» Numer 29


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





"Ku świętości, czyli..."

    Po raz kolejny, bo 69, mieszkańcy Ostrzeszowa i proboszczowie poszczególnych parafii mieli zaszczyt gościć Poznańską Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę. Wydawałoby się, że jej przybycie to nic nieznaczące wydarzenie, ponieważ odbywa się ona co roku i podąża do tego samego miejsca - Częstochowy.
    Jednak jest w tym coś niezwykłego, a raczej ktoś niezwykły - człowiek. Skład tak licznej grupy każdorazowo zmienia się. Są osoby, które idą pierwszy raz, a także te, które już mają za sobą kilka takich pielgrzymek.


    Ale, co najważniejsze, każdy pielgrzym to zupełnie inny człowiek, z innym bagażem doświadczeń, innym sercem, celem i oczekiwaniami.
    O to, jaki jest ten najważniejszy cel, oczekiwania, zapytałam niektórych z przybyłych gości:

Katarzyna Zastróżna z Kluczewa
    Idę w swojej intencji, czyli z prośbą o zdrowie.

Monika Kubaczewska z Ostrowa Wielkopolskiego
    Moim celem było pójście w pewnych intencjach, przede wszystkim o zdrowie dla mojej rodziny, za różne osobiste sprawy. Mam nadzieję, że Matka Jasnogórska pomoże mi w tym i przez cały rok będzie czuwała nade mną. Jest to moja czwarta pielgrzymka i chciałabym co roku chodzić.

Bartek Nowak z Międzychodu
    Zmierzam do Częstochowy, ponieważ chcę pomodlić się tam we wszystkich intencjach, które powierzyła mi moja rodzina, znajomi, przyjaciele.

Ewa Dojaś z Poznania
    Idę pierwszy raz, a moim celem są intencje: o zdrowie dla mojej mamy i o pomyślne zdanie egzaminu przez mojego chłopaka.

Anna Leśna z Jarocina
    Idę w intencji mojej rodziny, żeby zapanowało w niej szczęście i miłość, z prośbą o dobrego męża. Idę również w intencji wszystkich rodzin, które mają dzieci niepełnosprawne, aby Pan Bóg dał im siłę do zmagania się z trudem dnia codziennego.



    Nie możemy także zapominać o ostrzeszowianach, którzy zawsze z otwartym sercem wychodzą pielgrzymom na spotkanie i przyjmują pod swój dach. Z nimi również postanowiłam porozmawiać, zadając im następujące pytania: od ilu lat goszczą Państwo u siebie pielgrzymów i co wpłynęło na podjęcie takiej decyzji?"

p. Rafał Adamski
    Przyjmuję pielgrzymów od dawna, ponieważ kiedyś sam chodziłem i korzystałem z gościnności innych ludzi, za co jestem im bardzo wdzięczny. Teraz w ten sam sposób próbuję się odwdzięczyć, bo wiem, że oni tego potrzebują.

Kobieta
    Przyjmuję pielgrzymów już 15 lat, a robię to, aby spełnić dobry uczynek, a także ze względu na to, że nie mam takiego zdrowia, a biorąc ich pod swój dach w pewnym sensie też uczestniczę w pielgrzymce.

p. Wiesława Posch
    Pielgrzymów przyjmuję od 10 lat, ponieważ sama kiedyś chodziłam w Poznańskiej Pieszej Pielgrzymce i wiem, że należy pomóc młodzieży, żeby również mogli doświadczyć wielu wspaniałych wzruszeń. Jestem przekonana, że moja córka już w przyszłym roku także będzie uczestniczką takiej pielgrzymki.

p. Aneta Klimek
    Sama szłam kiedyś w pielgrzymce, więc wiem, jaki to jest wysiłek, poświęcenie, a poza tym jest to jeden z uczynków miłosierdzia co do ciała, więc robię to jak przystało na chrześcijanina.

p. Teresa Kałużna
    Nigdy nie byłam na pielgrzymce, ale przyjmuję pielgrzymów pod swój dach, bo uważam, że tak wypada.

    O wypowiedź poprosiłam także ks. Józefa Wachowiaka z parafii św. Jadwigi Królowej.
    Pielgrzymka podnosi człowieka na duchu, ale jest to przede wszystkim takie "sacrum, ponieważ już w Starym Testamencie człowiek poszukiwał Boga i pielgrzymował do Jego świątyń. Ludzie również dlatego pielgrzymują do miejsc świętych, gdyż chcą ofiarować Matce Boskiej jakieś trudne chwile, problemy.
    Niestety trud i cierpienie to pojęcia dobrze znane człowiekowi, ale tak naprawdę tylko dzięki nim możemy stać się silnymi ludźmi i osiągnąć wymarzony cel."

J. Krzyżanek


1994 - 2007 © Borkow