» Numer 27


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





KONFERENCJA U STAROSTY

    Niezwykle istotne sprawy dla mieszkańców naszego powiatu poruszono podczas ostatniej, odbywającej się 24 czerwca konferencji prasowej u starosty. Mówiono o Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, pieniądzach z PFRON-u, a przede wszystkim o zapaści, jaka dotknęła tutejszy ZZOZ, zmuszając jego kierownictwo do wręcz rewolucyjnych działań.


CZARNE CHMURY NAD ARiMR
    Biuro ARiMR do ubiegłego roku mieściło się w UMiG. Obecnie agencja ma siedzibę na ul. Kościuszki. O prowadzonych przez nią działaniach mówił na konferencji kierownik powiatowego biura Robert Pustkowski. Głównym zadaniem agencji jest ewidencja zwierząt. 31 marca dobiegło końca znakowanie bydła. Niebawem ma rozpocząć się ewidencja trzody chlewnej. Tymczasem po zmianach w kierownictwie ARiMR nad funkcjonowaniem biur powiatowych zawisły czarne chmury. Nowy prezes przewiduje zmniejszenie ilości biur z 316 do 200. W Wielkopolsce miałoby ich pozostać 16 (obecnie 31). Na razie nie ma informacji, które biura byłyby zredukowane, ale jak powiedziano podczas konferencji - "lepiej na zimne dmuchać". Dlatego też starosta L. Janicki zapowiedział starania powiatu i Związku Gmin Ziemi Ostrzeszowskiej, aby zapobiec nierozsądnym działaniom. Pomysł likwidacji biur powiatowych ARiMR, które mają wprowadzać system Ajax, starosta nazwał pozbawionym logiki. To właśnie zadaniem biur, prócz przeprowadzania ewidencji zwierząt, będzie informowanie rolników o przepisach unijnych i pomoc w wypełnianiu dokumentów koniecznych do otrzymania świadczeń z UE. Oddalenie rolnika od agencji na pewno wpłynie na zmniejszenie środków pomocowych. Pozostaje wierzyć, że pomysł nowego prezesa nie zostanie zrealizowany lub też, że ostrzeszowskie biuro będzie nadal działać. Przemawiają za tym dobre wyniki produkcji rolnej (5,6 tys. gospodarstw rolnych, 22 tys. bydła, 120 tys. sztuk trzody), a także istnienie na terenie powiatu aż czterech ubojni zwierząt, co jest ewenementem w skali województwa. By nie być posądzony o obronę własnych stołków, R. Pustkowski dodał, że wraz z propozycją redukcji biur nie przewiduje się redukcji etatów, co jeszcze bardziej podaje w wątpliwość sens tego pomysłu.

NARESZCIE PIENIĄDZE Z PFRON
    Jak na ironię w Roku Osób Niepełnosprawnych dopiero 4 czerwca wszedł w życie przepis mówiący ile pieniędzy może przeznaczyć PFRON na działalność w ramach samorządów. Zwłoka ta była powodem niezadowolenia wielu osób oczekujących na wsparcie. Mówiła o tym podczas konferencji dyrektor PCPR - Bożena Powązka. Rada Powiatu na ostatniej sesji dokonała podziału otrzymanych pieniędzy. Inaczej niż w latach ubiegłych ustawodawca wyszczególnił jedynie kwoty przeznaczone na WTZ-y oraz na wcześniej zawarte umowy dotyczące stanowisk pracy. Pozostałe pieniądze powiat mógł podzielić sam na poszczególne zadania. Projekt podziału środków został pozytywnie zaopiniowany przez powołaną w międzyczasie Społeczną Radę ds. Osób Niepełnosprawnych. Przewodniczącą tego gremium została M. Dłubak, zastępcą - kierownik firmy "Meblomark" Z. Daszczyk, a sekretarzem J. Skorupka - kierownik WTZ Doruchów.
    W tym roku było do podziału 1.750 tys. zł (w ubiegłym ponad 1.800 tys. zł).
    W ramach rehabilitacji zawodowej przyznano m.in.:
    - 178 tys. - zobowiązania wcześniej podjętych umów
    - 80 tys. - na zwrot kosztów przystosowania stanowisk dla osób niepełnosprawnych
    - 60 tys. - na rozpoczęcie działalności gospodarczej przez osoby niepełnosprawne.
    W ramach rehabilitacji społecznej przyznano m.in.:
    - 120 tys. - na turnusy rehabilitacyjne
    - 75 tys. - na dofinansowanie zaopatrzenia w sprzęt rehabilitacyjny, przedmioty ortopedyczne
    - 40 tys. - na likwidację barier architektonicznych
    Mamy w powiecie trzy WTZ-y dla 85 uczestników. W tym roku pieniędzy na dofinansowanie warsztatów było o 56 tys. mniej niż w latach poprzednich. Za to lepsza jest w br. sytuacja Zespołu ds. Osób Niepełnosprawnych. Jak zapewniła p. dyrektor, po raz pierwszy starczy pieniędzy przyznanych z budżetu państwa, poza tym przeprowadzona niedawno kontrola stwierdziła dobrą pracę zespołu.
    Nadal są opóźnienia, jeśli idzie o środki przyznane na rodziny zastępcze. Koszt utrzymania jednego dziecka waha się od 600 do 1300 zł, gdy w domach dziecka wynosi ok. 2000 zł. Rodzin zastępczych jest w naszym powiecie 46 i, jak powiedział L. Janicki - jest to przyszłość opieki nad dziećmi. Braki finansowe dotkną również znajdujące się w powiecie DPS-y. Uległ zmianie sposób ich finansowania. Od przyszłego roku za miejsce w DPS, które kosztuje 1400-1600 zł, płacić będą wspólnie: osoba starająca się, jej najbliżsi oraz gmina, z której pochodzi. Dotychczasowi mieszkańcy DPS-ów będą rozliczani na starych zasadach.

STAN ZAPAŚCI W SŁUŻBIE ZDROWIA
    Najwięcej miejsca podczas konferencji poświęcono ostrzeszowskiej służbie zdrowia. Nic dziwnego, skoro, jak zgodnie orzekli starosta oraz dyrektor ZZOZ Henryk Siciński, osiągnęła ona stan zapaści. Kanwą do prezentacji opinii był Wojewódzki Plan Zdrowotny na 2004 rok. Powstał on w czerwcu w Urzędzie Marszałka Woj. Wielkopolskiego. L. Janicki z ramienia konwentu starostów wchodzi w skład 22-osobowej komisji sterującej, której zadaniem będzie m.in. opinia nt. powstałego planu. Wiadomo, że wszystkie te propozycje są reakcją na zapaść w służbie zdrowia i raczej chodzi w nich o wymuszenie drastycznych rozwiązań. Już we wniosku przedstawiającym plan jest mowa o "stworzeniu sieci jednostek ochrony zdrowia" i wskazanie ich do połowy września br. Można założyć, że zamierzeniem projektodawców jest likwidacja najsłabszych ekonomicznie szpitali. Ostrzeszowska placówka stoi więc przed niezwykle trudnym zadaniem - mówił starosta. Musimy zabezpieczyć potrzeby zdrowotne na danym terenie i w zakresie finansów. Właśnie sytuacja finansowa rysuje się szczególnie dramatycznie. Zadłużenie ostrzeszowskiego ZZOZ przekroczyło milion zł, zaś nieoficjalnie mówi się, że w drugiej połowie roku aż o 20% ograniczona zostanie wartość kontraktów. Zdaniem starosty, to poniżej poziomu, który mogą wytrzymać placówki medyczne. Ambitnym zadaniem, jakie postawiły władze powiatu i dyrekcja szpitala jest zachowanie funkcjonujących w nim obecnie czterech oddziałów. Będzie to niesłychanie trudne, a wręcz niemożliwe bez zmian strukturalnych, jakie przedstawił na konferencji dyrektor Henryk Siciński. Najpierw jednak mówił o trudnej sytuacji finansowej i ponad milionowym zadłużeniu. Zaś otrzymane niedawno pieniądze z funduszu w dużej części (240 tys. zł) pokryły należne składki na ZUS. Mimo tej dramatycznej sytuacji często odnoszę wrażenie - mówił dyrektor, że do wielu pracowników służby zdrowia prawda ta nie dociera.
    H. Siciński przedstawił też program naprawczy dla ZZOZ. Pierwszą z propozycji naprawczych jest reorganizacja Podstawowej Opieki Zdrowotnej. "Absolutnie niczego nie likwidujemy - mówił, chodzi tylko o przekazanie kontraktu. Ci sami lekarze będą prowadzić tych samych pacjentów. Dla pacjentów prawie nić się nie zmieni, jedynie adres". Jest bowiem propozycja, by nowy NZOZ został zlokalizowany w obecnej przychodni dziecięcej. Ze starej przychodni rejonowej wyprowadzone zostanie także Pogotowie Ratunkowe. Znajdzie ono swoje lokum w Przychodni Specjalistycznej, wraz z ambulatorium chirurgicznym. Pozwoli to lepiej wykorzystać ambulatorium, a także umiejscowić pogotowie bliżej szpitala. Dzięki tym zmianom ZZOZ nie będzie już płacił kosztów utrzymania za dwa budynki (przychodnia rejonowa i dziecięca). Dyrektor wspomniał też o koncepcji zagospodarowania pozostałych wolnych gabinetów Przychodni Specjalistycznej. Zmniejszone zostaną koszty, ale pod względem organizacyjnym zmiany mają być korzystne dla pacjenta.
    "Nie dopuszczam na razie myśli o zwolnieniach grupowych - mówił H. Siciński. Trzeba jednak mieć świadomość, że 20% mniej środków to kolejny milion niedoboru w kasie." Tymczasem żeby do końca roku uzyskać płynność finansową, trzeba z bieżącej działalności "wyciskać" miesięcznie ok. 150 tys. zł. Dyrektor liczy też na łaskawe spojrzenie banku.
    Reorganizację przewidziano również w samym szpitalu. Na etapie precyzowania oferty przetargowej znajduje się prywatyzacja kuchni. Jeżeli chodzi o pracowników sprzątających i salowe, to zostaną przekazani innemu podmiotowi gospodarczemu, jako grupa świadcząca usługi. Szpital zagwarantował sobie, że osoby przeszkolone będą dalej pracować na swoich oddziałach. Na konferencji zapewniano, że wszystkie te zmiany w najmniejszym stopniu nie zmniejszą dostępu do świadczeń, za to zmniejszą koszty funkcjonowania i straty.
    "Mam jeden cel - mówił L. Janicki - tak zrealizować plan naprawczy, aby móc podtrzymać obecną organizację szpitala. Do tego wszystkiego potrzebna jest społeczna akceptacja procesu zmian, które będą dotkliwe."
    Trzeba przyznać, że zaproponowana przez nową dyrekcję kuracja ostrzeszowskiej służby zdrowia ma charakter wstrząsowy. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkim nam wyjdzie ona na zdrowie.

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow