Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 01


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





WIDZIAŁAM RENIFERY

    Okres Bożego Narodzenia - św. Mikołaj, Wigilia, choinka to czas nostalgii, powrotu myślami do lat dzieciństwa, które jednak nie dla wszystkich kojarzą się z radosnymi, beztroskimi chwilami.


Pani Krystyna z wnukami - Patrykiem i Jagodą

    W Czarnymlesie (gm. Przygodzice), graniczącym z naszą gminą, mieszka p. Krystyna Kupczyk. Oto, co od niej usłyszałem:
    "Urodziłam się w 1937r. koło Brześcia na Polesiu (dziś Białoruś). Rodzice i dziadkowie pochodzili z Wielkopolski. Dziadek kupił na wschodzie ziemię, wykarczował ją pod gospodarstwo. Był kolejarzem, więc łatwiej było mu tam przewieźć maszyny i inny sprzęt. Miałam 3 lata, gdy pewnej bardzo mroźnej lutowej nocy 1940r. przyszli do nas uzbrojeni Rosjanie i kazali opuścić dom. Można było zabrać ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Mnie i mojego starszego brata mama owinęła w pierzyny. Tak udaliśmy się na stację kolejową. Zostawiliśmy 15ha ziemi i dużo trzody. Podróż bydlęcymi wagonami trwała chyba ze 2 tygodnie. Wywieziono nas w okolice Archangielska, blisko koła podbiegunowego. Żeby dojechać do celu, do dość ludnej osady Zaria nad Dźwiną, musieliśmy się przesiąść na odkryte samochody ciężarowe. Razem z grupą Polaków zamieszkaliśmy w nieogrzewanym baraku, który nie stał bezpośrednio na gruncie, ale na palach. Panował 40- stopniowy mróz, śniegu leżało na 2m, więc poruszaliśmy się w tunelach. Ojciec postarał się o piecyk, aby ogrzewać nasze ciasne mieszkanie. Wkrótce urodziła się siostra, bo mama, wyjeżdżając z Polski, była w ciąży. Mleko mama zdobywała w ten sposób, że sprzedawała po pęczku pierza z naszych pierzyn. Na osobę był przydział 100g ciemnego chleba i talerz lichej zupy na dzień. Siostra zmarła jednak po 2 latach z głodu. Aby dostać kartki żywnościowe, rodzice musieli ciężko pracować przy wyrębie drzew w lesie. W wyniku wycieńczenia ojciec zmarł. Mama nadal musiała pracować. I ojca, i siostrę pochowaliśmy w lesie, prowizorycznie ogradzając mogiłę. W Zarii widzieliśmy stadko reniferów, które pędzili ludzie jadący psim zaprzęgiem. Pewnego razu to nawet biały niedźwiedź próbował wejść do naszego baraku, ale został spłoszony krzykiem. Po śmierci ojca, gdy miałam 4 - 5 lat, poszłam do przedszkola. Nie pamiętam, aby w tej miejscowości była szkoła, kościół czy cerkiew. Święta Bożego Narodzenia obchodziliśmy bardzo skromnie: ziemniaki w mundurkach, chleb jako opłatek. W gronie rodzinnym śpiewaliśmy kolędy. Choinka była tylko w przedszkolu. Paczki z UNRR-y z żywnością i odzieżą zaczęły docierać w 1943r. , ale najbardziej potrzebujący niewiele z tego dostali. W Zarii mieszkaliśmy chyba ze 4 lata, potem wraz z innymi wyjechaliśmy do Łomonosowa, na drugą stronę Dźwiny. Tam był sowchoz, jako tako było rozwinięte rolnictwo, a więc łatwiej dało się przeżyć. Przeprawa przez rzekę mogła odbywać się tylko zimą, po lodzie. Podczas tej przeprowadzki mama o mało nie straciła życia. Przypomniało jej się o naszym piecyku i zawróciła. Zeszła jednak z utartego, bezpiecznego szlaku i weszła na rzekę w tym miejscu, gdzie lód był słaby. Wpadła do wody i chyba tylko cudem wyszła cało z opresji. Jak to wyglądało przy 40-stopniowym mrozie, można sobie wyobrazić. Bardzo wycieńczona wróciła po 2 dniach. Nas chciano już oddać do domu dziecka, bo jej powrotu nie spodziewano się. W Łomonosowie żyliśmy ok. 1,5 roku. Łączności z krajem nie mieliśmy żadnej. Siostra mamy poszukiwała nas przez Czerwony Krzyż, ale dostała odpowiedź, że nie żyjemy. Z Łomonosowa pojechaliśmy daleko na południe, w okolice Charkowa na Ukrainie. Pamiętam, że tam, gdy się modliliśmy regularnie o tej samej porze (rodzice byli bardzo religijni i nam też to wpajali), przychodzili Ukraińcy, aby słuchać i uczyć się, bo to było u nich zabronione (obrazy mieli, ale pochowane). O naszą grupę upomniał się gen. Sikorski. W 1946r. wróciliśmy do Polski, do Wielkopolski. Wracaliśmy również pociągiem. Całym naszym dobytkiem były wszy i wrzody. Dom, gospodarstwo przydzielono nam w Czarnymlesie - puste. Musieliśmy zaczynać od początku. Jako repatrianci nie otrzymaliśmy żadnej pomocy. Rodzinnych stron, jak dotychczas, nie odwiedziłam. Może bym i pojechała, gdyby była możliwość zabrania się z jakąś wycieczką. Raz byłam już stosunkowo blisko Brześcia, podczas wycieczki do Wilna. Czułam nawet zapach kraju lat dziecinnych.
    Moje wnuki wierzą w św. Mikołaja i w to, że przyjeżdża saniami zaprzężonymi w renifery. Jako prezenty dostają najpotrzebniejsze rzeczy, trochę słodyczy, zabawki. Wigilię spędzamy tradycyjnie, rodzinnie. Biały obrus, wolne nakrycie dla ewentualnego wędrowca, zupa grzybowa z łazankami, karp w 3 postaciach, śledzik, kompot z suszonych owoców, makiełki, ziemniaki... Sianka pod stół już nie kładziemy, to chyba dla wygody, aby się nie nabrudziło. Nie mamy już też żywej choinki - z tych samych względów, ale też i z oszczędności. Dzielimy się opłatkiem, dajemy sobie po kolacji prezenty, idziemy na pasterkę. Wigilia zawsze była i będzie w naszym domu postna - chociażby dla zdrowia. Jestem przeciwko zmianom tradycji tego typu".


    Od siebie dodam jeszcze kilka zdań na temat tytułowego renifera. Renifer (ren) należy do rodziny jeleniowatych, spokrewnionych z bydłem i antylopami. Oprócz reniferów do jeleniowatych zaliczamy: łosia (jako największego; alaskański mierzy nawet 2m wysokości, waży 800kg), jelenia płowego szlachetnego, daniela, mundżaka, sarnę, marala, wapiti, sikę i najmniejszego pudu chilijskiego - 33cm, ok. 9kg. Samcom jeleni co roku odrastają nowe poroża. Samice, z wyjątkiem reniferów, ich nie mają. Ciężar poroża jelenia płowego szlach. może sięgać 35kg, a rozpiętość łopat łosi może wynosić 2m. Renifery żyją w północnej Eurazji, w Ameryce Pn. (karibu), na Grenlandii. W Eurazji, zwłaszcza w Północnej Skandynawii są one na pół udomowione, ogólnoużytkowe: siła pociągowa do sań, mięso, skóry.
    Mamy nadzieję, że tegoroczny św. Mikołaj okazał się bardzo hojny dla wszystkich naszych czytelników.

Ryszard Pala


1994 - 2007 © Borkow

eszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">