» Numer 35


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





DOŻYNKOWE ŚWIĘTOWANIE W KOBYLEJ GÓRZE

    Długotrwałe susze sprawiły, że bochen chleba z tegorocznych zbóż będzie mniej okazały niż w latach poprzednich. Ale to nie powód, aby nie obchodzić święta plonów, by nie dziękować rolnikom za jeszcze większy trud, na jaki w tych warunkach musieli się zdobyć. W minioną niedzielę podczas swoich gminnych dożynek bawili się mieszkańcy Kobylej Góry. Bawili się hucznie, uczestnicząc w sportowo-dożynkowych zmaganiach, biesiadując, tańcząc i śpiewając, niekoniecznie ludowe piosenki.
    Kobylogórskie święto plonów rozpoczęła msza dziękczynna w intencji rolników. Po niej - nad zalewem, w okolicach baru "Bistro", odbywał się dożynkowy festyn. Przy wtórze żartobliwych przyśpiewek "Kobylogórzan", starostowie dożynek przekazali dorodny bochen chleba gospodarzowi tej ziemi - wójtowi Jerzemu Przygodzie. Rola starostów dożynkowych przypadła w tym roku Barbarze Miszkieło i Jerzemu Mamczakowi. Im też kierowani przez Stanisława Kątnego "Kobylogórzanie" dedykowali swe kolejne przeboje.


    Uczestniczącym w zabawie rolnikom dziękował także za zebrane plony starosta ostrzeszowski - Lech Janicki. Wyraził przy tym nadzieję, że przyszłoroczna - już unijna - polityka rolna będzie bardziej skuteczna i pozwoli zachować równowagę i opłacalność produkcji. Oby rzeczywiście tak się stało.
    "Kozy wprowadzić!" - zarządził Sławek Janelt, oznajmiając w ten sposób inaugurację "Turnieju wsi". Wzięły w nim udział kobiety, mężczyźni i dzieci reprezentujące większość wiosek z gminy Kobyla Góra. Nastroje mieli bojowe, a humory dopisywały, zatem zabawa dostarczyła wszystkim niezapomnianych emocji. Już pierwsza z ośmiu konkurencji przyniosła dużo radości. Najszybciej doił kozy mieszkaniec Ignacowa. Pomysłowość organizatorów sprawiła, że przy kolejnych zmaganiach również prowokowały do śmiechu. A rywalizowano m.in. w jedzeniu kiełbasy czy piciu piwa na czas. Były też konkursy zręcznościowe - cerowanie skarpet (panowie), plecienie kwietnych wianków i ubijanie masła (panie). Dzieci zaś mogły się wykazać w celności strzałów do hokejowych bramek. Ostatnią konkurencją było zbudowanie najefektowniejszego stracha na wróble. Pracowały przy tym całe ekipy, radząc i dopingując się wzajem. Jurorzy mieli niełatwe zadanie, w końcu pierwszeństwo przyznano drużynie z Ligoty. Tak naprawdę dopiero wiosną okaże się, czy zwycięski strach potrafi skutecznie pełnić straż.
    Po podliczeniu punktów z wszystkich konkurencji poznaliśmy zwycięzców w "Turnieju wsi". Najlepszy okazał się zespół Ignacowa (97 pkt.), wyprzedzając Ligotę i Marcinki, choć brawa należą się wszystkim wioskom uczestniczącym w dożynkowych zmaganiach.


    W trakcie dożynek poznaliśmy też tegorocznych laureatów gminnego konkursu odbywającego się pod hasłem: "Estetyczna Wieś". Tutaj bezkonkurencyjne okazały się Mąkoszyce, otrzymując w nagrodę 4.500 zł. Pieniądze przydadzą się na pewno. Warto dodać, że już w niedzielę reprezentacja tej wioski wyrusza do zaprzyjaźnionych Mąkoszyc Opolskich na kolejny "braterski pojedynek".
    Kolejne miejsca w konkursie "Estetyczna Wieś" zajęły: Pisarzowice, Marcinki, Ligota, Rybin i Kobyla Góra.


    Coraz rzadziej dożynki kojarzą się z muzyką ludową. Tym razem nawiązano do tradycji, a to za sprawą zespołu "Jezioranki", który przybył aż z Jeziorska. Z kolei do tradycji polskiej gościnności nawiązali starostowie dożynek, którzy, wspomagani przez wójta i radnych, częstowali bawiących się ludzi chlebem, ciastem i innymi darami polskiej wsi.

Mówią starostowie dożynek w Kobylej Górze
    Barbara MISZKIEŁO: "Gospodarzę na 50 ha. Specjalizuję się w produkcji mleka. Mamy 40 sztuk bydła. Gospodarujemy razem z mężem, czwórką dzieci oraz teściową. Pogoda miała bardzo duży wpływ na naszą produkcję, trawa została wypalona przez słońce, a wtedy łąki nie są takie wydajne. Ale mamy trochę zapasów i mam nadzieję, że uda nam się przetrwać ten rok."

    Jerzy MAMCZAK: "Prowadzę gospodarstwo rolne o pow. 24 ha we wsi Parzynów. Głównie hoduję prosięta, w ub. roku sprzedałem ich ok. 900. Warunki życia na wsi w ubiegłym roku się pogorszyły, ale z produkcji nie rezygnuję - może kiedyś się to poprawi."

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow