» Numer 30


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





NIE TYLKO HILARY

   Wierszyk o okularach roztargnionego pana Hilarego wszyscy znamy, ale coś podobnego może przydarzyć się każdemu z nas. Przytoczę kilka przykładów z nadzieją, że Czytelnicy zechcą podzielić się z nami swymi przygodami na łamach “CzO". Podczas pobytu nad Balatonem na Węgrzech byłem świadkiem , jak pewna Rosjanka z Dalekiego Wschodu zgubiła w czasie kąpieli złotą obrączkę. Duży problem, zważywszy ze były to czasy, kiedy turyści musieli wpisywać do deklaracji celnej wszystkie cenniejsze przedmioty. Gdyby ta kobieta obrączki nie miała podczas powrotu, a byłaby kontrola, to miałaby duże kłopoty. Cała grupa zaczęła więc poszukiwania w jeziorze, które w tym miejscu miało ok. 1.5 m głębokości. Tak długo nurkowano, aż zgubę znaleziono.
   Drugi “złoty" przykład. Mój brat w czasie zimy rzucał śnieżkami. Pod wpływem zimna palec się skurczył i luźna obrączka poleciała razem ze śnieżką. Nie sposób było ją znaleźć w głębokim śniegu. Dopiero podczas odwilży, gdy śnieg stajał, zguba została przypadkowo odzyskana.
   I kolejne złoto. Tym razem wprost “cudowne" odzyskanie obrączki, którą moja znajoma dała swej córeczce do zabawy na łące. Mama o obrączce zapomniała, a dziecko ją zgubiło. Zguba znalazła się następnego roku, gdy owa pani ubijała na metalowy pręt owcę, tzn. łańcuch, do którego była ta owca uwiązana. Jakie było zdziwienie, gdy na pręcie coś zabłyszczało; tym czymś była obrączka, bo w nią akurat pręt trafił! To się zowie szczęście.
   Ostatni przykład, podobny do tego ze wspomnianego na wstępie wiersza, tylko że rekwizyt inny. Obserwowałem, jak sąsiad szuka cygarniczki, bo chciał zapalić papierosa. Trwało to jakiś czas, aż zorientował się, że ma ją po prostu w ustach.

(rysz)


1994 - 2007 © Borkow