» Numer 30


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Ofiar nie było

    Nasza "autostrada", czyli droga wojewódzka E 11 jest zawsze bardzo zatłoczona. Ruch zrozumiały, bowiem jest to magistrala łącząca serce Śląska z sercem Wielkopolski. Każdy z nas wie, jak trudno się tu "przepchać", jak trudno wyprzedzić na tej wąskiej, w dodatku o słabej nawierzchni drodze. Koleiny są tak głębokie, że wkrótce będzie można jeździć tylko po koleinowych torach. Fatalny stan nawierzchni i nieustanny ruch sprawiają, że wypadków i kolizji drogowych jest tu bardzo dużo, również na naszym, ostrzeszowskim odcinku. Sytuację poprawiły na pewno sygnalizacje świetlne na newralgicznych skrzyżowaniach, ale i tak policja i pogotowie często wzywane są do wypadków właśnie na tej trasie.
    Tak było też i w ubiegłym tygodniu. 14 i 17 lipca doszło do dwóch bardzo groźnie wyglądających kolizji, które, na szczęście, skończyły się dobrze dla uczestniczących w nich kierowców.
    Wielu z nas przygotowuje się do wakacyjnych podróży. Prowadząc swój samochód, zachowujmy się tak, żeby nawet w wyniku błędu innego użytkownika drogi, mieć szansę na obronę. Nie pędźmy, nie spieszmy się tak bardzo, przewidujmy zagrożenia, miejmy respekt przed każdą jazdą.


    Przypominamy, że trwa policyjna akcja "Krzyś", skierowana przeciwko prowadzeniu pojazdów przez nietrzeźwych kierowców. Każdy kieliszek czy kufelek to kategoryczne "STOP" dla kierowcy. Ta zasada nie może być łamana przez nikogo.
    Kierowcy uczestniczący w opisanych zdarzeniach byli trzeźwi. Być może właśnie dzięki temu zachowali do końca trzeźwość umysłu i wyszli z opresji cało.

Urwane koła
    Kierowca wielkiej ciężarówki, który 14 ipca jechał z Wielunia do Niemiec, nie przypuszczał, że jego podróż skończy się już pod Ostrzeszowem i to w taki sposób.
    Był właśnie na ul. gen. Sikorskiego "na górce", kiedy zobaczył toczące się po drodze koła.
    "W pewnym momencie widzę, że z samochodu, też ciężarowego, jadącego z przeciwka, urwały się koła i pędzą wprost na mnie. Odruchowo odbiłem kierownicą, zarzuciło skrzynią i oto efekt - cały samochód w rowie, kabina urwana" - relacjonuje poszkodowany kierowca.


    Kierowca samochodu, któremu oderwały się koła również opowiada o zdarzeniu.
    "Jadę z Poznania, ładunek mam do Krakowa, ale najpierw jeszcze do Sosnowca, do domu. W pewnym momencie urwały się koła mojego samochodu - dwa koła bliźniaki przy ciągniku z lewej strony. Jedno koło poszło na nadjeżdżający samochód. Żeby nie było uderzenia, odbił wprawo i wjechał w rów, drugie koło poleciało prosto. Dziwne jest to, że nie ma nigdzie nakrętek, szukamy ich, ale są tylko kołpaki rozjechane przez inne samochody. Nie wiem, co się mogło stać."
    Całe szczęście, że obaj kierowcy jechali stosunkowo wolno i mimo groźnie wyglądającego wypadku, nikomu nic się nie stało. Natomiast straty wynoszą ok. 100tys. zł.
    Na miejscu zdarzenia jest tylko jeden policjant z drogówki. Dwoi się i troi, by nie powstawały korki, przecież to niezwykle ruchliwa trasa - Poznań - Katowice. Czy aby resort nie przesadza z tymi oszczędnościami?

Karambol w Niedźwiedziu
    Na tej samej trasie nieco później - 17 lipca również miało miejsce wypadek drogowy. Z udziałem samochodów ciężarowych.
    Młody kierowca próbował tuż przed linią ciągłą wyprzedzić inny samochód. Niestety, ten manewr został wykonany bez zachowania odpowiedniej ostrożności, nieodpowiedzialnie. Kierowcy zabrakło wyobraźni, widząc grozę sytuacji i chcąc ratować się przed czołowym zderzeniem z prawidłowo jadącym z przeciwka busem, ucieka do rowu. Niestety zabrakło miejsca i czasu - bus uderza w bok ciężarowego. Rozbite samochody, powybijane szyby, zmiażdżone maski - to efekt nieostrożności i drogowej nonszalancji młodego kierowcy.
    Mówi kierowca busa - p. Jerzy Urbaniak z Ociążą gmina Nowe Skalmierzyce.


    "Jechałem z Ostrzeszowa, gdzie maiłem do załatwienia sprawę w..... w kierunku Ostrowa. W pewnym momencie widzę, że duży, ciężarowy samochód zaczyna wyprzedzać nieprawidłwo, "na trzeciego". Chyba mnie zobaczył, bo zaczął uciekać w lewo, do rowu. Niestety byłem już zbyt blisko. Zareagowałem świadomie i jadąc prosto na ten samochód, trzymałem się mocno rękami i nogami, myśląc o tym, by uderzenie nie wyrzuciło mnie prze okno. Udało się, uderzyłem się tylko trochę w głowę i mam lekkie zadrapnie na czole.
    Nie mam żalu do kierowcy, który spowodował ten wypadek, jest jeszcze młody i brak mu doświadczenia. Mam nadzieję, że to zdarzenie czegoś go nauczy i będzie jeździł tak, by nie zagrażać innym i sobie. Jestem doświadczonym kierowca, jeżdżę ponad 40 lat i nigdy dotąd nie miałem żadnego wypadku, nawet najmniejszej stłuczki. Zadzwoniłem do żony, żeby jej powiedzieć o zdarzeniu i uspokoić, że mi się nic nie stało. A samochód, rzecz nabyta, najważniejsze, że wszyscy wyszli z tego cało".
    W wyniku kolizji droga została skutecznie zablokowana i powstał ponad dwukilometrowy korek.

sm


1994 - 2007 © Borkow