się dzieje w jego diecezji.

Sąsiedzi potwierdzają tę wersję wydarzeń.
    "W sobotę ok. godz. 19. usłyszałam ujadanie psów. Myślałam, że to przyszedł nasz znajomy, z którym byliśmy umówieni, dlatego wyjrzałam, ale nikogo nie było. Psy jednak szczekaly nadal. Później, ok. 21, kiedy mąż już kładł się do łóżka, szczekanie ponownie się nasiliło. Mąż wyszedł na balkon, żeby sprawdzić, co się dzieje, czy czasem ktoś nam nie kradnie czegoś z podwórka. Wtedy usłyszał jakieś głosy, a raczej "mamrotanie", ale myślał, że to pijaki, którzy czasami się tu kręcą. Gdzieś za 15 dziesiąta usłyszał, jak ktoś woła go po imieniu. Wyszłam zobaczyć, choć trochę się bałam, ale skoro wołał po imieniu, to musiał być jakiś znajomy. Kiedy otworzyłam drzwi, to aż się przeraziłam. Na progu stał nasz sąsiad - p. Bernard. Wyglądał strasznie - pokrwawiony, czarny od dymu, z rąk zwisały krople krwi, oko było prawie na wierzchu. Poznałam go tylko po głosie. Powiedział :"Zobaczcie, co mi zrobili". Zaraz zadzwoniliśmy po policję i pogotowie oraz po siostrzenicę, która czasami do niego przychodziła, by pomóc w porządkach.
    Pan Bernard bardzo cierpiał, szczególnie dokuczały mu rany po oparzeniu, piekły go i bolały. Ulgę odczuwał, gdy wychodził na zewnątrz, ale na dworze było zimno, więc wracał i potem znowu wychodził. Był w szoku." - mówią sąsiedzi, którzy pierwsi udzielili pomocy p. Bernardowi.
    Sprawa poruszyła nas wszystkich, a szczególnie całą mikstacką społeczność. Wszyscy solidaryzują się z Bernardem J. I choć nie jest on osobą zbyt towarzyską, a czasami lubił nawet komuś dokuczyć, tym razem wszyscy mu współczują ...
    "Tych łotrów trzeba znaleźć, przecież nie może tak być, żeby napadali i znęcali się nad ludźmi".
    " Wszystko idzie od braku kary i braku wychowania, w domu pozwalają młodym na wszystko, nikt ich nie skarci. Szkoła też nie może nikomu nic zrobić, więc rosną tacy bandyci. Niedawno u nas w szkole podstawowej w Mikstacie powiesili kolegę za szelki w ubiakcji i przez całą przerwę tak wisiał. Albo wepchnęli do ust petardę i chcieli zapalić. Panie, jak tak robią już w szkole podstawowej, to co będzie z kilka lat?" - mówią wzburzeni mieszkańcy Mikstatu.
    Pan Bernard J. przebywa w ostrzeszowskim szpitalu. Jest przytomny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, chętnie z nami rozmawia, nawet się śmieje. Tym razem ofiara napaści miała szczęście, przeżyła. Ilu jednak starszych ludzi zostało zamordowanych dla kilku złotych, ilu młodych zginęło z rąk zwyrodnialców. Zwykle działo się to z dala od nas. Tym razem bestialstwo przyszło pod nasz dom. Policja oczekuje na pomoc w ustaleniu sprawców tego ohydnego czynu.

S. Szmatuła, K. Juszczak

Mówi dr Andrzej Martynow - ordynator oddziału chirurgicznego Szpitala Rejonowego w Ostrzeszowie:
    Pacjenta przywieziono na oddział chirurgiczny 17 stycznia ok. godz. 23.30, czyli w sobotę późnym wieczorem. Stwierdzono u niego rany cięte i kłute głowy, karku, rąk i obu dłoni. Były także oparzenia 1. i 2. stopnia szyi, klatki piersiowej, obu dłoni i obu przedramion. Są to powierzchowne rany, a poparzenia są nierozległe. Czas pobytu pacjenta w szpitalu zależy od tego, jak będą się goić poparzenia, bo w pierwszych dniach jeszcze nie jest możliwa pełna ocena głębokości uszkodzeń. Na chwilę obecną (19 bm., godz. 13.00) wygląda na to, że są to oparzenia 2 stopnia i sądzę, że do końca tygodnia pacjent powinien zostać wypisany ze szpitala.
    Trzeba przyznać, że pacjent miał sporo szczęścia, bowiem rana kłuta na plecach nie była głęboka, a oparzenia mogły spowodować uszkodzenia oczu. Pacjent ma bardzo dużo szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia, że to tak się skończyło.

1994 - 2007 © Borkow

=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">