» Numer 25


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Mali przedsiębiorcy przed "Hotelem"

    Na parkingu lub przed nim, na ul.Przemysłowej w Ostrzeszowie (kompleks budynków pofumowskich) grupa 4-6 letnich chłopców zaczepia kierowców, prosząc o pieniądze na chipsy. Widać ich od samego rana. Obserwowałem taką scenkę: Na chodniku stoi chłopiec i zajada banana (wcześniej pewnie dostał już od kogoś parę groszy i kupił go w sklepiku mieszczącym się w dawnym fumowskim hotelu). Podjeżdża samochód, zatrzymuje się, wysiada z niego kobieta. Chłopiec przezornie chowa za plecy niedojedzonego banana, mówi grzecznie "dzień dobry" i prosi o pieniądze. Kobieta odmawia. Chłopiec siada na chodniku i kończy jedzenie. Czeka na następnego kierowcę. Z bloku czy ze sklepiku wychodzą 3 koledzy (bracia?), jeden delektuje się lodem. Dołączają do tego pierwszego. Pewnie przyszli po kasę.
    Po powrocie do domu włączyłem telewizor, aby obejrzeć "Kurier". Jedna z informacji mówiła o tym, że w Sanie utopiło się dwóch 11- letnich chłopców, podczas gdy rodzice zajęci byli pracą. Od razu skojarzyłem to z opisywaną powyżej sytuacją. Przecież w tym miejscu ruch jest duży. Czy rodzice nie wiedzą, co robią ich dzieci? Może świadomie je tam posyłają, narażając je na niebezpieczeństwo. Chłopcy robią to z głodu, czy to tylko cwaniactwo? To denerwuje jak kiedyś nachalne mycie szyb samochodowych przed przejazdami kolejowymi. Może wspomniane miejsce odwiedzą policjanci lub strażnicy miejscy.


    Będąc na ul. Przemysłowej znów przyjrzałem się niszczejącemu tam, coraz bardziej, niedoszłemu hotelowi. O tym już kiedyś pisaliśmy. Wyjaśniono nam, że budynek ten nie jest w gestii władz samorządowych i one nie mają wpływu na jego los. Nie bardzo się z tym zgadzam. Tyle ludzi czeka na mieszkania, a ten dom jest prawie gotowy. Sporo latek już tak stoi i niszczeje. W wielu oknach wybito szyby. Śmiało można stwierdzić, że jest to druga, po tej przy ul.Piastowskiej, strzelnica w Ostrzeszowie- tu dzieci i młodzież wyrabiają sobie "oko". Graffiti pojawiają się na wyższych piętrach, tzn., że ktoś grasuje po całym budynku. Nieotynkowana cegła murszeje. Woda i watr, dostające się przez dziurawe okna, dopełniają zniszczenia. Sam nie zje i drugiemu nie da- mówi stare porzekadło.
    Uważam, że jest to co najmniej druga, po dworcu PKP, wstydliwa wizytówka historycznego miasta Ostrzeszowa. Świadczy to o czyjejś bardzo wielkiej niegospodarności, a na coś takiego nas nie stać. Naprawdę nie ma jakiegoś rozsądnego wyjścia?

(rysz)


1994 - 2007 © Borkow