![]() |
|
» Aktualności |
Świeża bluesowa krew na scenie "Piasta" W odniesieniu do Polish Blues Session, bo taką nazwę przyjęło to przedsięwzięcie, bez przesady można użyć określenia festiwal. Za całość odpowiedzialni byli dwaj, doskonale znani bywalcom spotkań z bluesem, panowie: Gerard Urban oraz Adam Kulisz, założyciel i lider Coolish Blues Session (zbieżność nazw kapeli i imprezy nieprzypadkowa). Pierwszy utwór zatytułowany "Hej, hej" zaśpiewali wspólnie wszyscy wykonawcy. Później wychodzili na scenę podzieleni na mniejsze grupy. Rozpoczął zespół pod kierownictwem Michała "Cielaka" Kielaka. Na czele kolejnych formacji stali: Marcin Szulkowski, Bartłomiej "Bart" Łęczycki, Jeremi "Jaromi" Drażewski, A. "Boogiemann" Kulisz i Tadeusz Bogucki. Znaczna część zaprezentowanych przez nich utworów powstała specjalnie z myślą o Polish Blues Session. ![]() Po kilkunastominutowej przerwie, występem tria w składzie: Magda Piskorczyk, Aleksandra Siemieniuk i Arkadiusz Osenkowski (towarzyszyła im przesympatyczna, choć nieco zestresowana, suczka Tusia - własność pani Magdy) zapoczątkowana została druga część koncertu. Od pierwszej odróżniał ją język, jakim posługiwali się artyści. W większości słuchaliśmy bowiem śpiewanych po angielsku klasyków starego, częstokroć czarnego bluesa i blues rocka. W finale na scenie ponownie pojawiły się wszystkie gwiazdy wieczoru, by razem odśpiewać przebój wszechczasów "Sweet home Chicago". Kiedy wybrzmiały jego ostatnie nuty, A. Jerzyk zaprosił na estradę całą zgromadzoną publiczność i zaaranżowano sesję zdjęciową, której efekty będą zapewne świetną pamiątką po tym niecodziennym wydarzeniu. ![]() Polish Blues Session udowodniła, że wbrew obiegowej opinii, blues to muzyka bardzo różnorodna. Choć występujący na imprezie muzycy funkcjonują w ramach tego samego gatunku, to każdy prezentuje jego inny odcień, powołuje się na inne wpływy. Będą mogli się o tym przekonać nawet ci, którzy chcieli, a nie mogli być na koncercie. Został on bowiem zarejestrowany i będzie wydany na płycie. Ł. Śmiatacz |