» Numer 34


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





NIE MA TO JAK RODZINA!

"Czwordonów ród zebrał się dziś,
by się zapoznać i w zgodzie żyć.
Przeminął dzień, nie minął rok,
aby się spełnił nasz drugi zlot."



    Taki dzień się zdarza raz - można by powiedzieć, gdyby nie fakt, że 16 sierpnia odbył się już drugi rodzinny zjazd rodu Czwordonów. Był równie udany jak poprzedni, a nawet - zdaniem wielu - jeszcze lepszy. Jak przystało na II zjazd, liczba jego uczestników też dwukrotnie wzrosła. W ośrodku "Polonia" w Szklarce Myślniewskiej, gdzie członkowie rodziny Czwordonów wyznaczyli sobie spotkanie, zjawiło się 171 osób (łącznie z dziećmi). Tańcom, śpiewom i innym swawolom nie było końca... Nie zabrakło też łez radości, gdy po latach niewidzenia krewni padali sobie w objęcia.
    Z inicjatywą rodzinnych spotkań wyszedł rok temu Tadeusz Czwordon. Wtedy też doszło do spotkania kilkudziesięciu przedstawicieli rodu, przede wszystkim z Ostrzeszowa i okolic. Do swojej pasji poznawania rodzinnych korzeni p. Tadeusz zjednywał kolejnych krewnych. W kilkuosobowym gronie opracowali drzewo genealogiczne, zawierające prawie 500 nazwisk! Zagłębiając się w historię rodu, autorzy dotarli aż do Macieja Czwordona, urodzonego w 1753 r. Wprawdzie odnaleziono jeszcze starszych protoplastów, ale nie są oni w pełni udokumentowani. Na wielkiej tablicy w różnych kolorach zaznaczone zostały wszystkie odgałęzienia rodu. Wzbogaciła się również mapa uczestników zjazdu. Przybyli z wielu miast i regionów Polski oraz Europy, co sugerowały flagi Wielkiej Brytanii, Niemiec, Czech, Szkocji, UE i Polski, powiewające przed wejściem na salę.
    Z Wielkiej Brytanii przyjechał na zjazd Marek Czwordon, zarazem reprezentując Szkocję, gdzie do niedawna mieszkał:
    "W Polsce jestem siódmy raz. Żona jest Polką. Jest tu sporo osób, których nigdy nie widziałem. Jednego ze swoich najstarszych kuzynów - Henia Czwordona, spotkałem ostatni raz, gdy miałem 7 lat. Spotkaliśmy się po 40 latach. Innych znów nie widziałem 25 lat. Niektórzy z moich kuzynów są babciami i dziadkami, a znałem ich jako młodych ludzi. Ale nie powiem, którzy zmienili się mało, a którzy dużo."
    Dieter Czwordon przyjechał na zjazd z Niemiec: "Jestem w tym regionie po raz pierwszy. Jestem zachwycony, spotkałem tu siostry mojego ojca, których wcześniej nie znałem."


    Drzewo genealogiczne wzbudzało wielkie zainteresowanie. Każdy doszukiwał się własnego na nim miejsca. Organizatorzy zjazdu wyszli naprzeciw rodzince i przygotowali dla wszystkich płytki CD z drzewem rodu.
    Ale pamięć zawarta na płycie nie zastąpi tej ludzkiej. W intencji nieżyjących już członków rodziny modlono się podczas mszy w kościele farnym, która stanowiła preludium spotkania. Zaraz potem na grobach zmarłych członków rodu złożono kwiaty i zapalono znicze.
***
    Zabawa w Ośrodku "Polonia" rozpoczęła się od obwieszczenia Kapituły Rodu Czwordonów, która nadała przywilej Honorowego Członka Rodu: Władysławowi Czwordonowi, Michalinie Seifert z domu Czwordon, Janowi Czwordonowi, Władysławie Górze z domu Czwordon, Dieterowi Czwordonowi i Marii Adamskiej. Zaś Irenie Czwordon przyznano tytuł Honorowego Gościa.
    Niektórych z seniorów poprosiłem o wypowiedź.
    Władysław Czwordon (82 lata): "Dzięki temu zjazdowi poznałem całą rodzinę. Pochodzę z Ostrzeszowa, z ul. Grabowskiej. Wywędrowałem do Wrocławia, a teraz po 55 latach znów wracam do korzeni. Moim marzeniem jes,t aby zdopingować wszystkich, by decydowali się na tworzenie historii pokoleń."


    Władysława Góra (79 lat): "Zjazd jest bardzo ładny. Nie jest możliwe, by w tak licznym gronie znać wszystkich, więc, korzystając z okazji, poznajemy dalszych krewnych. Wszyscy jesteśmy jedną rodziną."
    O tym, że ród Czwordonów ma przed sobą przyszłość, świadczy udział w zjeździe młodzieży i dzieci. Również dla nich impreza stała się okazją do zawarcia znajomości, przyjaźni.
    Mateusz Hacuro z Wrocławia i Konrad Stempniewicz z Ostrzeszowa tu właśnie poznali się i od razu zostali kolegami. Obu chłopcom bardzo podobała się zabawa na huśtawkach. Ale - jak zgodnie przyznają - najwięcej radości sprawiło im... jedzenie. Można przypuszczać, że nie byli w tym twierdzeniu osamotnieni.
    Zdecydowanie najmłodszym pupilkiem familii okazał się zaledwie 7-tygodniowy Natan Grzywacz. Natan tańczył jedynie na rękach rodziców, ale inni uczestnicy spotkania, przy muzyce zespołu "Pasmo" bawili się do białego rana. Nie tylko tańczyli, lecz również śpiewali. Szczególną ku temu okazją było wspólne odśpiewanie "Hymnu Rodu Czwordonów", do którego słowa ułożył Jan Góra (cytujemy początek i zakończenie tego hymnu).
    Utwór zrobił furorę, ale nie mniejsze wrażenie wywarła studentka z Ostrowa - Katarzyna Czwordon, przyjeżdżając na imprezę efektownym "Junakiem" (zdjęcie na stronie 1). Motory to wielka pasja Kasi:
    "O zjeździe dowiedziałam się od ojca, który jest konstruktorem motocykli, więc "świr motocyklowy" też przejęłam od niego. Podoba mi się takie utrzymywanie więzi rodzinnych. Wcale nie uważam, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Uczestniczę w zjeździe z przyjemnością. Gdziekolwiek mogę jechać motocyklem, jadę tam bardzo chętnie. Można tutaj poznać członków swojej rodziny, o których się nawet nie słyszało. Rodzina powinna trzymać się razem, bez względu na to, jaka jest wielka."
    Skoro tak ciepło o rodzinie wypowiada się przedstawicielka młodego pokolenia, można być pewnym, że przed klanem Czwordonów jest przyszłość.

"Dlatego też weselmy się,
nie pamiętając, co było złe.
Bo jutro już przeminie czas
i się zakończy nasz drugi zjazd."

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow