» Numer 35


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Ostrowski FUM

    Ostrzeszów już dawno pozbył się "złotej kury", jakim była Fabryka Urządzeń Mechanicznych. Szkoda tych miejsc pracy, ale jest to cena, jaką trzeba było zapłacić za "wiatr od morza". Dziś w podobnej sytuacji znalazł się Ostrów Wlkp. ze swą Fabryką “Wagon", największą w płd. Wielkopolsce. Podobnie jak ostrzeszowski FUM dawała zatrudnienie nie tylko miejscowym, ale także ludziom w promieniu wielu kilometrów, w tym także mieszkańcom naszej gminy, powiatu i samego Ostrzeszowa. Odległość nieduża, połączenie dobre. Jednym z pracowników fabryki "Wagon" jest p. Paweł Koryciak ze Szklarki Myśl. Lubeszczyka. Poprosiłem go o opisanie problemu, z jakim się zetknął.


    "W 1988r. skończyłem przyzakładową szkołę zawodową przy ZNTK w Ostrowie i w tym samym roku podjąłem pracę, której dla wszystkich starczało, zatrudnienie było pewne, zarobki niezłe. W najlepszych latach pracowało tam 8 tys. ludzi. Niestety jakieś 2 lata temu, gdy zakład zaczął się prywatyzować, spadły zarobki, zaczęto zwalniać ludzi. Na początku bieżącego roku zaczęły się strajki, a ich główną przyczyną były zaległości w wypłacaniu pensji. W lipcu dostałem 50% należności za czerwiec. Żona nie pracuje, mam 3 dzieci w wieku 12, 7 i 3 lat. W roku 1999 zaczęliśmy budowę domku, korzystając z pożyczek zakładowych. Budowy tej w obecnej sytuacji nie możemy kontynuować. Żyjemy dzięki pomocy rodziny. Syn od września pójdzie do szkoły, dobrze, że chociaż wyprawkę dostał i nieodpłatnie podręczniki, w ten sposób zaoszczędziliśmy ok. 200zł.
    Ale już córce musimy wszystko kupić. Poza tym dzieci trzeba ubrać, zima idzie, opał potrzebny. Raczej nic dobrego nie można wróżyć naszemu zakładowi. W tej chwili biorę udział w strajku okupacyjnym (12x12 godzin). Podczas “zmiany" dostajemy jeden posiłek organizowany przez związki zawodowe. Wraz ze mną do Ostrowa dojeżdża sporo ludzi z naszego terenu, np. ze Szklarki Przyg., Jesiony, Kotowskiego, Niedźwiedzia, Mikstatu. Trzeba będzie pewnie rozglądać się za inną pracą."
    Państwo Koryciakowie próbują się uśmiechać, ale widać, że przychodzi im to z trudem. Jaka przyszłość przed nimi? Nie jest to tylko ich problem. W podobnej sytuacji jest bardzo wiele rodzin żyjących na ostrzeszowskiej ziemi.

Ryszard Pala


1994 - 2007 © Borkow