» Numer 46


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





KONSERWAtysta

Gay is ok?

    Do wczesnych lat 80- tych homoseksualizm traktowany był jako "choroba" przez WHO, byli też lekarze pomagający ludziom nią dotkniętym. Tak było kiedyś, w zamierzchłych czasach, gdy świat spowijały chmury ciemnoty, zacofania i wściekłej nietolerancji. Dziś, kiedy prąd nowoczesności i postępu pcha nas w lepsze jutro, ku wspanialszej przyszłości, zmienił się i stosunek do homoseksualizmu. Być ped... (o! przepraszam, być "kochającym inaczej" lub "alternatywnie"), to teraz powód do dumy. Obnoszenie się i manifestowanie swojej inności seksualnej bez cienia żenady czy jakiegokolwiek zakłopotania to przecież obowiązująca niemal norma. Że wspomnę choćby dwa nazwiska; G. Michael czy E. John (gwiazdy muzyki pop). Kiedy spokojnie stwierdzam, że związki czy to homoseksualne są obrzydliwe, chore ze wszech miar, nie do przyjęcia, zostaję zasypany oskarżeniami o nietolerancję, faszyzm, rasizm, ksenofobię, wstecznictwo i ciemniactwo. Aż mi się ciśnie pod pióro analogia do Żydów amerykańskich. Tam każda próba zweryfikowania czy to prawdy o Holocauście, czy sprawy odszkodowań urywana jest jednym słowem: antysemityzm. To słowo - klucz odpowiednio nagłośnione przez media jest początkiem końca każdego, kto podobnej weryfikacji próbował. W przypadku "kochających inaczej" sytuacja jest identyczna. Tu wyrazów - kluczy jest więcej, ale efekt końcowy taki sam.
    Śmiałek odstający od słusznych poglądów jest zręcznie dyskredytowany (to SLD umie robić!). Gdy już nikt nie "odstaje", otumanionemu przez TV społeczeństwu można wcisnąć każdą głupotę. Na przykład taką, że związki homoseksualne czy lesbijskie są równe heteroseksualnym, a często są od nich lepsze. A skoro tak, droga do ślubów kościelnych, adopcji i innych ustępstw i przywilejów dla w.w. stoi otworem. Homoseksualizm to dewiacja seksualna, inaczej zboczenie. I tak trzeba to zjawisko traktować!
    Dziś mamy dewiantów spod sztandaru GAY and LES.
    Jutro zewrą szeregi inne środowiska o odmiennej orientacji seksualnej walcząc o "swoje prawa". Jakie? Bo ja wiem? Może na początek zoofile, pedofile i nekrofile!!
    Że homole to duży odsetek ludzi na eksponowanych stanowiskach, gwiazd Hollywod czy muzyki pop? Być może, i co z tego?!
    Proszę zauważyć, jak szybko przeszliśmy od nieśmiałego wołania na puszczy, poprzez kluby GAY and LES, dyskoteki dla tychże itp., aż do ślubów kościelnych czy adopcji.
    Bo że dojdzie do tego, nikt chyba z odrobiną oleju w głowie, nie ma wątpliwości.
    Pytanie, na czym w tej materii skończymy i czy Polska długo się jeszcze będzie opierać? Co do pierwszej części, nie wiem i nie chcę wiedzieć, jak kogoś to "rajcuje", może sobie pofantazjować.
    Jeśli zaś chodzi o nasz piękny kraj... no cóż!
    Oj, coś mi się wydaje, że to nie drzazga, a solidna kłoda dębowego budulca w oku różnych mniej lub bardziej postępowych państw Europy. Ta wiara, jednak wciąż silnie zakorzeniona w polskich sercach, no i ten nasz Papież, okropny, nieprzejednany konserwatysta! Ciężko się będzie przebić, ale kropla drąży skałę.
    Mam pewną hipotezę. Wydaje mi się, że to, co się mówi, pokazuje i pisze na tematy GAY and LES ma na celu "uwrażliwienie" szarego obywatela na te sprawy, na ludzkie cierpienia. Wszak taka para "kochających inaczej" cierpi niewypowiedziane męki i katusze, nie mogąc się pobrać czy zaadoptować jakiegoś słodkiego maleństwa.
    Takie "uwrażliwienie", zmiękczanie i zacieranie jasnej granicy między tym, co jest do przyjęcia, a tym, czego zaakceptować nijak nie można, służy, według mnie, jednemu - społeczeństwo, jako naród, ma demokratycznie w dniu głosowania powiedzieć: tak!
    Dać przyzwolenie, świadomie wyrazić zgodę i być za!
    Ciekaw jestem, co pomyślałaby o mnie, dajmy na to, p. Labuda, gdybym jej zadał pytanie, jak doszło do tego, że roztrząsany dylematy pt. "Legalizacja związków homoseksualnych czy adopcja przez nich dzieci"? Chyba by jej wyszło, że rozmawia z ostatnim kretynem, o ile nie gorzej. Świat idzie do przodu, mój mały konserwatysto! Zgoda! Ale tylko w zgodzie z Chrystusową nauką, której nie można przeinaczyć, zreformować czy dopasować do sytuacji. Na koniec dla naszych elit intelektualnych tak bardzo "cacy" i poprawnych, cytat z Boya: "Paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy". A dla wszystkich, ku przekonaniu, motto z amerykańskich banknotów: "In God we trust"- "W Bogu pokładajmy nadzieję".

Piotr Czarnecki


1994 - 2007 © Borkow