» Numer 45


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Sąsiedzka złośliwość czy urzędnicza niemoc

    Posesja p. Renaty i Leszka Harabaszów ze Szklarki Myśln. pozostała jak wyspa, bez drogi dojazdowej, a co dziwniejsze, bez dostępu do wody. Tak stało się od momentu, gdy p. Harabasz zaczął prace przy wykopie pod przewód wodociągowy.


    "Wody z wodociągu miejskiego nie mamy, bo nie było nas stać na jej doprowadzenie - oboje z żoną nie mamy pracy, jesteśmy rodziną wielodzietną. W tym roku ze względu na suszę zabrakło nam wody w studni. Chcieliśmy ja pogłębić, ale rzeczoznawca stwierdził, że to nie zda egzaminu, jest to nieopłacalne, lepiej podłączyć się do linii przebiegającej w odl. ok. 300m. - koszty niewiele większe, a i woda pewniejsza. Gmina, Starostwo Powiatowe oraz MGOPS zadeklarowały pomoc. W połowie października własnymi rękami zacząłem kopać rów wzdłuż dotychczasowej drogi dojazdowej, w kierunku linii wodociągu. Droga ta łączy naszą posesję z droga gruntową główną. Wykopałem ok. 150m, dalej jednak właściciel gruntów, wzdłuż których ta droga biegnie, zabronił mi kopać. Sprowadził Straż Miejską, pracownika MGOPS i sołtysa. Ojciec wspomnianego właściciela (syn mieszka na Śląsku, był nieuchwytny) kazał mi zasypać część wykopu (ok. 30m), bo nie będzie miał dostępu do swych gruntów. Zagrodził też drogę, stwierdzając, że w tym miejscu będzie kopany staw lub budowany dom mieszkalny. Droga, o której mowa, istnieje już chyba ze 100 lat. Korzystali z niej mieszkańcy wszystkich trzech posesji położonych w jej pobliżu, korzystała z niej poczta, energetyka, służba zdrowia itd., biegnie wzdłuż niej linia telefoniczna. Tą drogą, moje dzieci chodziły do odległego przystanku autobusowego, aby dojechać do szkoły. Była ona bezpieczniejsza od leśnej ścieżki, jaką teraz muszą chodzić. Według mnie część drogi, która przebiega przy polu sąsiada i tak należy do mnie, bo wskazują na to kamienie graniczne i mapki. Sprawdziłem to w geodezji. W tejże geodezji stwierdzono, że droga rzeczywiście istnieje od bardzo dawna, ale przebiegała przez trzy posesje, w tym przez moją i sąsiada, który nie pozwala mi z niej korzystać. Konkretnie nie jest jednak powiedziane, czyja ta droga jest. Szukaliśmy pomocy w Gminie, Starostwie, byliśmy u burmistrza, starosty, posła A.Grzyba. Wszyscy twierdzą, że sąsiad nie ma prawa zabronić mi korzystania z drogi i wykonania wykopu. Cóż mi jednak po słowach? Prace związane z przyłączem wodnym zostały przerwane, idzie zima, oficjalnego dojazdu do domu nie mam, boję się o dzieci, żeby im się krzywda nie stała. Władze lokalne nie są w stanie lub nie chcą zadziałać w tym kierunku, wszystko idzie jakoś opieszale, jesteśmy odsyłani od biura do biura. W tej sytuacji byliśmy zmuszeni zwrócić się do sądu o wyznaczenie drogi koniecznej, o wyjaśnienie kwestii podłączenia się do wodociągu." - powiedział p. Harabasz.
    No cóż, komu nie boli, temu powoli. Czy trzeba czekać, aż na spornej drodze dojdzie do jakiejś tragedii? W końcu nerwy mogą kogoś ponieść.

Ryszard Pala

  PS Użytkownicy dotychczasowej drogi są zbulwersowani czynem złośliwego sąsiada.

1994 - 2007 © Borkow